Dokument pojawił się na stronach kancelarii premiera i dotyczy projektu ustawy o udzielaniu wsparcia na obniżenie cen energii dla przemysłu energochłonnego. To właśnie w nim znalazły się propozycje nowych stawek podatku dochodowego od osób prawnych.
Rozwiązanie ma charakter przejściowy, a stawka będzie stopniowo maleć. Po 30 proc. w 2027 r. w kolejnym roku miałoby to być 26 proc., a w 2029 r. - 23 proc. Zgodnie z założeniami w 2030 r., czyli począwszy od czwartego roku podatkowego rozpoczynającego się po wejściu zmian w życie, nastąpi powrót do podstawowej stawki CIT.
WIDEORachunek za weta prezydenta. "To tak nie działa"
Kogo obejmą nowe stawki
Podwyższony podatek ma dotyczyć firm o przychodach powyżej 50 mln euro, działających w ściśle określonych obszarach. To wydobycie gazu ziemnego lub ropy naftowej, obrót paliwem gazowym oraz obrót gazem ziemnym z zagranicą.
Na liście znalazł się również handel ropą naftową, wytwarzanie paliw ciekłych i obrót nimi. Nowe stawki obejmą ponadto przesyłanie energii elektrycznej oraz jej dystrybucję przez największe podmioty.
Windfall tax trafił do Trybunału
Wcześniej rząd chciał opodatkować branżę inaczej — poprzez daninę od nadzwyczajnych zysków osiągniętych między marcem a grudniem 2026 r. Ustawę Sejm przyjął w czerwcu, ale prezydent Karol Nawrocki skierował do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków, uznając, że jej przepisy łamią zasadę niedziałania prawa wstecz.
Opodatkowaniu podlegać miała nadwyżka ponad 20 proc. wzrostu przychodów. Nowy podatek miał objąć 20-30 przedsiębiorstw, w tym Orlen. Ustawę wprowadzającą nową daninę Sejm przyjął w czerwcu.
Pieniądze miały iść na konkretny cel. Ministerstwo Finansów szacowało wpływy na 4 mld zł, które sfinansowałyby działania osłonowe na rynku paliw - przede wszystkim obowiązujący od końca marca pakiet "Ceny Paliwa Niżej" (CPN). W uzasadnieniu projektu wskazano, że dodatkowe dochody mają zrekompensować ubytek wpływów po obniżeniu VAT na paliwa do 8 proc. i redukcji akcyzy do minimalnych poziomów dopuszczonych przez Unię Europejską.
Ostra reakcja rządu
Decyzja prezydenta spotkała się z natychmiastową odpowiedzią. "Szokująca decyzja prezydenta Karola Nawrockiego. Zablokował ustawę, która pozwalała opodatkować gigantyczne zyski koncernów paliwowych, dzięki czemu można było sfinansować tańsze paliwa na naszych stacjach (program CPN). Pamiętajcie o tym przy dystrybutorach" - napisał premier.
Podobnie ocenił to minister finansów. "Prezydent Nawrocki zablokował kolejne 4 mld zł dla budżetu Polski. To środki, które miały sfinansować pakiet CPN chroniący Polaków przed wysokimi cenami paliw" - napisał na platformie X Andrzej Domański.
Szef resortu finansów uznał, że prezydent "zamiast po stronie Polaków stanął po stronie koncernów paliwowych odnoszących potężne zyski z obecnej sytuacji na rynku paliw". Jak dodał, "wysyłając ustawę do TK, którego działanie sam wcześniej sparaliżował, kolejny raz uderzył też w polskie finanse publiczne".
"Jednorazowy zastrzyk gotówki"
Sama konstrukcja windfall tax budziła wątpliwości ekonomistów. Kluczowy dla firm był nie tyle poziom nominalnej stawki, ile brak możliwości zaliczenia daniny do kosztów uzyskania przychodu - to podnosiłoby efektywne obciążenie do około 75 proc. Podstawą wyliczeń miała być historyczna marża z poprzednich lat.
Wątpliwy był też długofalowy efekt. - Jednorazowy zastrzyk gotówki z takiego podatku nie rozwiąże strukturalnych problemów polskiego budżetu. Agencje ratingowe jasno na to wskazują: Polska ma problem z trwałą pozycją fiskalną i brakiem systemowej konsolidacji finansów w średnim terminie. Poza tym, jeśli rząd będzie karał firmy za to, że mają lepszy moment na rynku, uderzy to w ich - i tak już słabą - chęć do inwestowania. A bez prywatnych inwestycji nie ma mowy o trwałym, silnym wzroście PKB - ocenił dla money.pl Arkadiusz Balcerowski, ekonomista mBanku.