Podatek od nadmiarowych zysków. Sejm zadecydował
Sejm przyjął w piątek projekt ustawy podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Wpływy z windfall tax mają sięgnąć 4 mld zł i sfinansować działania osłonowe na rynku paliw.
Nowa danina obejmie producentów oraz importerów paliw, którzy skorzystali na wzroście marż po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie. "Za" ustawą głosowało 231 posłów, przeciw było 201, a jedna osoba wstrzymała się od głosu.
Wpływy z tego podatku (windfall tax) mają posłużyć m.in. do sfinansowania działań osłonowych na rynku paliw. Chodzi w szczególności o obowiązujący od końca marca pakiet przepisów "Ceny Paliwa Niżej" (CPN). Stawka podatku ma wynosić 60 proc. i została obniżona wobec pierwotnie zakładanej stawki 75 proc. Opodatkowaniu podlegać ma nadwyżka ponad 20 proc. wzrostu przychodów. Ministerstwo Finansów szacuje, że wpływy do budżetu wyniosą 4 mld zł. Szacuje się, że nowy podatek obejmie 20-30 przedsiębiorstw - w tym Orlen.
Wnioski z wojny z Iranem. Prezes producenta satelitów zabiera głos
Jak wskazano w uzasadnieniu projektu, dodatkowe dochody mają zrekompensować ubytek wpływów budżetowych wynikający z obniżenia VAT na paliwa do 8 proc. oraz redukcji akcyzy do minimalnych poziomów dopuszczonych przez Unię Europejską.
"Jednorazowy zastrzyk"
Jak pisaliśmy w money.pl, nominalna stawka przewidziana w projekcie jest wysoka, to kluczowy dla firm pozostaje fakt braku możliwości zaliczenia jej do kosztów uzyskania przychodu. To sprawi, że efektywne obciążenie podatkowe wzrośnie do poziomu ok. 75 proc. Podstawą do wyliczeń ma być historyczna marża z poprzednich lat, a według szacunków rządowych to jedno rozwiązanie zasili państwową kasę kwotą rzędu 5 mld zł.
- Jednorazowy zastrzyk gotówki z takiego podatku nie rozwiąże strukturalnych problemów polskiego budżetu. Agencje ratingowe jasno na to wskazują: Polska ma problem z trwałą pozycją fiskalną i brakiem systemowej konsolidacji finansów w średnim terminie. Poza tym, jeśli rząd będzie karał firmy za to, że mają lepszy moment na rynku, uderzy to w ich - i tak już słabą - chęć do inwestowania. A bez prywatnych inwestycji nie ma mowy o trwałym, silnym wzroście PKB - ocenił dla money.pl Arkadiusz Balcerowski, ekonomista mBanku.
Teraz ustawa trafi do Senatu.