Sytuacja w Europie gorsza niż przed rokiem. Draghi znów zabrał głos
Mario Draghi, były prezes Europejskiego Banku Centralnego, przestrzegł w czwartek przywódców państw UE, że w ciągu ostatniego półtora roku, czyli od momentu opublikowania jego głośnego raportu, sytuacja gospodarcza w Europie jeszcze się pogorszyła. Mówił też, na czym powinna teraz skupić się Unia.
Mario Draghi był w latach 2011-2019 prezesem Europejskiego Banku Centralnego, a w latach 2021-2022 - premierem Włoch. We wrześniu 2024 roku został opublikowany raport o konkurencyjności i przyszłości UE, przygotowany pod auspicjami Draghiego. W publikacji, która była później szeroko komentowana, Draghi ostrzegał Unię przed "powolną agonią" jej gospodarki. Jego zdaniem miałyby do tego doprowadzić m.in. wysokie koszty energii oraz pogłębiająca się przepaść inwestycyjna pomiędzy UE a Stanami Zjednoczonymi.
W czwartek Draghi, jako autor głośnego raportu, został zaproszony na szczyt Unii Europejskiej na zamku Alden Biesen w Belgii, na którym szefowie państw i rządów UE dyskutowali o sposobach utrzymania konkurencyjności Europy. - Spotkanie rozpoczęło się od prezentacji Mario Draghiego, który podkreślił pogorszenie sytuacji gospodarczej od czasu przedstawienia raportu oraz pilną potrzebę zajęcia się wszystkimi poruszonymi (w raporcie - przyp. red.) kwestiami - przekazało dziennikarzom źródło UE.
Ukrainiec przejął, Polak kupił. I wyburza. Tak kończy znana fabryka w Kaliszu
O co apeluje Draghi
Źródło podało, że Draghi skupił się na "kilku kluczowych tematach": mówił o potrzebie zmniejszenia barier na jednolitym rynku, rynkach kapitałowych, kosztach energii, możliwości stosowania pierwszeństwa europejskich produktów w niektórych sektorach, a wreszcie o procesie decyzyjnym i - jak to ujęto - "możliwości zacieśnienia współpracy w celu przyspieszenia działań w niektórych z tych dziedzin, w razie potrzeby, zgodnie z postanowieniami traktatów".
Takie samo rozwiązanie przed szczytem zaproponowała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, inicjując dyskusję o powrocie do koncepcji Unii wielu prędkości. W liście wysłanym do unijnych przywódców napisała, że w przypadku braku jednomyślności wśród wszystkich 27 państw członkowskich w sprawach kluczowych reform gospodarczych w UE, część krajów powinna realizować je w mniejszych grupach. W jej ocenie taka wzmocniona współpraca mogłaby się sprawdzić w obszarze rynków kapitałowych. Chodzi o stworzenie dużego i płynnego rynku na wzór Stanów Zjednoczonych.
Występując w Parlamencie Europejskim w środę, szefowa KE wezwała do tego, by państwa członkowskie przyjęły zaproponowane wcześniej zmiany mające na celu integrację rynków kapitałowych i nadzoru w tym roku. - Jeśli to się jednak nie uda, Traktat dopuszcza wzmocnioną współpracę - zapowiedziała szefowa KE.
Źródło: PAP