Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Brexit zacznie się 29 marca. Padła ważna data

Brexit zacznie się 29 marca. Padła ważna data

Fot. REUTERS/Dylan Martinez

Przedstawiciel brytyjskiego rządu przy Unii Europejskiej Tim Barrow powiadomił w poniedziałek unijne instytucje, że 29 marca premier Theresa May wyśle oficjalny list informujący o zamiarze opuszczenia Wspólnoty.

aktualizacja 15:45

Podczas codziennego spotkania z parlamentarnymi reporterami rzecznik premier dodał, że May planuje wcześniej odwiedzić trzy kraje wchodzące w skład Wielkiej Brytanii: Walię, Szkocję i Irlandię Północną, oraz że rząd nie planuje przyspieszonych wyborów parlamentarnych.

Przyszłotygodniowy termin jest zgodny z wcześniejszymi wypowiedziami May, która zapowiadała rozpoczęcie dwuletnich negocjacji w sprawie opuszczenia Unii Europejskiej przed końcem marca tego roku.

Rząd we wtorek podejmie stanowisko w związku z negocjacjami ws. wyjścia Wielkiej Brytanii z UE - poinformował w poniedziałek rzecznik rządu Rafał Bochenek.

- Będzie to ramowe stanowisko rządu w związku z negocjacjami wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. To stanowisko w najbliższych kilkudziesięciu minutach powinno pojawić się w porządku obrad. Takie stanowisko, jako polską propozycję do stanowiska Rady Europejskiej w toku negocjacji UE z Wielką Brytania, będziemy chcieli przedłożyć RE - powiedział Bochenek podczas briefingu.

- To będzie polski wkład w stanowisko unijne na temat tego, jak cała procedura wyjścia i proces negocjacji powinien przebiegać - dodał.

Unia jest gotowa

- Jesteśmy gotowi do rozpoczęcia negocjacji, czekamy na list - powiedział na konferencji prasowej w Brukseli rzecznik Komisji Europejskiej Margaritas Schinas.

Jak wyjaśnił, pierwszym krokiem po notyfikacji będzie przyjęcie wytycznych przez Radę Europejską, czyli szefów państw i rządów UE. Spotkanie to zwoła przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. Nie ma jeszcze oficjalniej daty, jednak źródła w Brukseli informowały wcześniej, że spotkanie 27 liderów państw unijnych w tej sprawie może się odbyć 6 kwietnia. Inne źródła jako możliwą datę wskazywały 3 maja.

Tusk poinformował na Twitterze, że w ciągu 48 godzin od otrzymania notyfikacji o zamiarze wyjścia Wielkiej Brytanii z UE przedstawi projekt wytycznych dla 27 krajów członkowskich w tej sprawie.

Po przyjęciu wytycznych przez "27" Komisja Europejska ma bezzwłocznie wydać rekomendacje, by rozpocząć rozmowy. Następnie przedstawiciele państw członkowskich podejmą formalną decyzję o otwarciu rokowań, przyjmując mandat do prowadzenia negocjacji dla Komisji Europejskiej. Wcześniej ustalono, że głównym negocjatorem będzie francuski polityk, były unijny komisarz Michel Barnier.

Jak Polacy odczują Brexit

Polski rząd liczy, że za sprawą Brexitu do ojczyzny wróci 100-200 tys. Polaków. Zarówno z powodów ekonomicznych, jak też przez potencjalnie coraz gorsze nastroje antyimigranckie na Wyspach. Byłby to ratunek dla polskich firm, które skarżą się na niedobór pracowników.

Bez wkładu Wielkiej Brytanii pozostali członkowie Unii Europejskiej będą musieli zadowolić się skromniejszym budżetem. To może oznaczać poważne konsekwencje dla Polski, która w znaczącym stopniu swój rozwój zawdzięcza unijnym funduszom. Duński minister finansów Kristian Jensen nie ma wątpliwości, że po Brexicie "ogromne sumy" na np. wspieranie produkcji rolnej będą musiały zostać zmniejszone.

Według prognoz ekonomistów Euler Hermes deficyt w eksporcie polskich towarów sięgnie nawet 700 mln euro, czyli około 3 mld zł. Najdotkliwiej odczują to eksporterzy artykułów spożywczych - ich straty mogą sięgnąć 100 mln euro rocznie. Z podobnymi problemami powinni się liczyć również producenci RTV i AGD, chemii, mebli czy części do maszyn oraz materiałów budowlanych.

Ile będzie musiał zapłacić Londyn

Komisja Europejska obliczyła, że występując z UE Wielka Brytania powinna zapłacić jej ponad 60 mld euro z tytułu wspólnych należności - napisał w poniedziałek "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Niemiecki dziennik dodał, że rząd w Londynie milczy o tej sprawie.

"Chodzi o coś, o czym premier Theresa May nie zająknęła się dotąd ani słowem: ten, kto wychodzi z Unii, musi zapłacić. Dotyczy to wypłaty emerytur, otwartych rachunków, obiecanych wkładów w unijne programy, poręczenia dla wspólnych długów" - podkreśla gazeta.

Dla porównania "FAZ" podaje, że w 2015 roku Wielka Brytania wpłaciła do unijnego budżetu ponad 11 mld euro.

"Negocjatorzy w Brukseli zdają sobie sprawę, jak kontrowersyjna to sprawa. Z powodu tych 60 mld euro mogą załamać się rozmowy o uporządkowanym Brexicie. W Brukseli od dawna zdziwienie budzi fakt, że Londyn puszcza ten temat całkowicie mimo uszu" - pisze dziennik.

"FAZ" uważa, że wobec takiej postawy Komisja Europejska znalazła dyplomatyczny sposób na przekazanie władzom Wielkiej Brytanii złych wieści i zrobiła to za pośrednictwem opublikowanego w lutym raportu Alexa Barkera, dziennikarza "Financial Timesa".

Rzecznik KE skomentował wówczas raport przy użyciu obrazowego porównania: kiedy ktoś stawia piwo swoim 27 przyjaciołom, a następnie przed czasem opuszcza pub, to i tak musi uregulować rachunek. Rzecznik nie potwierdził wyliczeń zawartych w raporcie, ale - jak pisze "FAZ" - nieoficjalnie potwierdzają je "wszyscy zajmujący się Brexitem", w tym przewodniczący KE Jean-Claude Juncker, a ostatnio w wywiadzie kanclerz Austrii Christian Kern.

Największa pozycja to tzw. środki na zobowiązania - w przypadku Wielkiej Brytanii chodzi o dotychczasowe zobowiązania. "To brukselska osobliwość: państwa udostępniają środki, które są uwzględniane w planowaniu, a rachunek przychodzi w nieokreślonej przyszłości - nie musi to być ani ten sam rok, ani nawet ta sama wynosząca siedem lat perspektywa finansowa" - tłumaczy "FAZ".

W przypadku Wielkiej Brytanii środki na zobowiązania wynoszą 29 mld euro (z brytyjskim rabatem) lub 36 mld euro (bez rabatu). KE skłonna jest stosować rabat do wszystkich powinności Londynu, ale niektóre kraje UE nie podzielają tego stanowiska - podkreśla "FAZ".

Druga pozycja to wydatki w ramach unijnego budżetu (na fundusze strukturalne) w latach 2019-2020 - 17 mld euro (z rabatem) lub 22 mld euro (bez). Jest to okres już po planowanym zakończeniu negocjacji w sprawie Brexitu, jednak KE argumentuje, że wynika to z wcześniejszego zobowiązania Brytyjczyków w porozumieniu z Komisją, dotyczącego finansowania całej perspektywy finansowej, kończącej się w 2014 roku.

Trzecia pozycja to zobowiązania z tytułu wypłacania świadczeń emerytalnych dla emerytów unijnych instytucji, czyli w przypadku Wielkiej Brytanii ok. 8-10 mld euro.

Na kolejne 10 mld euro opiewa brytyjski udział w kredytach i poręczeniach, za pomocą których KE wspiera wymagające pomocy państwa członkowskie. "Jeśli te państwa stopniowo spłacą zaciągnięte należności, wszystko gra. Ale co będzie, jeśli Irlandia lub Portugalia nagle splajtują?" - pyta "FAZ".

Gazeta wskazuje, że różne są wyjściowe pozycje Londynu i reszty UE w przyszłych negocjacjach. "Rząd brytyjski chciałby najpierw rozmawiać o świetlanej przyszłości, o porozumieniu o wolnym handlu i uprzywilejowanym dostępie do unijnego rynku. (Wychodzi z założenia, że) im większą skłonność do ustępstw wykaże UE, tym większą hojność okaże (Londyn) w kwestii kosztów secesji i gwarancji praw unijnych obywateli w Wielkiej Brytanii. UE z kolei chce najpierw zakończyć procedurę Brexitu i dopiero po osiągnięciu porozumienia mówić o przyszłych relacjach i okresach przejściowych".

Według "FAZ" 27 krajom UE zależy na kompromisowym rozwiązaniu choćby po to, by odzyskać pieniądze należne jej ze strony Wielkiej Brytanii. "Mimo to Komisja Europejska opracowała plan na najgorszy wypadek i poleciła swej Dyrekcji Generalnej analizę skutków nieuporządkowanego Brexitu we wszystkich dziedzinach" - podkreśla "Frankfurter Allgemeine Zeitung".
PAP
Czytaj także
Polecane galerie
Paw_BHX
2017-03-20 20:06
Czyli mamy jakies 2,5 roku wzglednego spokoju a potem sie zobaczy czy spadac z UK do innego kraju czy zostac. Funciak na 100% poleci na"ryj" - to jest logiczna ekonomia a co zdrozeje i co bedzie nadal dostepne w wolnej sprzedazy, to tez sie okaze. Narazie luzik.
mitu
2017-03-20 19:22
Należy otwarcie powiedzieć, że polskie firmy czekają na pracowników - niewolników, którzy będą harować po 12h za najniższą krajową. A Polacy w GB polizali pensji ~4-5tyś zł/miesiąc. Który pracodawca da tyle na początek niewykwalifikowanemu pracownikowi???
Powrót tych 200tyś będzie oznaczał powrót bezrobocia do poziomu 12%. I winę za ten fakt poniesie rząd PiS!!! Nie dość, że zadłużają kraj w zastraszającym tempie, to jeszcze bezrobocie rośnie...
tixerb..
2017-03-20 17:17
nauczyłem się tego wyrazu... i nic....
Pokaż wszystkie komentarze (59)