Najważniejszym konkretnym efektem jest przedłużenie zawieszenia wojny handlowej do 10 stycznia, czyli znacznie poza pierwotny termin listopadowy. To sygnał deeskalacji, ale nie końca konfliktu. Obie strony mają dziś interes w tym, żeby nie eskalować, ale żadna nie rezygnuje ze strategicznej rywalizacji.
Co więcej, na pierwszym planie znalazła się technologia. Przy kolacji Trumpa i Xi pojawią się szefowie największych amerykańskich firm technologicznych, m.in. Microsoftu, Apple, OpenAI, Nvidii, Amazona i Google. To pokazuje, jak mocno rywalizacja technologiczna USA i Chin przeniosła się już do strategii największych korporacji.
25 lat pracy w McDonald’s. Od pracownika do prezesa - Tomasz Rogacz II Pierwsza Praca #5
Najważniejszy będzie handel. Obecny rozejm celny ma zostać przedłużony, a na stole są również kolejne ograniczenia stawek celnych. To dobra wiadomość dla biznesu, bo zmniejsza ryzyko nagłego powrotu do wojny celnej. Nie oznacza jednak powrotu do świata sprzed protekcjonistycznej eskalacji. Handel USA z Chinami już mocno się zmienił, a firmy przenoszą część produkcji do innych państw. Amerykanie wycofują się z Chin z inwestycjami zagranicznymi. Nawet jeżeli cła zostaną obniżone, proces dywersyfikacji łańcuchów dostaw będzie trwał.
Największą kartą przetargową Chin pozostają metale ziem rzadkich. Pekin pokazał już, że kontrola nad ich eksportem może być skutecznym narzędziem nacisku na amerykański przemysł. USA próbują zbudować alternatywne źródła dostaw, ale nowych kopalń, rafinerii i całych łańcuchów przetwarzania nie da się stworzyć nawet w kilka miesięcy. Dlatego można spodziewać się kolejnego czasowego porozumienia. Problem zostanie jednak odłożony, a nie rozwiązany. Tutaj toczy się prawdziwa geopolityczna walka o wpływy.
Drugim coraz ważniejszym polem jest sztuczna inteligencja. To już nie jest tylko wyścig technologiczny. AI staje się elementem przewagi gospodarczej, militarnej i bezpieczeństwa narodowego. USA zarzucają chińskim firmom wykorzystywanie amerykańskich modeli do trenowania własnych systemów. Chiny z kolei traktują narzucane amerykańskie ograniczenia technologiczne jako próbę zahamowania ich rozwoju.
Możliwe jest więc powołanie mechanizmu dialogu czy kanału kryzysowego dotyczącego AI, ale trudno oczekiwać porozumienia ograniczającego sam wyścig technologiczny. Coraz bardziej może to przypominać wyścig kosmiczny z lat 60. XX wieku, teraz to AI może posłużyć do eskalacji wojennej, podobnie jak umieszczenie satelitów w kosmosie w poprzednim wieku. Zarówno Chiny, jak i USA boją się nowych modeli wykorzystanych do złamania wszelakich zabezpieczeń, ujawnienia tajemnic czy wywołania kryzysu finansowego.
Tajwan i Iran. Grząski grunt w relacjach mocarstw
Najbardziej niebezpieczny temat to jednak Tajwan. Xi będzie chciał uzyskać od Trumpa potwierdzenie, że USA będą uzgadniać z ChRL dostawy wojskowe dla Tajwanu. Waszyngton z kolei musi zdecydować, jak daleko może pójść w rozmowach z Pekinem, nie zmieniając swojej dotychczasowej polityki jednych Chin, ale jednocześnie wspierając "zbuntowaną prowincję".
W tym kontekście interesująca jest uwaga politologa Edwarda N. Luttwaka. Napisał on, że obecna wizyta Xi jest inna, ponieważ jego zdaniem Chiny mają dziś mniejszą możliwość wykorzystania opcji militarnej wobec Tajwanu. Luttwak argumentuje, że problemy z chińską armią oraz wcześniejsze aresztowania wysokich rangą generałów i admirałów ograniczają pole manewru Pekinu. Jego zdaniem Xi, dokonując czystek podobnie jak Stalin, pozbawił się możliwości przeprowadzenia wojny, bo nie ma doświadczonych wojskowych.
Nie można też pominąć Iranu. Xi ma relacje z Teheranem i Chiny pozostają ważnym odbiorcą irańskiej ropy. Trump może próbować wykorzystać relacje Pekinu z Iranem do ograniczenia konfliktu na Bliskim Wschodzie. W zamian Chiny mogą oczekiwać ustępstw w innych obszarach. Problem w tym, że interesy Pekinu nie muszą być zgodne z interesami Waszyngtonu i szerzej Zachodu.
Rywalizacja USA-Chiny na wielu polach
Z perspektywy gospodarki światowej najważniejszy jest efekt stabilizacyjny. Jeżeli Trump i Xi utrzymają rozejm, korporacje dostaną kilka dodatkowych miesięcy na dostosowanie łańcuchów dostaw, a rynki finansowe będą miały mniej powodów do obaw o nagły powrót wojny celnej. To może ograniczać presję inflacyjną i wspierać globalny handel.
Ale nie oznacza to końca konfliktu. Wręcz przeciwnie. Rywalizacja USA i Chin będzie coraz bardziej przesuwała się z ceł na technologie, półprzewodniki, sztuczną inteligencję, metale ziem rzadkich, inwestycje i bezpieczeństwo.
Pekin chce wykorzystać kalendarz kolejnych spotkań Trumpa i Xi. Jeżeli dojdzie do rozmów podczas APEC, a później G20, sam fakt zaplanowania kolejnych spotkań będzie działał stabilizująco. Chiny mogą w ten sposób zyskać coś, czego bardzo potrzebują w relacjach z Trumpem: większą przewidywalność amerykańskiej polityki.
A w obecnej sytuacji gospodarczej i geopolitycznej możliwość zaplanowania choćby kilku miesięcy do przodu z pewną dozą przewidywalności jest bardzo cennym towarem.
Piotr Arak, główny ekonomista VeloBank, senior fellow Atlantic Council