Ważny ruch ws. wyborów. Duda decyduje, co z ustawą. Rząd już szykuje plan awaryjny

W piątek Andrzej Duda ma zdecydować, co z tzw. ustawą incydentalną, która przewiduje procedurę orzekania o ważności wyborów prezydenckich z pominięciem obecnego składu kwestionowanej izby Sądu Najwyższego. Jako że podpis głowy państwa jest mało prawdopodobny, w koalicji już szykowane są plany awaryjne.

Marszałek Sejmu Szymon Hołownia i prezydent Andrzej Duda Marszałek Sejmu Szymon Hołownia i prezydent Andrzej Duda
Źródło zdjęć: © PAP | Rafał Guz, Radek Pietruszka
Grzegorz OsieckiTomasz Żółciak

Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynika, że najbardziej prawdopodobne jest albo prezydenckie weto, albo skierowanie przez Andrzeja Dudę ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, co w dzisiejszych uwarunkowaniach jest w praktyce równoznaczne z wetem. Nasi rozmówcy z Pałacu przekonują, że dla Andrzeja Dudy bardziej strawna była pierwotna wersja ustawy, z którą wyszedł Szymon Hołownia i jego ugrupowanie.

Dziś o ważności wyborów orzeka Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (IKNiSP), której status jest kwestionowany m.in. przez europejskie trybunały. Izba ta stwierdza również ważność pozostałych wyborów, np. parlamentarnych. W przypadku wyborów prezydenckich jednak izba Sądu Najwyższego musi najpierw potwierdzić ważność wyborów, a dopiero potem może dojść do zaprzysiężenia nowej głowy państwa.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Polacy poprawiają pomysł Muska. Budują pociąg przyszłości - Przemek Ben Pączek w Biznes Klasie

Kontrowersyjne kryterium

Wyjściowa wersja ustawy incydentalnej zakładała, że o ważności wyborów - zamiast kwestionowanej IKNiSP - miałyby decydował pełne składy trzech niekwestionowanych izb SN. To izby: cywilna, karna oraz pracy i ubezpieczeń społecznych. Ale w toku prac parlamentarnych nad ustawą KO i PSL wprowadziły inny mechanizm - że o ważności wyborów decydować miałoby 15 najstarszych stażem sędziów SN. To niejako z automatu wykluczałoby z tego procesu tzw. neosędziów, którzy są z nadania Krajowej Rady Sądownictwa po 2018 roku.

Zwolennicy tego rozwiązania, jak choćby Rzecznik Praw Obywatelskich, podkreślają, że jest to obiektywne kryterium, stosowane w innych instytucjach. Ale przeciwnicy, choćby w Pałacu Prezydenta, podkreślają, że choć kryterium jest obiektywne, to jednak w tym konkretnym przypadku z łatwością można było przewidzieć, jaki będzie efekt jego zastosowania, tzn. konkretne nazwiska sędziów.

Dlatego bardziej podobała nam się pierwotna wersja ustawy - przyznaje rozmówca z otoczenia Andrzeja Dudy.

Plan B Polski 2050

Decyzja Andrzeja Dudy w kłopotliwej sytuacji stawia marszałka Szymona Hołownię, ponieważ według Konstytucji ważność wyboru prezydenta stwierdza Sąd Najwyższy, a marszałek, który kwestionuje IKNiSP, będzie miał problem, co zrobić po orzeczeniu izby.

Nie mówiąc już o tym, że nie można wykluczyć, iż powtórzy się sytuacja z wygaszeniem mandatów posłów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, gdy w sprzeczny sposób, dublując orzeczenia, orzekały dwie izby SN. Nie ma wprawdzie mowy o scenariuszu dwóch prezydentów, bo - jak wspomnieliśmy wcześniej - zgodnie z Konstytucją Sąd Najwyższy najpierw stwierdza ważność wyboru. Jeśli jej nie stwierdzi, wówczas trzeba powtórzyć wybory, które rozpisuje marszałek Sejmu.

Jakie dylematy może mieć Hołownia? Jeśli zwycięzca będzie jasny i IKNiSP orzeknie ważność wyboru, problem będzie mniejszy, ale i tak pozostaje pytanie, czy marszałek zignoruje orzeczenie, czy stwierdzi, że procedura została wypełniona.

Większy problem może być, gdy IKNiSP orzeknie, że wybór nie był ważny, a orzeczenie będzie budziło kontrowersje. Czy w takim razie marszałek ma zaprzysiąc kandydata, wbrew orzeczeniu IKNiSP, czy rozpisać nowe wybory? Nie mówiąc już o tym, gdyby w Sądzie Najwyższy pojawiły się dwa sprzeczne orzeczenia.

Hołownia jest pod dużą presją dużej części środowiska prawniczego i polityków koalicji, którzy domagają się ignorowania IKNiSP. Z drugiej strony jest ustawa o Sądzie Najwyższym, która wskazuje, że o wyborach orzeka właśnie ta izba. Dlatego, by uniknąć tych dylematów, marszałek wolałby mieć jasne przepisy w tej sprawie.

Stąd może się pojawić kolejny projekt. Jak słyszymy, może być to powrót do pierwotnej koncepcji, by o ważności wyborów orzekali sędziowie z trzech Izb z wyłączeniem IKNiSP. Tyle że w takim przypadku w składzie zapewne znajdą się tzw. neosędziowie, czemu z kolei będzie sprzeciwiała się "jastrzębia" część środowisk prawniczych i część posłów koalicji.

Plan B Koalicji Obywatelskiej

W KO słyszymy z kolei, że raczej nie ma sensu wychodzić z kolejnym projektem ustawy i czekać na decyzję Andrzeja Dudy. Dlatego obrano inną drogę. Z naszych informacji wynika, że zostały zamówione ekspertyzy prawne, które mają na celu opisanie aktualnego stanu prawnego i znalezienia prób wyjścia z impasu w sytuacji, gdy przepisy (wskutek prezydenckiego weta) się nie zmienią.

Nieoficjalnie słyszymy, że ekspertyzy piszą konstytucjonalista prof. Marek Chmaj i prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Przemysław Rosati. Obie mają być omówione we wtorek 11 marca na posiedzeniu sejmowej podkomisji stałej do spraw nowelizacji prawa wyborczego.

Kryzys z Sądem Najwyższym nie ma charakteru konstytucyjnego. To ustawy regulujące jego prace popsuły ten sąd. Dlatego należy poszukać jakiegoś prawnego wyjścia z tej sytuacji poprzez interpretację stanu prawnego - tłumaczy rozmówca z KO.

Pozostali koalicjanci - Lewica i PSL - raczej zamierzają stać w tej sprawie z boku. - To Hołownia podniósł larum, jaka to tragedia się stanie, jak nie będzie tej ustawy incydentalnej, nie my. Ale nie będziemy otwarcie walić w Hołownię z tego tytułu. Jak nie będzie nowej ustawy, to nic się po prostu nie zmieni - mówi rozmówca z Lewicy.

Na razie sprawa jest w stanie zawieszenia. Kampania się toczy i bieżące rozpatrywania zażaleń na decyzję PKW należy - zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym - do IKNiSP. Chodzi o takie decyzje jak odmowa rejestracji kandydata czy jego komitetu wyborczego. Jednocześnie trwają wybory uzupełniające do Senatu na wakat po Bogdanie Klichu, który ma być ambasadorem w USA. Tu też instancją rozstrzygającą ma być IKNiSP.

Grzegorz Osiecki i Tomasz Żółciak, dziennikarze money.pl

Wybrane dla Ciebie
6 mld zł zobowiązań giganta chemicznego. Jest propozycja układu
6 mld zł zobowiązań giganta chemicznego. Jest propozycja układu
Powroty polskiej bandery na statki. Jest projekt. Oto warunki do przyspieszenia
Powroty polskiej bandery na statki. Jest projekt. Oto warunki do przyspieszenia
Rozsierdzony Trump podwyższa stawkę. "W pełni dozwolone 15 proc."
Rozsierdzony Trump podwyższa stawkę. "W pełni dozwolone 15 proc."
Anonimowy darczyńca przekazał miastu fortunę w złocie. "Odebrało mi mowę"
Anonimowy darczyńca przekazał miastu fortunę w złocie. "Odebrało mi mowę"
Domański ujawnił, ile Polska zaoszczędzi dzięki SAFE. "Nie ma tańszego źródła"
Domański ujawnił, ile Polska zaoszczędzi dzięki SAFE. "Nie ma tańszego źródła"
Zwrot ws. ceł USA nie uspokoił firm z Europy. "Nowa runda niepewności"
Zwrot ws. ceł USA nie uspokoił firm z Europy. "Nowa runda niepewności"
Cła wrócą. Trump nie zrezygnuje z tak kuszącego narzędzia szantażu [OPINIA]
Cła wrócą. Trump nie zrezygnuje z tak kuszącego narzędzia szantażu [OPINIA]
Cła Trumpa unieważnione. Macron komentuje. Nie obyło się bez złośliwości
Cła Trumpa unieważnione. Macron komentuje. Nie obyło się bez złośliwości
Współpraca m.in. w kwestii ropy i gazu może rozkwitnąć. "Znaczenie strategiczne"
Współpraca m.in. w kwestii ropy i gazu może rozkwitnąć. "Znaczenie strategiczne"
Cła Trumpa unieważnione. Władze Korei zwołały pilne posiedzenie
Cła Trumpa unieważnione. Władze Korei zwołały pilne posiedzenie
Trump leci do Chin. Chodzi o cła. Jest data
Trump leci do Chin. Chodzi o cła. Jest data
Oto zawód przyszłości. Tworzy się gigantyczna luka. Groźna dla inwestycji
Oto zawód przyszłości. Tworzy się gigantyczna luka. Groźna dla inwestycji