Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Afera Amber Gold. Przesłuchanie Adamowicza z przeciąganiem samolotu w roli głównej

Afera Amber Gold. Przesłuchanie Adamowicza z przeciąganiem samolotu w roli głównej

Paweł Adamowicz znalazł się we wtorek w ogniu pytań. Fot. PAP/Marcin Obara
Paweł Adamowicz znalazł się we wtorek w ogniu pytań.

- Ciągnąc samolot linii Jet Air po płycie gdańskiego lotniska, nie reklamowaliśmy tych linii. Świętowaliśmy zakończenie wielkiej inwestycji i sukces Portu Lotniczego im. Lecha Wałęsy - mówił prezydent Gdańska Paweł Adamowicz podczas wtorkowego przesłuchania przed sejmową komisją śledczą. Słynne zdjęcie samorządowca w znacznej mierze zdominowało burzliwe obrady komisji.

Zgodnie z zapowiedziami przewodniczącej Małgorzaty Wassermann, pytania dotyczyły głównie domniemanych związków Adamowicza z twórcą Amber Gold Marcinem P. Prezydent Gdańska przez 5 godzin przesłuchania wyjaśniał, że nie było w tych relacjach niczego wyjątkowego.

Adamowicz przekonywał, że podobne relację łączą każdego dużego przedsiębiorcę z władzami samorządowymi. Prezydent Gdańska podkreślał też, że nie miał żadnych kontaktów z Marcinem P. - Nie odwiedziłem nigdy siedziby spółki. Nie lokowałem swoich pieniędzy w produktach firmy - mówił.

Co z tym przeciąganiem liny

W trakcie przesłuchania wiceszef komisji Marek Suski (PiS) pytał Adamowicza m.in. o zdjęcie, na którym wraz częścią prominentnych pomorskich polityków PO i Lechem Wałęsą ciągnie po płycie lotniska samolot Jet Air (później OLT Express).

Zdjęcie to zrobiono 12 grudnia 2011 r. podczas otwarcia lotniska w Gdańsku na Euro 2012. - Ja tu mam takie zdjęcie, tu są te osoby i zdaje się jest tu pan - mówił Suski, pokazując zdjęcie. - Tak, to ja. A pan ponumerował ładnie, świetne rozeznanie. Dobra robota operacyjna - ironizował Adamowicz.

- To zdjęcie pokazuje, że nie tylko pan, ale cała gdańska Platforma ciągnie ten samolot, jako element promocji - kontynuował poseł PiS.

- Proszę zobaczyć, jaka tu jest nazwa, to bardzo ważne. To Jet Air. Wtedy nie było OLT Express - zauważył Adamowicz. Dodał, że zdjęcie to upublicznił w Sejmie polityk PiS Antoni Macierewicz, wskazując, iż był to samolot OLT Express, co - jak zaznaczył Adamowicz - było nieprawdą.

Prezydent Gdańska zapewniał też, że akcja na lotnisku nie był reklamą OLT Express. - Nieprawdą jest i to mówię stanowczo, nie dam wmówić sobie i opinii publicznej, że to była reklama. To nie była żadna reklama, to było fetowanie wielkiej inwestycji, sukcesu Portu Lotniczego Lecha Wałęsy - podkreślał Adamowicz.

"Nieznaczna" znajomość

To właśnie wątek rzekomej promocji linii lotniczych Marcina P. zdominował wtorkowe posiedzenie komisji. Nie zabrakło też jednak pytań związanych z synem byłego premiera Donalda Tuska. Poseł Kukiz'15 Tomasz Rzymkowski pytał Adamowicza, czy zna Michała Tuska.

- Znam go w sposób nieznaczny - odpowiedział Adamowicz. Poproszony o doprecyzowanie, dodał: - To znaczy, że w życiu rozmawiałem z nim może 10 razy. Nie byłem u niego na imieninach - wyjaśniał.

Zobacz też, jak przed wakacjami Roman Giertych, pełnomocnik Michała Tuska, starł się z Małgorzatą Wassermann:

Posłowie byli też ciekawi, kiedy Adamowicz zdał sobie sprawę, że Amber Gold jest piramidą finansową. Już na starcie pytała o to posłanka Kopcińska. Prezydent Gdańska odpowiedział, że wtedy, kiedy zaczęły o tym informować media - czyli w 2012 r. Potem jeszcze wielokrotnie wracała ta kwestia.

Przez kolejne godziny prezydent Adamowicz wyjaśniał, że nie wiedział o kłopotach Amber Gold, zanim KNF nie zaczęła ostrzegać o tej firmie. - Weryfikacja firm nie jest rolą samorządowca - dodał Adamowicz, wyjaśniając też wspólne finansowanie filmu o Wałęsie przez miasto Gdańsk i Amber Gold.

Adamowicz był też pytany o jego wkład w szukanie finansowania do filmu "Wałęsa. Człowiek z nadziei", na który Amber Gold wyłożył 3 miliony złotych (kiedy wybuchła afera, producenci zwrócili te pieniądze). Jak zapewniał, nie był on w siedzibie Amber Gold i nie angażował się osobiście w szukanie pieniędzy.

Wyjaśnił, że w gdańskim urzędzie miasta powstała lista pomorskich firm, które potencjalnie mogłyby być zainteresowane wsparciem projektu. Następnie zostały do nich wysłane jednobrzmiące listy z prośbą o sponsoring filmu. Na tym, jak zapewnił, zaangażowanie gdańskiego magistratu się skończyło. Dalsze rozmowy toczyły się już bowiem bezpośrednio między Amber Gold a producentami.

Komisja do "grillowania"

Mam wrażenie, że to nie jest komisja do spraw zbadania, jaka jest prawda, tylko komisja do "grillowania"; nawet posłowie PiS nie ukrywają tego, że działają w zmowie, planowo - mówił prezydent Gdańska Paweł Adamowicz po wtorkowym przesłuchaniu przez komisję śledczą ds. Amber Gold.

- Przesłuchanie skandaliczne. Pani Wassermann jest, trzeba przyznać, wysokiej miary manipulatorką, tendencyjnie prowadzi - powiedział prezydent Gdańska dziennikarzom w Sejmie.

- Ciekawe doświadczenie w zakresie etapu rozwoju polskiego społeczeństwa i kultury, kłamstwa, manipulacji. Jeżeli tak ma wyglądać rzeczywistość Polski, rzeczywiście czeka nas w przyszłości poważny konflikt społeczny. Takie są moje odczucia, bo jest pytanie, jak długo kłamstwem można rządzić i manipulować - kontynuował.

Szefowa komisji Małgorzata Wassermann uważa, że w zeznaniach Adamowicza wystąpiło dużo rozbieżności, zwłaszcza w zeznaniach w stosunku do Marcina P. - Będziemy na pewno w październiku o to pytać. Ja nie wykluczam konfrontacji - mówiła dziennikarzom w Sejmie po blisko pięciogodzinnych zeznaniach prezydenta Gdańska.

Wtorkowe przesłuchanie było trzecim po wakacyjnej przerwie komisji. W poniedziałek posłowie badający aferę Amber Gold przepytywali byłego dyrektora marketingu linii lotniczych Jet Air Ireneusza Dylczyka i gdańskiego biznesmena Mariusa Olecha.

Jak pisaliśmy w money.pl, szczególnie interesujące były zeznania Dylczyka, który przyznał, że transakcja, która przyczyniła się do powstania OLT Express, od początku wzbudzała jego wątpliwości.

- Byłem sceptyczny wobec inwestycji Amber Gold w Jet Air, moje osobiste odczucie było takie, że coś tu jest nie tak. Moim zdaniem to przedsięwzięcie miało upaść i wygenerować duże koszty - mówił w poniedziałek Ireneusz Dylczyk.

PAP
Czytaj także
Polecane galerie
DO JUREK
2017-09-13 23:32
CO tY czlowiekU bierzesz podzielilbys się trochę nikogo niestac na takie prochy
obywatel gorszego sortu
2017-09-13 17:42
Szaman z Torunia nie lubi konkurencji... a jeszcze by się upomniał o kasę zbieraną jako cegiełki na ratowanie stoczni...
Okradany podatnik
2017-09-13 16:51
Adamowicz dosyć się już nażarłeś .Odejdź już od koryta swiniaku.
Pokaż wszystkie komentarze (22)