Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. Przemysław Ciszak
|

Wiceminister ds. Brexitu składa obietnicę Polakom. "Są na Wyspach nadal mile widziani"

18
Podziel się:

Wiceminister ds. Brexitu Joyce Anelay zapewnia, że nasi rodacy dostaną dożywotnią gwarancję możliwości powrotu, nawet jeśli wyjadą z Wysp na ponad dwa lata. Anelay złożyła taką deklarację podczas prowadzonych w Londynie konsultacji brytyjskiego rządu z polską społecznością w Wielkiej Brytanii.

Ponad milion Polaków mieszka na Wyspach Brytyjskich.
Ponad milion Polaków mieszka na Wyspach Brytyjskich. (Ben Stevens)

Oceniła też, że rozbieżności w negocjacjach z UE "można rozstrzygnąć dzięki dobrej woli". - My jesteśmy gotowi i chętni, więc Komisjo Europejska - do roboty - dodała.

Pytana, jak obywatele UE powinni zachowywać się w obliczu przedłużającej się niepewności co do zagwarantowania ich praw w rozmowach ws. Brexitu, Joyce Anelay podkreśliła, że powinni oni przede wszystkim zachować spokój.

- To wszystko zależy od negocjacji, co sprawia, że nie możemy jeszcze dać stuprocentowej gwarancji, kiedy się zakończą, ale możemy dać i dajemy słowo, że mamy dobrą wolę wobec mieszkających tutaj obywateli UE. Sam fakt, że nasza oficjalna rada nadal brzmi, by się nie niepokoili, jest słuszny: nie trzeba się spieszyć, a stworzymy nowy system, który w uproszczony sposób będzie pozwalał na pozostanie (w Wielkiej Brytanii - przyp. red.). Mamy nadzieję, że Polacy czują się tu na tyle komfortowo, że będą chcieli zostać - tłumaczyła.

Zobacz także: Polacy w Wielkiej Brytanii. Jaka przyszłość po Brexicie?

Jak zaznaczyła, w dwóch trzecich kwestii dotyczących praw obywateli UE osiągnięto już ogólne porozumienie, m.in. w kwestiach dotyczących przyszłych emerytur, dostępu do zasiłków społecznych i systemu opieki zdrowotnej, a także dalszego funkcjonowania Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego.

- Pozostała jedna trzecia to nie są wyłącznie kwestie, w których mamy diametralnie sprzeczne stanowiska, a czasami jest to wręcz kwestia tylko tego, że uznaliśmy, iż zastanowimy się nad technicznymi zmianami - powiedziała polityk.

Unikając odpowiedzi na pytanie o przyszłe prawo ściągania do Wielkiej Brytanii członków rodziny z Polski, Anelay zapewniła jedynie, że Wielka Brytania dotychczas "pokazała prawdziwy pragmatyzm w dyskusji na te tematy".

Jak dodała, są również obszary dotyczące praw obywateli, w których brytyjski rząd chce pójść dalej niż Komisja Europejska, i to strona unijna blokuje postęp w rozmowach.

- Mogę podać przykład sytuacji, w której opowiedzieliśmy się za większą wolnością dla tych, którzy żyją w Wielkiej Brytanii, niż Komisja Europejska chce się zgodzić. W tym momencie, jeśli ktoś miałby tzw. status osoby osiedlonej i wyjechał z Wielkiej Brytanii na ponad dwa lata, to po Brexicie nie miałby automatycznego prawa powrotu. My chcemy, żeby Polacy nie tylko mogli pozostać, ale też by mieli dożywotnią gwarancję możliwości powrotu, nawet jeśli wyjadą na ponad dwa lata. Na razie KE się na to nie zgadza, ale będziemy o tym dalej rozmawiać - powiedziała wiceminister ds. Brexitu.

Anelay odniosła się także do braku porozumienia w kwestii rozliczeń finansowych między Wielką Brytanią a Unią Europejską. - Wiem, że w prasie pojawiały się opowieści o tym, że na przykład europosłowie nie są zadowoleni, że jeszcze nie wiemy dokładnie, ile Wielka Brytania zapłaci UE - lub UE Wielkiej Brytanii, bo czasami UE zapomina, że też ma wobec nas zobowiązania. Premier (Theresa May) jasno powiedziała jednak we Florencji, że my wywiążemy się ze swoich zobowiązań i słowa dotrzymamy - zapewniła.

Jak dodała, Parlament Europejski "chce wiedzieć tu i teraz, ile zapłacimy, (...) a to jest nierealistyczne".

- Zgodnie z założeniami na tym etapie mieliśmy pokazać jedynie wystarczający postęp i to jest element tego procesu. Prowadzimy poważne negocjacje (...), bo będziemy musieli być w stanie pokazać brytyjskiej opinii publicznej, dlaczego się zgodziliśmy na daną kwotę - tłumaczyła.

Anelay oceniła, że "nierozwiązane kwestie w negocjacjach można rozstrzygnąć dzięki odrobinie dobrej woli".

- To uczciwe, ale twarde negocjacje, które nie polegają tylko na uśmiechaniu się i przytakiwaniu, bo przecież odpowiadamy za życie wielu ludzi. (...) My jesteśmy gotowi i chętni, więc Komisjo Europejska - do roboty - zaapelowała.

Brytyjska minister dodała, że "nie wydaje jej się", by mogło dojść do zerwania negocjacji bez porozumienia.

- Widziałam podczas wielu spotkań - nie tylko w Brukseli, ale również z moimi odpowiednikami w Europie - że istnieje realna determinacja, by to wszystko ułożyć - powiedziała.

- Jest im bardzo smutno, że wychodzimy z UE, i niektórym sporo czasu zajęło uwierzenie, że to prawda, ale po Brexicie będziemy chcieli stać się najlepszymi przyjaciółmi, jakich kiedykolwiek mieli - zapewniła. Jak dodała, Brytyjczycy "chcą robić rzeczy po swojemu".

- (Były premier) David Cameron próbował uzyskać porozumienie, które pozwoliłoby nam podejmować decyzje na nasz sposób, a jednocześnie pozostać członkiem UE. Unia uznała jednak, że nie może nam ustąpić. Dla nas ważne jest, że dotrzymaliśmy słowa, doszło do referendum i Brytyjczycy podjęli (w nim) decyzję (o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii), a rząd bierze się do roboty i wdraża ją w życie - zakończyła.

Wielka Brytania rozpoczęła proces wyjścia z UE 29 marca br. i powinna opuścić Wspólnotę w ciągu dwóch lat od tej daty.

Z Londynu Jakub Krupa

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(18)
Gtwklod
5 lata temu
Obiecywaniu cacanki a głupiemu radość. Co ona wygaduje, popatrzy na historię i stosunki między Anglią i Polska. Na przykład przed WW II też obiecywali nam pomóc i wsparcie jakby napadły na Niemcy i co wyszło. Po wojnie kto nas sprzedał Ruską. A teraz się boją bo nie będzie miał kto na nich pracować aby siedzieli w domu na swoich benefitach i narzekali na obcokrajowców że przyjeżdżają robotę im zabierają i wymuszają benefity. Siedzę tutaj ponad 10 lat i zaraz po tym ich Brexicie od razu dali do zrozumieniagdzie nas mają. Także komu tu zaufać. Takie obiecywanki to mogą sobie gadać swoim dzieciom. A zresztą co on ma do gadania.
Flavia
5 lata temu
Jadą na wyspy , work in Bob Bob Ricard in London And sell drugs in Bob Bob Ricard in london
z uk
5 lata temu
TA PANI NIE MA NIC DO GADANIA
zły
5 lata temu
Gdy rozmawiasz z angolem to juz masz pewność że gadasz z kantem który próbuje Cię oszklić. Do tego dochodzi ten ich niezrozumiały bulgobełkot i piarowanie wlasnej osoby ze to rasa bogatsza, mądrzejsza i jedyna tuż po judejskiej bo pochodzi z kosmosu i dlatego od rana do wieczora pompuje w siebie ten piar. Po co komu dwa krany nad umywalką? i korek zlewu? Po to by myć umywalkę z osadu mydła i kolejny raz myć dłonie. Byłem w UK ,widziałem różności w miastach, bazarach, wsiach . Milczące podróże metrem,koleją,busem. Ocierający się o siebie ludzie zamknięci w sobie (przez prawo). Dopiero w Pubach przy piwie lub sponsorowanych mocniejszch trunkach wychodzą z nich ludzie nad którymi to my Polacy mamy przewagę choć pochodzimy tylko z nad Wisły. GB zwidzać owszem . Krajobraz podziwiać owszem ale na stałe nigdy. Tam nawet płaszcza nie zdejmiesz w przedpokoju takie kicimenty i te dwa krany-cholera nie raz się popażyłem. Hydraulik z papierami tam ma robotę do końca życia i jeden dzień dłużej. Nie ufaj angolowi.
Adam
5 lata temu
Brytyjczycy byli, sa i beda odrazajacy i obrzydliwi! Taka nacja...