Upadek hut szkła pod lupą prokuratury. Żądają więzienia dla prezesów
Po 14 latach do finału zbliża się proces byłych członków zarządów Krośnieńskich Hut Szkła. Jak podaje "Gazeta Wyborcza", prokuratura domaga się kar bezwzględnego więzienia za decyzje, które – jej zdaniem – doprowadziły firmę do upadku i wielomilionowych strat.
W akcie oskarżenia, przygotowanym przez prokuratora Roberta Warunka, wskazano na przekroczenie uprawnień, niedopełnienie obowiązków i podejmowanie decyzji niezgodnych z rachunkiem ekonomicznym. Straty spółki wynikające z działań zarządów Prokuratura wyliczyła na 88,5 mln zł.
Najpoważniejsze zarzuty dotyczą Jacka S., pełniącego funkcje dyrektora, wiceprezesa i prezesa KHS. Według prokuratury to on odpowiada za decyzję o zawarciu umów na opcje walutowe w 2008 r., które miały zabezpieczać firmę przed wahaniami kursów, ale przyniosły niemal 35 mln zł strat. Oskarżeni mieli podjąć te decyzje bez wiedzy Rady Nadzorczej i bez kompetencji do korzystania z tego typu instrumentów finansowych.
Do kolejnych obszarów strat prokuratura zaliczyła chaos magazynowy, który – według ustaleń śledczych – kosztował KHS 28 mln zł. Gotowe wyroby miały zalegać w halach, garażach i na rampach, niszczejąc i znikając. Problemy przyniosła także decyzja o utworzeniu Regionalnych Centrów Dystrybucji — zamiast usprawnienia sprzedaży projekt wygenerował blisko 9,7 mln zł strat.
"Politycy nie mają czasami pojęcia". Mówi, jak potrafią zaszkodzić
Nietrafione inwestycje i fikcyjne zamówienia
Straty przyniosła również działalność spółki-córki w Moskwie, która kosztowała huty ponad 9,5 mln zł. Do Rosji trafiały dostawy szkła, mimo że poprzednie zamówienia nie zostały opłacone. Kolejne nieprawidłowości dotyczyły zamówienia z Hongkongu — produkcja została zrealizowana bez umowy i również nie została w pełni opłacona.
Według ustaleń prokuratury, kierownictwo zawyżało także wyniki finansowe, tworząc fikcyjne zamówienia lub zwiększając wartość istniejących, co skutkowało koniecznością zapłaty VAT od faktur, które później korygowano. Huty straciły na tym blisko 500 tys. zł.
W 2004 roku spółka poniosła kolejną stratę — ponad 1 mln zł — w wyniku niedopełnienia formalności przy umowie przedwstępnej z Tesco. Z kasy KHS miały być finansowane również koszty zatrudnienia Zdzisława Sawickiego jako doradcy zarządu, choć jego praca – jak twierdzi prokuratura – była fikcyjna.
Prokuratura chce więzienia dla trzech oskarżonych
Podczas mowy końcowej prokurator Monika Denega-Smolińska oceniła, że zarząd KHS działał w sposób pozbawiony wiedzy i dbałości o dobro spółki. – Podejmowali decyzje jak osoby niemające pojęcia o zarządzaniu – podkreśliła.
Prokuratura zażądała dla Jacka S. kary 7 lat więzienia i 10-letniego zakazu pełnienia funkcji w działalności gospodarczej i finansowej. W ramach naprawienia szkody ma on – wraz ze współoskarżonymi – zwrócić blisko 9 mln zł.
Dla Andrzeja B. wnioskowano o 5 lat pozbawienia wolności i 8-letni zakaz pełnienia funkcji, a dla Mirosława S. – również 5 lat więzienia. Wobec Jana K. i Rafała W. prokuratura oczekuje kar w zawieszeniu oraz czasowych zakazów pełnienia funkcji kierowniczych.
Źródło: Gazeta Wyborcza