Trwa ładowanie...
Przejdź na
W Ministerstwie Finansów wrze. "Jest najgorzej od lat. Pacynki na telefon"
KB
|

W Ministerstwie Finansów wrze. "Jest najgorzej od lat. Pacynki na telefon"

(East News, Krzysztof Kaniewski/REPORTER)

Polski Ład nie tylko wprowadził chaos podatkowy w Polsce, ale również wpłynął na morale urzędników Ministerstwa Finansów. W resorcie nie dzieje się obecnie dobrze. - Premier wychodzi i mówi, że ma coś być, a my dowiadujemy się tego z konferencji prasowej. Jesteśmy jak pacynki na telefon. Tak źle nie było od czasów likwidacji Ministerstwa Skarbu, kiedy na opinię do kilkusetstronicowej ustawy mieliśmy parę godzin. Teraz też musimy świecić oczami - mówią money.pl pracownicy resortu przy ul. Świętokrzyskiej w Warszawie. O przyjściu ministra Sobonia, który ma naprawić Polski Ład, mówią wprost: "Przyjdzie kolejny oficer polityczny. Jednego już tu mamy".

Piątek, przed godziną 13. W Ministerstwie Finansów wiele osób przeciera oczy ze zdumienia. Trwa konferencja premiera. Mateusz Morawiecki najpierw mówi o nawet 140 tys. zakażeń dziennie wariantem Omikron w Polsce, by później przejść do Polskiego Ładu.

"Nie przymykamy oczu na potknięcia w Polskim Ładzie; zażądałem od MF szybkiego wprowadzenia różnych korekt" - przekonuje szef rządu. Dodaje, że jeśli ktokolwiek zarabiający do 12,8 tys. zł brutto miesięcznie straci na Polskim Ładzie, będzie mógł rozliczyć się na zasadach z 2021 r. Wyjaśnia, że chodzi o gwarancje braku straty.

Później tego samego dnia w swoim podcaście mówi jeszcze o systemie "złotówka za złotówkę" przy uldze dla klasy średniej. Nikt nie wie, o co jednak premierowi chodzi. Nie ma też żadnych rozwiązań legislacyjnych w tym temacie.

W Ministerstwie Finansów wrze. Urzędnicy mają już dość

W resorcie przy ul. Świętokrzyskiej panuje ogólna nerwowość. Premier znów wychodzi, coś obiecuje, a MF jest sprowadzone do roli - jak słyszymy - "chłopca do bicia" i nie są z nim konsultowane ważne zmiany.

- O możliwości rozliczenia się na zasadach ubiegłorocznych dowiadujemy się z przekazu medialnego. Jesteśmy jak pacynki na telefon, mityczna "wola polityczna" jest taka, że ma być to zrobione i już. Problem w tym, że nic nie jest przygotowywane. Od miesiąca działamy czysto reaktywnie. Zalepiamy kolejne dziury, bez żadnego większego planu - opowiada money.pl jeden z wysoko postawionych urzędników ministerstwa, który chce zachować anonimowość.

Rozumie on jednak politykę i nie dziwi się, że premier musiał wystąpić i powiedzieć to, co powiedział. - Mleko się rozlało. Gdyby wszyscy złożyli wcześniej PIT-2, nie byłoby tego problemu, ale zawiniliśmy w komunikacji. Teraz, pod koniec miesiąca, nawet jeśli będzie kolejne kilkaset osób z mniejszymi pensjami, to my znów dostaniemy po głowie - żali się.

Konferencja premiera jest więc niejako ruchem wyprzedzającym. Szef rządu nie wie, jaka grupa społeczna znów pójdzie do mediów i będzie utyskiwać na zmiany podatkowe, dlatego zawczasu daje wszystkim możliwość rozliczania się po staremu. Problem w tym, że jest to pomysł sprzed końca zeszłego tygodnia. Resort nie przygotował żadnych rozwiązań w tym zakresie, bo nawet o nich nie wiedział.

Zobacz także: Polski Ład w ogniu krytyki. Poseł PiS: Niestety wkradły się tam błędy

Ojcowie Polskiego Ładu zniknęli?

Zdaniem większości naszych rozmówców w ostatnim czasie resort stał się kozłem ofiarnym dla wszelkich niepowodzeń Polskiego Ładu. - Świecimy oczami, choć najważniejsze zręby tego programu powstały w Polskim Instytucie Ekonomicznym. My tylko wlaliśmy w nie treść i ubraliśmy to legislacyjnie. PIE jednak wydaje się odcinać teraz od problemu - słyszymy.

Polski Instytut Ekonomiczny jest think-tankiem rządowym, na którego czele stoi Piotr Arak, ekonomista, wcześniej manager w Deloitte. PIE często zabiera głos w debacie publicznej na tematy gospodarcze i to tam, jak udało nam się dowiedzieć, na początku wykuwał się Polski Ład. Szefem departamentu makroekonomii jest z kolei Jakub Sawulski, który już lata temu jeszcze w Instytucie Badań Strukturalnych opisywał niesprawiedliwość krajowego systemu podatkowego. - Polski system podatkowy bardziej obciąża osoby o niskich dochodach niż osoby o wysokich dochodach - wyliczał.

Dziś Andrzej Kubisiak, zastępca dyrektora w Polskim Instytucie Ekonomicznym podkreśla, że PIE to instytucja analityczna i doradcza. Nie piszą nikomu ustaw.

- Robimy raporty i analizy. W kwietniu 2020 r. opublikowaliśmy raport "Pandenomics", który zawierał nasze wskazówki dotyczące lekcji, jaką przyniosła gospodarce pandemia, rekomendowaliśmy, co należałoby zrobić. Nasze wskazówki dotyczyły m.in. przerwanych łańcuchów dostaw i konieczności zabezpieczenia społecznego dla zagrożonych pracowników, zwiększenia nakładów w ochronie zdrowia czy zmian w systemie podatkowym. To był jawny dokument - argumentuje.

Na pytanie, czy kancelaria premiera zwracała się do PIE z prośbą o opinię lub wyliczenia dotyczące konkretnych zagadnień ujętych w Polskim Ładzie, Kubisiak odpowiada krótko:

Instytucje publiczne zwracają się do nas z różnymi pytaniami analitycznymi, od kiedy istnieje PIE. Zawsze staramy się na nie rzetelnie odpowiadać. Taka jest nasza rola.

Kubisiak podkreśla, że koncepcję reformy podatkowej opracowywało wiele osób. Analitycy PIE nie są jedynymi, którzy dołożyli swoją cegiełkę do tej budowli.

Jan Sarnowski zostaje, polityczny oficer przybywa

Pytamy także o Jana Sarnowskiego, wiceministra finansów, który odpowiadał za stronę podatkową Polskiego Ładu. To on jeszcze w zeszłym roku prowadził wszystkie spotkania na temat zmian z dziennikarzami, a minister finansów Tadeusz Kościński de facto wygłaszał podczas nich tylko wstęp. Sarnowski w MF jest od 2019 r., wcześniej doradzał m.in. Morawieckiemu, kiedy ten łączył funkcje ministra rozwoju i finansów. Teraz jednak Sarnowski zupełnie zniknął.

- Ma koronawirusa - słyszymy, ale wcześniej pojawiały się plotki o jego odejściu z resortu. Z informacji money.pl wynika, że Sarnowski sam chciał odejść, ale nie pozwolili mu na to jego przełożeni. Ma on poprawiać Polski Ład do skutku. To obecnie jego najważniejsza misja.

- Janek jest przesympatycznym, pracowitym facetem. Oczywiście, może być przez niektórych nielubiany, bo jasno zaklepał swój teren w resorcie. Wszelkie informacje, które wychodziły na zewnątrz z MF odnośnie podatków, Janek zatwierdzał osobiście. Nikomu nie dał wejść w swój obszar. Teraz się wycofał, ale głosy o jego szybkim odejściu są moim zdaniem nieuzasadnione - mówi nasz informator.

Dopytujemy, czy głosy te pozostają także nieuzasadnione w kontekście nowego zwierzchnictwa Artura Sobonia, który ma naprawić Polski Ład. - Soboń jest typowym politycznym oficerem. Jego przyjście ma mieć wydźwięk czysto marketingowy. Nie ma pojęcia o podatkach. Janek będzie mu na razie potrzebny - słyszymy.

Według jednego z doradców premiera, który prosił nas o anonimowość, Soboń jest człowiekiem od zadań specjalnych. Sarnowski z kolei był postrzegany w PiS jako technokrata, który nie potrafił porozumiewać się z elektoratem PiS-u. Soboń nie będzie miał żadnych oporów, by głosić "przekaz dnia" z Nowogrodzkiej. W razie porażki to on będzie firmował zmiany podatkowe swoim nazwiskiem, a nie premier. - Rzucili go wilkom na pożarcie - stwierdza kolejna osoba z gmachu przy Świętokrzyskiej.

"Lepiej się nie odzywać i wydać się głupim, niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości"

Zupełnie niewidoczny stał się w ostatnim czasie również Piotr Patkowski - "nadzieja polskiej gospodarki", jak nazywał go swojego czasu Mateusz Morawiecki. Jak udało nam się dowiedzieć, ma on nieformalny zakaz wypowiada się do ogólnopolskich "nieswoich" mediów, po tym jak powiedział kilka słów za dużo o klasie średniej.

Koledzy z resortu widzą, że to dopiero początek jego politycznej drogi. - Jest fajny, ale ma duże braki merytoryczne. Szybko się uczy, ale Polski Ład mu zupełnie zabrano i dobrze, bo wiesz, jest taki znany aforyzm: "Lepiej się nie odzywać i wydać się głupim, niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości". To idealnie pasuje do jego obecnej sytuacji w resorcie. Lepiej niech nikt nie zadaje mu trudnych pytań, bo coś palnie i będzie więcej problemów do rozwiązania - opowiada nasz informator, dodając, że na jednym z pierwszych spotkań Patkowski przyszedł ubrany w długi płaszcz i powiedział pół żartem, pół serio, że jest politycznym oficerem premiera.

- Z Soboniem będzie więc już ich dwóch, tyle że z różnych parafii. Jeden od premiera, drugi od wicepremiera. Robi się coraz ciekawiej - ironizuje rozmówca money.pl.

Główny ekonomista na pierwszej linii frontu

Siłą rzeczy twarzą zmian w PŁ został więc Łukasz Czernicki, główny ekonomista resortu finansów. W ostatnich tygodniach ma on prawdziwy rajd po mediach. Jest też aktywny na Twitterze. Czernicki przyszedł do ministerstwa ze wspomnianego Polskiego Instytutu Ekonomicznego, gdzie był szefem Zespołu Strategii.

- Łukasz jest nieco z boku. Ale dla niego awans z PIE, gdzie jedynie się pisze, do realnego ministerstwa, był dużym wyróżnieniem. Jest oddany sprawie i traktuje swoją misję ambicjonalnie. Choć sam czasami przyznaje, że ma dość tłumaczenia słów polityków, co mają na myśli - przekonuje inny urzędnik, który z Czernickim blisko współpracuje.

Sam ekonomista MF między słowami przyznaje, że ostatnie rozwiązania problemów reformy podatkowej PiS są robione na ostatnią chwilę. - Nie wykluczamy mechanizmów łagodzących efekt klifu fiskalnego od 12,8 tys. zł - pisał na Twitterze. Konkretów jednak brak, tak samo jak po zapowiedziach szefa rządu.

"Najgorzej od lat"

Podsumowując, nastroje w MF nie są najlepsze. Jeden z urzędników mówi wprost: "jest najgorzej od lat".

- Tak źle nie było od czasów likwidacji Ministerstwa Skarbu, kiedy na opinię do kilkusetstronicowej ustawy mieliśmy parę godzin. Przyszła Jadzia (Jadwiga Emilewicz, ówczesna wiceminister rozwoju - przyp.red.) i powiedziała, ma być zrobione. Ze złamaniem dobrych obyczajów czy procedur. Koniec kropka. Teraz też ma być zrobione, a jak coś będzie nie tak, znów nas publicznie zlinczują - denerwuje się nasz informator.

Kiedy więc było dobrze? - dopytujemy. - Ostatnią "normalną" minister finansów była Teresa Czerwińska w 2019 r. Na wiosnę, jak co roku, publikowaliśmy Aktualizację Planu Konwergencji dla Brukseli. Minister przyszła do nas i powiedziała wtedy, że nie ściemniamy. Piszemy wszystko, tak jak należy z planami podniesienia podatków. Było tam zniesienie 30-krotności składek na ZUS, podniesienie akcyzy, zlikwidowanie fikcyjnego samozatrudnienia - wylicza.

Co stało się później? Były wybory do parlamentu. Czerwińska m.in. przez piątkę Kaczyńskiego i wymuszenie omijania reguły wydatkowej odeszła z resortu, a plany podniesienia podatków schowano głęboko pod dywan, by wrócić do nich zaraz po wygranych wyborach.

- Od tej pory często malujemy trawę na zielono. MF stał się wykonawcą "woli polityków". Na telefon, maila, na kopertę z instrukcją. Smutne, ale prawdziwe - kończy.

Ministerstwo Finansów opowiada

Ministerstwo Finansów odniosło się do głównych opinii naszych rozmówców. Money.pl publikuje w całości odpowiedź biura prasowego resortu:

(...) Wszystkie rozwiązania dot. podatkowego Polskiego Ładu powstają w Ministerstwie Finansów. Pracownicy wkładają ogrom pracy w ich przygotowanie oraz odpowiednie dostosowanie systemu podatkowego. Każda zmiana ogłaszana przez Pana Premiera jest wcześniej analizowana przez odpowiednie departamenty w Ministerstwie Finansów więc nie mogły być dla pracowników zaskoczeniem.
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(978)
Adam N 1973
4 miesiące temu
Obowiązek informowania pracowników o PIT 2 to obowiązek kadrowych i księgowych w firmach. Pamiętam że mi przypominała o tym profesjonalna księgowa, gdy kwota wolna była poniżej 40 zł miesięcznie
hehe
4 miesiące temu
pan minister Harry Potterowski nie daje rady? może okularki czas zmienić?
Ola
4 miesiące temu
Tak bywa jak historyk z niedouczonym min. Fin.bez wyższego wykształcenia biorą się za reformę podatkową codo tego dzięcioł od samosiukywej
konrad
4 miesiące temu
Lepiej dla opozycji,żeby się ten ład nie udał.Bo choć ludzie zyskają i oni również.To stracą na wizerunku.Mam znajomych,którzy zyskali od 120 do 180 zł .Ale psioczą ile wlezie.
pragnacyzmian
4 miesiące temu
Trudno będzie odsunąć PIS od władzy przynajmniej tutaj w w. lubelskim. Mają swoich ludzi praktycznie wszędzie: w gminach, starostwach, urzędach, spółkach, agencjach itd. Nawet wybory sołtysów są tak przeprowadzane aby swój wygrał i manipulował ludźmi aby odpowiednio oddali głos. Całe rodziny głosują na PIS gdyż mają wymierne korzyści. Podczas wyborów PIS ma swoich ludzi w komisjach wyborczych, rzadko natomiast widzę przedstawicieli opozycji. KO musi się b. dobrze przygotować do najbliższych wyborów bo inaczej znów ściana wschodnia przesądzi o wynikach wyborów na korzyść PIS. Ludzie myślcie, Polska tonie.
...
Następna strona