Rozmówca "Horyzontów", programu Wirtualnej Polski, zwraca uwagę na realne problemy amerykańskiej gospodarki. Przemysław Kwiecień wskazuje przede wszystkim na coraz większe rozwarstwienie społeczne oraz ekspansywną politykę fiskalną. - Wydatki na obsługę długu stały się większe niż wydatki obronne - podkreśla ekonomista XTB. Z drugiej strony, nie uważa, żeby w przewidywalnej przyszłości miało to odebrać Stanom Zjednoczonym pozycję światowego lidera.
Jednym z powodów jest brak rywala zdolnego zastąpić USA także w globalnym systemie finansowym. - Ktoś powie Chiny, ale one nie są nawet kandydatem, który zaoferuje światu walutę rezerwową. Żeby to zrobić, trzeba więcej importować niż eksportować, trzeba stworzyć otwarte na świat rynki kapitałowe. Chiny nie mają ani jednego, ani drugiego - ocenia Kwiecień.
Jeszcze większe znaczenie w rywalizacji na linii USA-Chiny ma w ocenie ekonomisty technologia, gdzie Amerykanie dalej wiodą prym.
Najbliższe lata są zabezpieczone dla Stanów Zjednoczonych z tego względu, że jest nowy impuls w postaci sztucznej inteligencji. USA są liderem, mają technologie i inny układ między władzą a biznesem. To elementy amerykańskiej siły. Jestem pewien, że sztuczna inteligencja, temat numer jeden dla rynków, jest czymś co wzmocni pozycję Amerykanów. Poza Chinami nie mają oni zagrożenia w średnim terminie – ocenia Przemysław Kwiecień.
"Efekt uderzenia meteorytu"
Ekspert zdecydowanie nie zgadza się przy tym z traktowaniem AI wyłącznie jako kolejnej technologicznej mody czy bardziej zaawansowanego czatu. – Większość osób nie ma najmniejszego pojęcia, jaki będzie efekt uderzenia tego "meteorytu" – ocenia.
Zaznaczył, że nie chodzi przy tym o rewolucję, która z dnia na dzień wywróci gospodarkę, ale proces, który już trwa, choć znaczna część społeczeństwa jeszcze go nie dostrzega. Jego zdaniem zmiany mogą być większe niż te wywołane pojawieniem się maszyny parowej w XIX wieku. Barierą pozostaje przede wszystkim opór ludzi i instytucji przed zmianą oraz wolniejsze tempo rozwoju robotyki.
Ekonomista przyznaje, że patrząc na różne wykonywane obecnie przez ludzi zajęcia, coraz częściej zastanawia się, w jaki sposób może ich zastąpić sztuczna inteligencja.
To oznacza nie tylko wzrost produktywności, ale również poważne wyzwania społeczne i dalsze pogłębianie podziału między tymi, którzy na technologicznej rewolucji skorzystają, a tymi, którzy znajdą się na jej marginesie.
Mimo tych zagrożeń Kwiecień nie wierzy w scenariusz rychłego upadku amerykańskiej potęgi. – Imperia nie upadały dlatego, że miały problemy. Imperia upadały dlatego, że pojawiali się challengerzy (rywale, pretendenci - red.), którzy byli mocni i zdeterminowani – mówi. Jego zdaniem Chiny są dziś przede wszystkim konkurentem regionalnym. Ekonomista prognozuje, że nie tylko w 2026 r., ale również w 2046 r. USA pozostaną "absolutnym numerem jeden".
Nie oznacza to, że nie brakuje ryzyk, które stwarzają sobie sami Amerykanie. – Efektem dominacji jest tzw. gospodarka w kształcie litery "K". - Są w niej ci, którzy pływają w luksusie, nie mają co zrobić z pieniędzmi, ale jest też rzesza osób na marginesie, której los się pogarsza – podkreśla.
Europa została z tyłu
Znacznie bardziej krytycznie Kwiecień ocenia Europę. Jego zdaniem kontynentowi brakuje strategicznego celu i pomysłu na własną rolę w zmieniającym się świecie.
Ma deficyt celów strategicznych, nie wiemy, w którą stronę powinna pójść, żeby zachować swoją istotność na globalnej mapie. Trump, mimo chaosu, nonszalancji czy chamstwa w zachowaniu, dał dużej części społeczeństwa USA kierunek. Europie tego brakuje. Ona osiągnęła 20 lat temu status swoistego "nieba na ziemi", z doskonałym balansem między bogactwem a stylem życia. I po co wtedy chcieć więcej? Potem nastąpił czas reaktywności, poza jedyną, nieudaną próbą bycia liderem w dziedzinie ekologii. Dziś liderem w tej dziedzinie stały się Chiny. Europa na tym poległa – mówi ekonomista.
Podkreślił, że Pekin robi to nie tylko ze względów klimatycznych, ale też – jako wielki importer energii – ma strategiczny interes w ograniczaniu uzależnienia gospodarki od ropy.
Dla Polski odpowiedzią nie powinno być jednak odwracanie się od Unii Europejskiej. Ekonomista uważa, że pozostanie we wspólnocie powinno być niepodważalnym konsensusem. Jednocześnie Warszawa powinna pielęgnować relacje z USA i zabiegać nie tylko o amerykańską obecność wojskową, ale również o obecność największych firm technologicznych. Jego zdaniem nawet jako "junior partner" Polska może na tej współpracy robić dobre interesy.
Zamiast zakładać, że Polska sama stworzy globalnego technologicznego czempiona, Kwiecień proponuje budowanie partnerstw z obecnymi liderami i ściąganie ich działalności do kraju. To wokół nich może powstać lokalny ekosystem talentów, startupów i dostawców. Państwo powinno natomiast przede wszystkim ograniczać bariery. – Powinniśmy wspierać startupy, chuchać na nie, ale ważniejsze jest bycie partnerem globalnych partnerów, którzy będą też w Polsce umożliwiając dobudowę ekosystemu – przekonuje.
Ostrzeżenie dla oszczędzających
Z diagnozy dotyczącej amerykańskiego długu Kwiecień wyciąga także znacznie bardziej przyziemny wniosek dla indywidualnych oszczędzających. Jego zdaniem doświadczenie okresu po pandemii pokazało, że państwa mogą obniżać realną wartość zadłużenia poprzez inflację. Koszt ponoszą wtedy również ludzie przechowujący majątek w gotówce, na nisko oprocentowanych rachunkach czy w części instrumentów dłużnych.
Ekonomista uważa wręcz, że to, co wydarzyło się po pandemii, było "rozgrzewką" i w przyszłości podobny mechanizm może zostać zastosowany ponownie. – Niezależnie od tego, czy wynosi 50 tys., czy 5 mln zł – to jest coś, na co pracuję i chcę zachować jego wartość. Nie schować do kufra i zamknąć, choć daje to poczucie bezpieczeństwa – mówi gość "Horyzontów".