Taśmy Kaczyńskiego. "Arcyryzykowna strategia", tak prawnicy komentują kopertę Birgfellnera i niezapłacony VAT

Najpierw upubliczniona zostaje faktura od Austriaka na 1,5 mln zł, a teraz wychodzą na jaw zeznania biznesmena, w których mówi o kopercie z 50 tys. złotych. - Gra Birfellnera, nawet jeśli zaplanowana, jest szalenie ryzykowna - komentują prawnicy. Mecenas z kolei broni klienta. - Jemu po prostu chodzi o prawdę - zapewnia.

Zdaniem ekspertów, Birgfellner nie miał innego wyjścia niż kontrolowane przecieki do mediów.
Źródło zdjęć: © JACEK DOMINSKI/REPORTER | JACEK DOMINSKI/REPORTER
Mateusz Madejski

Historia zaczęła się od artykułu "Gazety Wyborczej", która opisała fakturę. Jak przyznawał pełnomocnik biznesmena, podatek VAT od niej prawodpodobnie nie został zapłacony. Wczoraj natomiast gazeta napisała o wręczeniu przez Birgfellera koperty z pieniędzmi dla księdza z rady fundacji im. Lecha Kaczyńskiego.

Obie sprawy mogą wiele kosztować biznesmena z Austrii - zarówno od strony wizerunkowej, jak i prawnej. - Oczywiście nie płacąc VAT-u każdy naraża się na odpowiedzialność skarbową - komentuje money.pl adwokat Katarzyna Topczewska.

Również mówienie o pieniądzach przekazanych w kopercie może przysporzyć biznesmenowi wielu kłopotów. - To nie musi być przestępstwo, ale powiedzmy sobie szczerze: fatalnie to wygląda - komentuje warszawski adwokat. A Topczewska podkreśla, że w końcu nie wiadomo, czy ostatecznie koperta z pieniędzmi została wręczona. Zaznacza jednak, że samo mówienie o pieniądzach w kopercie przez Birgfellnera może wpłynąć na ocenę jego działań - zarówno przez opinię publiczną, jak i przez sądy.

- Przeczytałem w "Wyborczej", że dziennikarze uważają, iż doszło do tzw. przekupstwa menedżerskiego. Nawet jeśli do takiego czynu doszło, to osoba, która to dobrowolnie ujawniła, nie podlega karze - zapewniał jednak w programie "Money. To się liczy" Jacek Dubois, pełnomocnik Birgfellnera.

Taśmy Kaczyńskiego. Adwokat Austriaka zabiera głos ws. nowych doniesień. Zobacz wideo:

A co z nieopłaconym VAT-em? - Mój klient będzie się starał tę sprawę zalegalizować - mówi money.pl Jacek Dubois.

"Przemyślane ryzyko"

Większość prawników, z którymi rozmawiał money.pl, jest pewna, że ujawnianie kolejnych informacji to po prostu strategia Birgfellera i jego adwokatów. Czy jednak nie mają oni poczucia, że upublicznianie informacji o tym, że biznesmen balansuje na granicy prawa, tak naprawdę mu nie szkodzi?

- W tej sprawie wciąż docierają do nas tylko strzępki informacji. Sądzę, że mając całkowity obraz i mając pełen dostęp do akt, mielibyśmy zupełnie inny pogląd na to wszystko. Z tej perspektywy działania adwokatów biznesmena pewnie miałyby sens - mówi nam stołeczny adwokat.

- Działania tego typu są ryzykowne. Ale zapewne w tym przypadku jest to ryzyko skalkulowane - uważa z kolei Katarzyna Topczewska. Nieoficjalnie z kolei prawnicy mówią nam, że jeśli biznesmen chciał zobaczyć pieniądze za pracę dla Srebrnej, to kontrolowane wycieki do mediów były najszybszą drogą. - Inaczej utknąłby w sądach na wieki. Warto zauważyć, że kontrolowane przecieki powoli zaczynają być standardem w naszym biznesie - mówi nam warszawski prawnik, przypominając niedawne "taśmy Czarneckiego".

Czy upublicznianie kolejnych dokumentów, które obciążają środowisko PiS, ale i po części samego Birgfellnera, to wykalkulowane ryzyko? Postanowiliśmy o to zapytać mec. Dubois. - Mój klient po prostu postanowił mówić prawdę. Bez względu na to, jakie konsekwencje go za to spotkają - powiedział.

A czy można się spodziewać kolejnych kąsków dotyczących srebrnej afery w mediach? - Ja nie mam pojęcia - mówi nam Dubois.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie