Spór o polskie drewno i ceny pelletu. Ostre zarzuty wobec rządu. Jest błyskawiczna reakcja

W piątek w Sejmie starli się poseł Konfederacji i wiceminister klimatu. Poszło o polskie drewno i rosnące ceny pelletu. - Jeśli pan próbuje powiedzieć, że my teraz mamy ciąć w Polsce lasy, nie mając pojęcia o tym, jak funkcjonuje system w Polsce, po to, żeby te lasy spalać, to mnie się to w głowie nie mieści - mówił z mównicy wiceminister Dorożała.

Z lewej: Mikołaj Dorożała. W kółku: Krzysztof Bosak i Krzysztof Z lewej: Mikołaj Dorożała. W kółku: Krzysztof Bosak i Krzysztof Mulawa
Źródło zdjęć: © Agencja Wyborcza.pl | Mateusz Skwarczek, Slawomir Kaminski
Marta Bellon

W trakcie piątkowego posiedzenia Sejmu wrócił temat polskiego drewna i cen pelletu. Dyskusję w tej sprawie otworzył Krzysztof Mulawa, poseł Konfederacji, który w ostrych słowach zarzucił rządowi, że ukrywa przed Polakami ważny dokument i nie dba o interes polskiej branży drzewnej. Od razu doczekał się odpowiedzi z resortu klimatu.

- W ubiegłym roku i poprzednim sezonie grzewczym wasze ideologiczne zapędy i niekompetencja doprowadziły do tego, że w związku z niską podażą surowca drzewnego ceny pelletu wystrzeliły, dochodząc nawet do 3 tys. zł za tonę - zaczął swoją wypowiedź w piątek Sejmie poseł Mulawa.

- Rząd zna prawdę, pani minister klimatu zataja ją przed Polakami. Ekspertyza zamówiona przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska wskazuje, że moratorium "Shadow list" i wyłączenia starolasów mogą zmniejszyć podaż drewna o ok. 3,8 mln metrów sześc. rocznie, co wiąże się z tym, że ceny surowca znowu prawdopodobnie wystrzelą - stwierdził.


WIDEO
"Łatwiej ukraść milion niż zarobić sto tysięcy". Złodzieje niemal bezkarni


"Shadow list" to lista przygotowana przez przyrodników i ekspertów z Klubu Przyrodników, na której znalazły się obszary proponowane do objęcia ochroną rezerwatową ze względów na szczególne wartości przyrodnicze, naukowe, kulturowe i krajobrazowe. Zawiera łącznie 1512 obszarów.

Poseł Mulawa pytał w Sejmie resort klimatu m.in. o polskie tartaki. - Ograniczając drewno dla tartaków, ministerstwo łamie zasadę patriotyzmu gospodarczego i uderza w polski przemysł drzewny, producentów pelletu i urządzeń grzewczych. (...) Organizujecie spotkania o braku pelletu, pokazujecie zainteresowanie tym tematem, a jednocześnie nie ujawniacie tego dokumentu. Dlatego pytam, czy to wasze urzędnicze celowe osłabianie, a może i likwidacja polskiego przemysłu, jednego z największych w Europie? - powiedział polityk Konfederacji.

Dorożała: to kłamstwa

Od razu odpowiedział mu wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała. W trakcie wystąpienia na sejmowej mównicy stwierdził, że zarzuty kierowane do rządu przez posła "są oczywistą nieprawdą".

- Po pierwsze, cała ta dyskusja powinna zacząć się od tego, że w zasadzie wszystkie problemy pewnego spowolnienia, które mamy w sektorze drzewnym, wynikają m.in. z tego, co się dzieje w Ukrainie, czyli pełnoskalowej wojny - mówił wiceminister.

Dodał, że "polski przemysł drzewny przez lata korzystał z dużo tańszego surowca np. z Białorusi czy z Rosji, który przestał - z oczywistych względów - do Polski płynąć".

Cała ta historia, że spadło pozyskanie (drewna - red.) z Lasów Państwowych, jest oczywistym fejkiem, kłamstwem. Mamy pozyskanie za zeszły rok praktycznie na tym samym poziomie, co w 2023 r. Ochrona lasów nie ma wpływu na to, że nagle brakuje nam surowca drzewnego na rynku w Polsce. To, co państwo mówicie, to jest nieprawdopodobne uproszczenie i najczęściej po prostu fejki, które podajcie, bo to się prawdopodobnie w tym elektoracie, który pan reprezentuj, klika

- mówił z mównicy minister Dorożała. 

Wiceminister mówi o produkcji pelletu

Zaapelował do polityka Konfederacji, by trzymać się faktów i brać odpowiedzialność za słowa i komunikację z wyborcami. Odesłał posła Konfederacji do danych za 2025 r.

- Niech pan zobaczy, o ile wzrosła produkcja pelletu - 24 proc. Mówicie, że moratoria, nie ma surowca - o 24 proc. wzrosła produkcja pelletu. Dane GUS, publicznie dostępne - tarcica 6,4 proc. wzrostu, płyty pilśniowe - 7,5 proc. wzrostu, papier i tektura - 4,5 proc. wzrostu. Czyli jest pewne ożywienie. Ono wynika z geopolityki. To ma naprawdę wpływ na polską gospodarkę - mówił członek rządu.

Jeśli pan próbuje powiedzieć, że my teraz mamy ciąć w Polsce lasy, nie mając pojęcia o tym, jak funkcjonuje system w Polsce, po to, żeby te lasy spalać, to mnie się to w głowie nie mieści

- mówił wiceminister. 

Przekonywał, że cała branża drzewna chodziła za tym, by wreszcie rząd wprowadził rozporządzenie o zakazie spalania pełnowartościowego drewna.

- Bo - tak, za PiS-u spalano pełnowartościowe drewno, zamiast jechać do producenta mebli, ono było spalane. Czy pan chce mi powiedzieć, że my w XXI wieku, w 2026 r. chcemy ludziom powiedzieć, że chcemy spalać drewno, zamiast wykorzystywać je w produkcji? - pytał przedstawiciel resortu klimatu.

"Pellet powinien powstawać z odpadów"

Ten raport, o którym pan mówi, właśnie zakłada, że w ramach pewnego balansu, chcemy przyspieszyć przebudowę części tych drzewostanów - głównie na terenach porolnych - dlatego, że mamy zmiany klimatu. One są i bezpośrednio wypływają na to, jak wygląda zasobność polskich lasów, która się pogarsza. Spowalnia się tempo przyrostu lasów w Polsce. Po to, by zapewnić odpowiedni wolumen drewna

- tłumaczył wiceminister.

- Nie może być zgody na to, żebyśmy spalali polskie lasy. (...). W leśnictwie nie planuje się z kadencji na kadencję. Planuje się z perspektywy półwiecza albo nawet całego wieku i my w ten sposób podchodzimy do sprawy. (...) Nie ma żadnych ekonomicznych podstaw do tego, żeby spalać polskie lasy. Pellet nie powinien powstawać z drewna, z którego można wyprodukować jakiś mebel. Pellet powinien powstawać z odpadów z tego drewna. A to, że udało nam się ograniczyć o połowę eksport drewna nieprzetworzonego do Chin, świadczy o tym, że ten system zaczyna wreszcie działać - dodał na koniec Mikołaj Dorożała.

Wybrane dla Ciebie