Notowania

Przejdź na
gospodarka
21.01.2020 11:35

Światowe Forum Ekonomiczne w Davos czas zacząć. Biznes i polityka mają swoją cenę. Wszyscy zapłacą wielkie rachunki

Gdy do niewielkiego górskiego miasteczka przyjeżdża ponad 100 miliarderów, ceny wszystkiego szybują. Tanio nie jest. Kilkadziesiąt tysięcy złotych za tygodniowy wynajem domku, kilka tysięcy złotych za nocleg w pierwszym lepszym hotelu. W Davos właśnie rozpoczyna się Światowe Forum Ekonomiczne.

Podziel się
Dodaj komentarz
(East News)
Davos na trzy dni zmienia się w stolicę polityki i biznesu. Przy okazji jest najlepiej strzeżonym miastem na świecie. Gości w nim m.in. amerykański prezydent (Fot: AP Photo/Manuel Balce Ceneta)

Szwajcarzy wiedzą, jak robić biznes. Kilka dni Światowego Forum Ekonomicznego w Davos (World Economic Forum) to gigantyczny zastrzyk gotówki. Płacą wszyscy. Zarówno goście Forum, jak i firmy tam obecne.

Wynajem zwykłego domku górskiego na tydzień? To równowartość kilkudziesięciu tysięcy złotych - w zależności od rozmiaru i standardu. 50 tys. zł to nie jest wygórowana stawka. W ofercie są dostępne jedynie pakiety tygodniowe - na cały czas trwania Światowego Forum Ekonomicznego. Żaden prywatny właściciel nie bawi się w wynajem na dni.

Dla mieszkańców Davos to idealna oferta. Zostawiają swój dom, a na czas Światowego Forum Ekonomicznego po prostu wyjeżdżają. Na wakacje, na narty, na cokolwiek. Byle nie przeżywać masowego oblężenia - gości, ochrony, policji. I helikopterów wyznaczających rytm dnia - startują z samego rana i realizują loty do późnych godzin nocnych. Przywożą i odwożą głowy państw i najważniejszych gości wprost z Zurychu.

Zobacz także: Dominika Kulczyk o współczesnym niewolnictwie

Nie można się dziwić zatem zwykłym mieszkańcom. Gdy zaczyna się Forum, na ulicach widać tylko przyjezdnych narciarzy i gości Światowego Forum Ekonomicznego.

I jedną, i drugą grupę można poznać po specyficznym nastroju. Narciarze opatuleni od góry do dołu, goście wyszykowani od góry do dołu. Ci drudzy najczęściej dość nieporadnie radzą sobie na ośnieżonych i oblodzonych uliczkach miasteczka. Szwajcarzy nie korzystają z soli, nie zasypują nią chodników. Powoli rozbijają i usuwają lód. Efekt? Większa część miasta notorycznie jest zaśnieżona.

(World Economic Forum)
Davos co roku staje się miejscem spotkań światowej polityki i biznesu (Fot: World Economic Forum)

Dla gości, którzy przyjeżdżają od lat, nie jest to nowość. Dla tych, którzy Davos odwiedzają pierwszy raz - to męczarnia.

O stałych bywalcach Forum są już nawet teorie naukowe. Piętnaście lat temu przyjrzał im się Samuel Huntington, amerykański politolog - znany najbardziej z teorii dotyczącej zderzenia cywilizacji. Ukuł wyrażenie "Davos Man", czyli "Człowiek Davos". W swoich felietonach mówił o nich też jako o "złotych kołnierzykach". To ludzie zarażeni pewnością, że największą przeszkodą dla biznesu są granice. "Człowieka Davos" raczej już dawno nie ma. Lub jest w ukryciu. Tym bardziej, gdy gwiazdą Forum ma być prezydent USA Donald Trump. Człowiek wierzący w granice ponad wszystko.

O ekologii i zdrowiu

Tym bardziej, że Davos to już nie tylko pieniądze. To też ekologia, to też prawa mniejszości seksualnych, to opieka zdrowotna i problemy psychiczne. W sumie tematy dotyczące ludzi i społeczeństw to 89 sesji. Jak wynika z danych agencji informacyjnej Bloomberg, mniejszym powiedzeniem cieszy się przemysł (82 sesje), technologie (65 sesji tematycznych) oraz geopolityka (50 sesji). O ekonomii w Davos będzie się mówiło na… zaledwie 27 sesjach.

Ekonomii na panelach dyskusyjnych może nie będzie, ale… w mieście jest. W hotelach jest jeszcze drożej niż w prywatnych mieszkaniach. Za trzy noce w jednym z hoteli w centrum Davos trzeba zapłacić… 30 tys. zł. Tydzień to już blisko 70 tys. zł. A mowa o dwuosobowym pokoju ze śniadaniem. To oczywiście dla tych, którzy wciąż liczą, że coś wynajmą w samym sercu Forum. Jest to praktycznie niemożliwe. Nie są jednak zaskoczeniem ceny sięgające ponad 90 tys. zł za tydzień pobytu. Już w weekend po Światowym Forum Ekonomicznym ceny spadną do kilkuset złotych za dobę.

Transport też zarabia. W Davos - niewielkiej miejscowości górskiej - już trzy lata temu pojawiły się najnowsze samochody z logiem Ubera. Są tutaj specjalnie na Światowe Forum Ekonomiczne, większość wozów podstawiona jest z Zurychu. Możesz jechać np. najnowszą Teslą lub Mercedesem. A to oczywiście kosztuje. Ceny oscylują w okolicach 25 - 30 franków za przejechane niespełna dwa kilometry. To równowartość 94 - 100 zł.

Stawkę dodatkowo podbijają korki. I są one w zasadzie przez cały czas trwania imprezy. Od rana do południa, gdy goście się zjeżdżają i później - gdy już planują wrócić do hoteli lub jadą na kolejne spotkania. Davos po prostu stoi.

Na tym jednak gigantyczne ceny się nie kończą. Z miasta zniknęła większość sklepów i restauracji. Powód? Są wynajmowane firmom, które organizują w nich własną przestrzeń.

Polska w Davos

I tak Polski Dom - tworzony po raz drugi w historii w Davos dzięki PZU i Pekao - powstał w miejscu sklepu, który przez większość roku działa na głównej ulicy. Zwykle jest to… sklep odzieżowy. Dwa piętra, spore szyby ułatwiające wystawę manekinów i kolejnych kolekcji ubrań. Właściciel się wyniósł - wraz z towarem i półkami - i zostawił pustą przestrzeń dla polskiej delegacji firm. A ta ją zaaranżowała po swojemu. Za tydzień nastąpi wymiana: Polski Dom opuści Davos, wrócą sklepowe produkty i naturalny rytm życia.

Wynajem sklepów i restauracji podczas Davos to nic nadzwyczajnego. Jedna z firm zwykle mieści się w lokalu po pizzerii.

(World Economic Forum)
(Fot: World Economic Forum (CC BY-SA 2.0))

Przez okna widać część zasłoniętego sprzętu: wielkie piece i wanny do ciasta. W podobnych warunkach powstał Dom Indii i Dom Ukrainy, które mieszczą się na tej samej ulicy. Trudno wyobrazić sobie inną możliwość: w Davos po prostu nie ma miejsca, by wszyscy mogli postawić własne pawilony. Pod tym względem Światowe Forum Ekonomiczne w niczym nie przypomina znanego z Polski Forum Ekonomicznego w Krynicy Zdroju U nas jak grzyby po deszczu wyrastają namioty, tymczasowe hale, stoiska. W Davos wykorzystuje się to, co jest. A skoro i tak mieszkańcy opuszczają Davos, to kto ma chodzić do restauracji i sklepów?

Ceny? W tym wypadku negocjowane indywidualne, nikt nie chce podać oficjalnych stawek. Łatwo się jednak domyślić, że wielokrotnie przewyższają ceny wynajmu zwykłych mieszkań. Oczywiście sklepy i restauracje są od lat przygotowane na takie działanie: są w stanie szybko ściągnąć szyldy i zawiesić nowe. Co zostaje? Jak zwykle salon marki Rolex.

O tym, że WEF to dobry biznes najlepiej świadczą… wyniki organizatora. Choć za Forum odpowiada organizacja non-profit, to przez jej konta przechodzą spore pieniądze. W 2014 roku przychody sięgały 198 mln franków szwajcarskich. W 2019 (dane za okres od 6.2018 do 6.2019) było to już 344 mln franków szwajcarskich.

A z tego 280 mln wpłacają partnerzy i członkowie organizacji. Za możliwość udziału w spotkaniach organizowanych przez Światowe Forum Ekonomiczne trzeba płacić od 60 do 600 tys. franków. To równowartość niemal 2,5 mln zł.

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
21-01-2020

amerykankaniestety panie Trump sam jesteś tym bogaczem który na nielegalnych i biednych ludziach się wzbogacił a teraz masz ich tam gdzie słonce nie dochodzi

23-01-2020

światowa kalkulacjaJakoś rzekomi terroryści ISIS nie zaatakowało,a to przecież gratka byłaby dla nich.

22-01-2020

slawekAvatar?

Rozwiń komentarze (3)