Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie

WAŻNE:
GUS podał najnowsze dane o bezrobociu

Po naszej publikacji: wojsko może uratować dzieło życia polskich naukowców

Po naszej publikacji: wojsko może uratować dzieło życia polskich naukowców

dr Robert Dwiliński
dr Robert Dwiliński

Czy rząd zainteresowany jest podtrzymaniem w polskich rękach technologii, która mogła zrewolucjonizować światową elektronikę? O to pytają panią premier posłowie Kukiz'15 po publikacji money.pl. Chodzi o technologię polskiej spółki Ammono. Dwa lata temu upadła i lada chwila wielkie odkrycie polskich naukowców wyląduje na złomie. Chyba, że... skusi się na nie Polska Grupa Zbrojeniowa. Zdaniem MON technologia Ammono może mieć duży potencjał w modernizacji polskiej armii - dowiedział się money.pl. To ostatnia deska ratunku.

Polacy mieli doprowadzić do rewolucji w elektronice. Prestiżowy amerykański magazyn pisał o nich, że to przyszli multimilionerzy. To był 2010 rok. Dziś ich dziecko – Ammono - walczy o życie. To już ostatnie tchnienie. Za kilka miesięcy prawdopodobnie firma zostanie rozebrana na części, budynki sprzedane, unikalne na skalę światową maszyny wylądują na złomie, a patenty zostaną sprzedane za granicę. Nadzieją przez chwilę była Grupa Azoty, ale...

- Byliśmy naiwni. Ludzie zarządzający kluczowymi spółkami Skarbu Państwa nie potrzebują nowych wyzwań – mówił w styczniu money.pl dr Robert Dwiliński, współzałożyciel Ammono.

Po tym, jak opublikowaliśmy jego historię – historię świetlanej przyszłości Ammono, która tliła się już na horyzoncie, a potem upadku i pogrzebania nadziei na dokonanie światowej rewolucji dzięki azotkowi galu – sprawą zainteresowali się politycy.

Okazuje się, że po naszym styczniowym artykule, posłowie Kukiz'15 wystosowali do pani premier interpelację poselską. Po co w tym wszystkim politycy?

Bo zdaniem dr. Dwilińskiego, problem z komercjalizacją odkryć naukowych na światową skalę jest w Polsce szerszy. To nie tylko problem Ammono. Tym problemem jest finansowanie badań naukowych i wprowadzenia produktu do masowej produkcji.

Poza tym przez chwilę szansą dla Ammono była Grupa Azoty – spółka Skarbu Państwa. Od kiedy w 2015 roku ogłoszono upadłość likwidacyjną Ammono, w spółce rządzi syndyk. To on podpisał z Grupą Azoty umowę na dzierżawę Ammono. Była szansa, że Azoty będą potrafiły wykorzystać potencjał Ammono. Nic z tego.

- To był krok, żeby przejąć Ammono. Ale po zmianach politycznych przyszedł nowy zarząd i nie przedłużył dzierżawy – mówił money.pl dr Robert Dwiliński.

Czy rząd uratuje polskie odkrycia przed sprzedażą za granicę?

"Czy rząd Polski zainteresowany jest podtrzymaniem w polskich rękach technologii produkcji kryształów azotku galu? Czy któryś z podmiotów Skarbu Państwa zamierza zakupić firmę Ammono S.A. wraz z jej technologiami, by zapobiec sprzedaży patentów i sprzętu laboratoryjnego zagranicę?" – zapytali posłowie panią premier w połowie maja br.

Data jest nieprzypadkowa. 22 maja mijał termin składania ofert na zakup Ammono w przetargu ogłoszonym przez syndyka. To już czwarta próba sprzedaży. Minimalna cena? 20 mln zł. Przy pierwszym podejściu było to 45 mln zł.

Rękawicę na początku czerwca podjęła wiceminister rozwoju Jadwiga Emilewicz, która odpowiedziała na interpelację posłów Kukiz'15:

"Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Grupę Azoty S.A., technologia proponowana przez Spółkę Ammono jest technologią znaną i rozwijaną od kilkunastu lat. Faktem jest, że w wyniku prac badawczych uzyskuje się materiały o dużej czystości, odpowiednich parametrach krystalograficznych do potencjalnie wielu zastosowań praktycznych. Niestety są to osiągnięcia na skalę laboratoryjną. Próba komercjalizacji tego rozwiązania prowadzona przez Spółkę Ammono między innymi przy współpracy z potentatem branżowym w tej dziedzinie czy współpraca z inwestorem zagranicznym, zakończyła się niepowodzeniem. Grupa Azoty S.A. interesuje się wykorzystaniem tej technologii do produkcji innych produktów, których produkcja wymaga odpowiedniego poziomu technologicznego pozwalającego na produkcję podłoży o odpowiedniej jakości i wymiarach – w warunkach komercyjnych. Niestety taki poziom na chwilę obecną nie został osiągnięty i na dzień dzisiejszy nie wiadomo, czy zostanie osiągnięty, mimo tego, że w okresie dzierżawy Spółki Ammono przez Grupę Azoty S.A. próby takie były podejmowane" – wyjaśniała wiceminister Jadwiga Emilewicz.

Wniosek? Ze współpracy Azotów z Ammono nic nie wyszło, bo Ammono nie potrafi jeszcze produkować na szeroką skalę. Rzecz w tym, że Ammono właśnie dlatego wpadło w kłopoty, że szukało pieniędzy na zwiększenie produkcji.

Polska armia ostatnią deską ratunku?

Ale to nie koniec. W sprawę zamieszany jest również resort obrony. Posłowie Kukiz'15 sugerowali bowiem, że potencjalnym nabywcą Ammono mogłaby być któraś ze spółek Polskiej Grupy Zbrojeniowej, nad którą nadzór właścicielski sprawuje MON.

"Ministerstwo Obrony Narodowej planuje transfer technologii systemów radarowych obrony powietrznej klasy Wisła opartych na komponentach wykorzystujących układy scalone dużych mocy opartych na azotku galu. Z kolei półproduktem do budowy tych układów (tranzystorów i całych układów mikroprocesorowych) są właśnie kryształy azotku galu. Nieporozumieniem i paradoksem jest brak zainteresowania utrzymania technologii wytwarzania kryształów azotku galu przy podejmowaniu kroków w celu nabycia technologii do budowy urządzeń korzystających z tego materiału" – napisali posłowie w interpelacji.

Jak dowiedział się money.pl, jest szansa, że technologią Ammono rzeczywiście może być zainteresowana Polska Grupa Zbrojeniowa. MON zlecił bowiem PGZ sporządzenie analizy, czy przejęcie kontroli nad spółką polskich naukowców miałoby sens i mogłoby pomóc w modernizacji polskiej armii.

"Ministerstwo Obrony Narodowej wyraziło uznanie dla wprowadzonej przez spółkę Ammono technologii opartej na azotku galu. Technologia ta w ocenie resortu ma znaczny potencjał w zakresie procesu modernizacji Sił Zbrojnych RP. W związku z powyższym MON zwróciło się do Polskiej Grupy Zbrojeniowej o analizę zasadności przejęcia kontroli na Ammono S.A." - poinformował nas resort obrony.

Tymczasem 24 maja odbył się czwarty przetarg ogłoszony przez syndyka. Chętnych nie było.

Jeśli Polska Grupa Zbrojeniowa nie zechce Ammono, lada chwila spółka, w którą zainwestowano w sumie 130-150 mln zł, w tym ze środków PARP czy NCBR, wyląduje na złomie. Patenty zaś zostaną sprzedane za granicę.

Czytaj także
Polecane galerie
xxx III
2017-06-29 18:10
Jesli ta firma ma takie niesamowite patenty i sprzedaje rewolucyjne w calym swiecie produkty, to dlaczego jest w ruinie??? Juz dawno powinna sie sama dorobic kapitalu! Inni zaczynali od garazu, a obecnie sa miliardowymi firmami! Cos w tej firmie OMO nie gra!
Safe
2017-06-29 17:30
Ciekawe, że p. Kulczyk nie zainwestuje w to. Dla niego 20 mln to pryszcz. Gdyby tyle stracił nawet nie odczuje a mógłbu dużo zarobić.
Krzysztof
2017-06-29 16:41
niestety największym problemem są polscy urzędnicy - niedawno polska firma informatyczna próbowała opatentować swój program - urząd patentowy odmówił bo program to tylko cyfry, są już znane od setek lat i nie można ich patentować - firma opatentowała ten program za granicą, trwało to dłużej i było drożej.
Pisałem już do ministerstwa o potrzebiue zmian w prawie patentowym, wynalazczym, pomocy we wdrożeniach, bo Polska jest na ostatnim miejscu w Europie pod względem ilości patentów - dostałem odpowiedź godną głupiego Jasia z dowcipów - oni problem znają, ciężko pracują, dyskutują, ale to trudny temat, itd, itp, - Jasiowi który się tłumaczy że on się uczył, nauczyciel postawił by dwóję i stwierdził ty się nie musisz uczyć, ty masz umieć.
Tak samo w ministerstwie - mają być wyniki, a jak nie ma to albo pracują przy tym lenie, albo głupki - w obydwu przypadkach do zwolnienia
Pokaż wszystkie komentarze (174)