Notowania

brexit
02.02.2016 13:26

Zasiłki socjalne wstrzymane na 4 lata? Taka może być cena pozostania Brytyjczyków w Unii

Szef Rady Europejskiej przedstawił projekt kompromisu Brukseli z Londynem. Najważniejszą z reform, która pozwoli uniknąć wyjścia Wielkiej Brytanii ze wspólnoty jest ta dotycząca ograniczenia zasiłków dla pracujących na wyspach obywateli innych krajów wspólnoty w tym i Polski. Kto i ile straci?

Podziel się
Dodaj komentarz
(Bartosz Wawryszuk)

Szef Rady Europejskiej przedstawił projekt kompromisu Brukseli z Londynem. Najważniejszą z reform, która pozwoli uniknąć wyjścia Wielkiej Brytanii ze wspólnoty jest ta dotycząca ograniczenia zasiłków dla pracujących na wyspach obywateli innych krajów wspólnoty, w tym Polaków.

W projekcie porozumienia napisano, że restrykcje nie obejmą tych Europejczyków, którzy już przebywają na Wyspach i tam pracujących, w tym sporej grupy Polaków. Ograniczenia mają dotyczyć tylko nowo przybyłych do Wielkiej Brytanii. Donald Tusk ocenił, że to "dobra podstawa do kompromisu".

Londyn chciał wprowadzenia 4-letnich ograniczeń i na to jest wstępna zgoda, choć pojawiła się też propozycja by były one dłuższe. Do kiedy? O tym zdecydują państwa członkowskie, a każdy kraj ma prawo weta. Unijne rządy ocenią też propozycję Komisji Europejskiej dotyczącą pobierania zasiłków na dzieci, które nie przebywają w Wielkiej Brytanii.

Wstrzymanie świadczeń socjalnych wypłacanych pracownikom z unijnych krajów. To najbardziej kontrowersyjny postulat, który pojawił się podczas negocjacji z Londynem. Mechanizm nazwany hamulcem bezpieczeństwa powoduje, że każdy kraj UE może zawiesić wypłatę świadczeń dla pracowników z innych krajów Unii.

Wcześniej musi jednak przekonać pozostałe państwa, że robi tak ze względu na przeciążenie całego systemu opieki społecznej w wyjątkowej sytuacji. Owa wyjątkowa sytuacja to taka, w której napływ migrantów zarobkowych obciąża system zabezpieczeń społecznych albo prowadzi do poważnych trudności na rynku pracy czy zakłóceń w funkcjonowaniu służb publicznych.

Decyzja o uruchomieniu tego mechanizmu miałaby zapadać w Radzie UE, w której zasiadają przedstawiciele rządów państw członkowskich, kwalifikowaną większością głosów. W trakcie rozmów pojawiały się różne terminy takiego okresu zawieszenia od 4 do nawet 7 lat. Ostatecznie Bruksela proponuje, żeby było to maksymalnie 4 lata.

Przedstawione propozycje zostaną teraz przesłane do wszystkich krajów UE. To jednak jeszcze nie koniec bo, na taką cenę za pozostanie Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej muszą się zgodzić wszyscy jej członkowie, a każdy z unijnych rządów ma prawo weta.

Polska przeciw dyskryminacji, ale za jednością Unii

Jakie jest stanowisko Polski w tej sprawie? Premier Szydło w swoich wypowiedziach konsekwentnie sprzeciwia się jakiemukolwiek zmianom, które mogłyby dyskryminować naszych obywateli w Wielkiej Brytanii. Z drugiej jednak strony Mateusz Morawiecki, wicepremier i minister rozwoju, powiedział ostatnio komentując te negocjacje, że Polsce bardzo zależy na tym, aby Wielka Brytania została w Unii Europejskiej. Wydaje się więc, że przed nami jeszcze długie negocjacje wewnątrz samej wspólnoty, ale też i w poszczególnych państwach.

Brytyjski "Guardian" w ostatniej publikacji na ten temat nie ma wątpliwości, że Cameronowi najtrudniej będzie przekonać właśnie Polskę, Węgry, Czechy i Słowację, które sprzeciwiają się takim zmianom. Brytyjski premier i inni przywódcy, którzy jak ognia boją się Brexitu, będą mieli teraz nieco ponad dwa tygodnie na przekonanie wszelkich sceptyków, że warto zasiłkami zapłacić za jedność wspólnoty.

By mechanizm hamulca bezpieczeństwa mógł być użyty, konieczne są zmiany w europejskim prawie, ale na szczęście nie wymaga to zmiany traktatów. Tego ostatniego boją się wszyscy członkowie wspólnoty. Rosnący eurosceptycyzm w połączeniu z referendami, które musiałyby być ogłoszone w związku ze zmianami traktatowymi mógłby oznaczać nawet koniec europejskiej wspólnoty.

To nie koniec negocjacji

Obecna propozycja kompromisu będzie teraz negocjowana wśród wszystkich państw członkowskich. O wynikach tych rozmów dowiemy się na unijnym szczycie już 18 lutego, wtedy też może dojść do ostatecznego porozumienia. To z kolei pozwoli zorganizować referendum w sprawie przyszłości Wielkiej Brytanii w Unii już w czerwcu.

O jego wynikach oczywiście trudno teraz przesądzać, ale Cameron obiecuje, że będzie namawiał Brytyjczyków do pozostania we Wspólnocie. Oczywiście tylko wtedy, gdy jego postulaty w rozmowach z Brukselą zostaną spełnione.

Przed brytyjskim premierem trudne zadanie. Według ostatnich badań opinii publicznej 42 proc. ankietowanych mieszkańców Wielkiej Brytanii chce opuścić Unię, 28 proc chce w niej pozostać. Fakt, że aż 20 proc. pytanych jest jeszcze niezdecydowanych daje nadzieję, że jednak do Brexitu nie dojdzie.

Będzie to w dużym stopniu zależało właśnie od unijnego porozumienia w sprawie zasiłków dla obywateli innych krajów wspólnoty pracujących na wyspach. Cameronowi łatwiej będzie przekonać rodaków do wspólnoty, kiedy eurosceptykom uda się wytrącić z rąk argument o nadmiernym wspomaganiu cudzoziemców z publicznej kasy.

Brytyjskie zasiłki godne pozazdroszczenia

Co mogą stracić Polacy na wyspach jeżeli rzeczywiście porozumienie w sprawie ograniczenia zasiłków w Wielkiej Brytanii stanie się faktem? Z raportu PWC "Ulgi podatkowe i świadczenia rodzinne w UE Listopad 2015”, który przedstawia między innymi łączne wsparcie badanej rodziny w poszczególnych państwach, wynikało, że mieszkający tam Polacy mogą liczyć na 2520 euro rocznie. Przy czym warto tu wspomnieć, że ta suma może się zmieniać w zależności od kilku czynników.

Badanie PWC miało ocenić, na jaką pomoc w poszczególnych państwach UE może liczyć przeciętna rodzina. W tym celu dla każdego państwa przeprowadzono symulację zgodnie z przyjętymi założeniami uwzględniającymi ulgę podatkową, zasiłki i inne dodatki na dzieci. Modelowa rodzina to dwoje dorosłych i dwoje dzieci. Oboje rodzice pracują, a każdy z małżonków zarabia średnią krajową. Dzieci są w wieku 4 i 8 lat, są zdrowe i uczęszczają do publicznych placówek szkolnych bądź przedszkolnych.

Wielka Brytania zajęła 10. pozycję wśród badanych 28 państw (Polska zajęła 24. miejsce z sumą 530 euro). To oczywiście nie wszystko, na co mogą liczyć mieszkający na Wyspach. Pracujący tam legalnie, posiadają swój numer ubezpieczenia społecznego i korzystają z dobrodziejstw tamtejszego systemu ubezpieczeń socjalnych.

Zasiłki, które otrzymują bezrobotni, są dość znaczne, ale mogą na nie liczyć tylko ci, którzy są bez pracy (lub pracują mniej niż 16 godzin tygodniowo) i przepracowali dotychczas łącznie 12 miesięcy. Obecnie jest to 56,80 funtów tygodniowo (czyli blisko 330 zł) dla osób w wieku 16-24 lat i 71,70 funtów tygodniowo (czyli 415 zł) dla bezrobotnych powyżej 24. roku życia.

Warto też pamiętać, że na Wyspach obok systemu składek na emerytury czy zasiłków funkcjonuje darmowa opieka zdrowotna finansowana z podatków, która przysługuje mieszkającym tam Polakom. Choć warto też odnotować, że National Health System przewiduje dodatkowe opłaty za lekarstwa na receptę, usługi optyczne i dentystyczne.

Zobacz także: Prezydent Andrzej Duda o Unii Europejskiej: "Europa jest silna. Ale bezradna"

Tagi: brexit, wiadomości, gospodarka, unia, najważniejsze, fundusze unijne, gospodarka światowa
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz