Wall Street wstrzymuje oddech. Inwestorzy czekają na decyzję Trumpa
Amerykańskie indeksy giełdowe notują spadki, a inwestorzy z niepokojem wyczekują ogłoszenia przez prezydenta nazwiska nowego szefa Rezerwy Federalnej. Jak podaje Yahoo Finance, nastroje na parkiecie kształtują również skrajnie różne wyniki finansowe największych spółek technologicznych.
Koniec stycznia na amerykańskim parkiecie upływa pod znakiem wyczekiwania i analizy sprzecznych sygnałów płynących z gospodarki. Według doniesień agencji Bloomberg i Yahoo Finance, kontrakty terminowe na główne indeksy w USA zaświeciły się w piątek na czerwono. S&P 500 oraz technologiczny Nasdaq 100 odnotowały wyraźne zniżki w handlu przedsesyjnym, co sugeruje kontynuację ostrożnego podejścia inwestorów do aktywów ryzykownych.
Personalna karuzela w Fed
Głównym tematem absorbującym uwagę Wall Street jest obsada stanowiska przewodniczącego Rezerwy Federalnej. Prezydent Donald Trump zapowiedział ogłoszenie swojej decyzji, a giełdowe spekulacje wskazują na Kevina Warsha, byłego gubernatora Fed, jako faworyta do zastąpienia Jerome’a Powella. Na giełdzie nazwisk pojawiają się również Kevin Hassett, dyrektor Narodowej Rady Gospodarczej, oraz związany z rynkiem długu Rick Rieder z BlackRock.
Atmosferę niepewności podgrzewa niedawna decyzja obecnego komitetu otwartego rynku. Rezerwa Federalna, podczas pierwszego posiedzenia w 2026 roku, zdecydowała się pozostawić stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Jak odnotowują analitycy cytowani przez serwisy finansowe, ruch ten wywołał niezadowolenie w Białym Domu, mimo że rynek wciąż wycenia dwie obniżki stóp o ćwierć punktu procentowego przed końcem bieżącego roku.
Doniesienia o możliwej nominacji Warsha, postrzeganego historycznie jako "jastrzębia" w kwestiach inflacji, natychmiast przełożyły się na wycenę dolara i surowców. Złoto, które wcześniej biło historyczne rekordy przebijając barierę 5 tys. dolarów za uncję, w piątek gwałtownie potaniało. Christopher Wong, strateg z Oversea-Chinese Banking Corp., cytowany przez Bloomberga, ocenia te ruchy jako korektę po parabolicznych wzrostach, dla której plotki o nominacji stały się jedynie pretekstem.
Ujawnia, kto szturmuje portale randkowe. Jedna płeć przeważa
Dwie twarze Big Techu
Sezon wyników kwartalnych przyniósł inwestorom skrajne emocje, dzieląc sektor technologiczny na wyraźnych wygranych i przegranych. Z jednej strony rynek pozytywnie odebrał raport Apple. Producent iPhone’ów zanotował zysk przewyższający oczekiwania analityków, napędzany rekordową sprzedażą smartfonów. Szczególną uwagę zwraca powrót popytu w Chinach, gdzie – jak podaje TheStreet – przychody koncernu wzrosły o blisko 40 proc. rok do roku. Tim Cook, prezes spółki, określił miniony kwartał mianem "najlepszego w historii" dla flagowego produktu firmy.
Zupełnie odmienne nastroje panują wokół Microsoftu. Akcje giganta z Redmond zanotowały w tym tygodniu tąpnięcie o 10 proc., co stanowi najgłębszy jednodniowy spadek od marca 2020 roku. Inwestorów zaniepokoiły sygnały o spowolnieniu wzrostu w kluczowym segmencie chmurowym oraz rosnące nakłady inwestycyjne na sztuczną inteligencję, które nie przynoszą jeszcze oczekiwanych zwrotów. Mimo piątkowej stabilizacji kursu, sytuacja Microsoftu ciążyła całemu indeksowi S&P 500.
W tle walki gigantów wyróżnia się spółka Sandisk, której akcje zyskały kilkanaście procent po przedstawieniu optymistycznych prognoz dotyczących rynku pamięci masowych. Jest to sygnał, że mimo ogólnego niepokoju, wybrane segmenty sektora technologicznego wciąż oferują potencjał wzrostu.
Mimo dużej zmienności i piątkowych spadków, główne amerykańskie indeksy – S&P 500 oraz Nasdaq – pozostają na plusie w ujęciu tygodniowym i zmierzają do zamknięcia stycznia z zyskiem. Wyjątkiem jest przemysłowy Dow Jones, który radzi sobie nieco gorzej. Uwaga rynku przesuwa się teraz w stronę tradycyjnej gospodarki – inwestorzy oczekują na raporty gigantów paliwowych, takich jak Exxon i Chevron, które mają dopełnić obrazu amerykańskiej gospodarki na początku 2026 roku.