Turcja reaguje na atak USA w Wenezueli. Doradca Erdogana usuwa wpis
Jak informuje serwis Cumhuriyet, Cemil Ertem, doradca prezydenta Turcji ds. gospodarczych, usunął z serwisu X wpis uderzający w USA po ataku na Wenezuelę. Urzędnik nazwał działania Waszyngtonu "imperialnym bandytyzmem" i zadeklarował pełne wsparcie dla reżimu Nicolasa Maduro.
Nagła eskalacja konfliktu na linii Waszyngton-Caracas wywołała poruszenie w kręgach dyplomatycznych i politycznych na całym świecie. Jednym z najgłośniejszych głosów płynących z Ankary była wypowiedź Cemila Ertema, głównego doradcy prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana oraz członka Rady Polityki Gospodarczej przy prezydencie Turcji. Ertem w mediach społecznościowych w ostrych słowach skomentował amerykańską operację militarną, która doprowadziła do schwytania prezydenta Wenezueli.
– Ludobójcze USA, wraz z morderczym Izraelem na Bliskim Wschodzie, kontynuują swój imperialny bandytyzm, atakując Wenezuelę. Stoimy po stronie narodu wenezuelskiego i prezydenta Maduro! Ten bandytyzm nie może pozostać bezkarny – napisał Cemil Ertem na swoim profilu w serwisie X. Wpis ten jednak szybko zniknął z sieci, a sam urzędnik nie wydał żadnego dodatkowego oświadczenia wyjaśniającego powody usunięcia swojej deklaracji.
Nagłe wycofanie się z tak radykalnych sformułowań może sugerować próbę tonowania nastrojów przez turecką dyplomację w obliczu nowej rzeczywistości geopolitycznej.
Milioner szczerze do bólu. "Czułem się debilem"
Amerykańska operacja i schwytanie Maduro
Tło dla tych wydarzeń stanowi bezprecedensowa operacja wojskowa przeprowadzona przez Stany Zjednoczone w nocy z piątku na sobotę. Jak podają źródła, w wyniku ataku powietrznego Nicolas Maduro wraz z małżonką zostali pojmani i wywiezieni z kraju. Akcja ta jest kulminacją narastającego napięcia, które dało się zaobserwować niemal od początku drugiej kadencji Donalda Trumpa w Białym Domu. Administracja USA wielokrotnie oskarżała Maduro o sprzyjanie kartelom narkotykowym i finansowanie terroryzmu.
W ostatnich tygodniach amerykański prezydent zaostrzył retorykę, określając reżim w Caracas mianem "zagranicznej organizacji terrorystycznej". Trump zapowiedział również całkowitą blokadę tankowców wpływających do wenezuelskich portów. "Wenezuela jest całkowicie okrążona przez największą w historii armadę sformowaną w Ameryce Południowej. Będzie ona coraz większa, a szok dla nich będzie nieporównywalny z niczym, co widzieli wcześniej, dopóki nie zwrócą USA całej ropy, ziemi i innych aktywów, które nam skradli" – napisał prezydent USA w serwisie Truth Social, co przytacza portal Wirtualna Polska.
Przygotowania do ataku miały szeroki zakres logistyczny. W połowie grudnia Stany Zjednoczone uzyskały zgodę Trynidadu i Tobago na wykorzystanie tamtejszych lotnisk do celów operacyjnych. Wokół Wenezueli zgromadzono potężne siły morskie i powietrzne, w tym lotniskowiec USS Gerald R. Ford. Podczas gdy zastępca sekretarza stanu USA Christopher Landau ogłosił w serwisie X "nowy świt dla Wenezueli", wiceprezydentka kraju Delcy Rodriguez zażądała w państwowej telewizji natychmiastowych dowodów na to, że Nicolas Maduro i jego żona żyją.
Kontrowersje wokół prawa międzynarodowego
Działania Stanów Zjednoczonych budzą jednak poważne wątpliwości ekspertów z zakresu prawa międzynarodowego. Jak zauważa dr Mateusz Piątkowski z Uniwersytetu Łódzkiego, interwencja ta może być postrzegana jako naruszenie Karty Narodów Zjednoczonych. Ekspert podkreśla, że choć reżim Maduro budził kontrowersje, to udział w obrocie narkotykami nie stanowi w świetle prawa międzynarodowego wystarczającej podstawy do bombardowań czy ostrzału artyleryjskiego obcego państwa.
Dr Piątkowski zwraca uwagę na zjawisko erozji zasad prawa międzynarodowego, wskazując, że ocena konstytucyjności organów innego państwa jest dla społeczności międzynarodowej niezwykle ryzykowna. W jego ocenie zmiana władzy pod pretekstem operacji antynarkotykowej może stworzyć niebezpieczny precedens. Ekspert wskazuje również na paradoks "odwróconej Ukrainy" – skoro Wenezuela stała się ofiarą napaści, to ewentualne dostawy sprzętu wojskowego dla tego kraju z Rosji czy Chin mogłyby być interpretowane jako zgodne z prawem, podczas gdy inne państwa powinny teoretycznie powstrzymać się od wspierania agresora.
Sytuacja pozostaje dynamiczna, a reakcje takich państw jak Turcja będą miały kluczowe znaczenie dla układu sił w regionie. Usunięcie wpisu przez Cemila Ertema może świadczyć o tym, że Ankara, mimo ideologicznej bliskości z niektórymi postulatami Maduro, analizuje potencjalne koszty otwartego konfliktu dyplomatycznego z nową administracją w Waszyngtonie. Wenezuela, posiadająca jedne z największych złóż ropy naftowej na świecie, pozostaje punktem zapalnym, w którym ścierają się interesy mocarstw oraz fundamentalne zasady suwerenności państwowej.