Pensje dla ministrów i dodatki dla urzędników w górę. To koniec oszczędzania w naftowym królestwie
Król Salman jednym swoim dekretem przywrócił dodatki finansowe dla urzędników służby cywilnej i personelu wojskowego. W Arabii Saudyjskiej rzadko wprowadza się w życie programy oszczędnościowe. Żyjący ze sprzedaży ropy naftowej bogaci Saudowie musieli jednak ostatnio ograniczyć wydatki, bo ceny tego surowca zaczęły spadać. Nie trwało to jednak długo, bo zaledwie 7 miesięcy.
We wrześniu Arabia Saudyjska ograniczyła o 20 proc. pensje ministrów i premie dla pracowników sektora publicznego. To był najbardziej radykalny środek oszczędnościowy w historii królestwa.
Nigdy wcześniej nie cięto wynagrodzeń dla pracowników administracji rządowej, a pracuje w niej około dwie trzecie wszystkich Saudyjczyków. Jednak ostatni dekret anulował oszczędności, które wprowadzono w odpowiedzi na gwałtowny spadek cen ropy naftowej. To jej wydobycie stanowi większość wpływów budżetowych w tym kraju.
Dlatego gospodarka tego kraju bardzo mono odczuła spadki do poziomu 28 dol. za baryłkę. Obecne notowania ponad 50 dol. za baryłkę pozwolił zarządzającemu administracją królowi na przywrócenie urzędnikom poprzednich stawek.
- Rząd przeprowadził przegląd środków podjętych w okresie jesiennym w związku z dodatkami dla pracowników sektora publicznego. W ciągu ostatnich dwóch lat podjęto szereg działań dostosowawczych, które doprowadziły do silniejszej poprawy sytuacji budżetowej - powiedział dla agencji Reuters minister stanu Mohammed Alsheikh.
To kolejna wypowiedź ważnego urzędnika z tamtejszej administracji, która potwierdza, że Arabia Saudyjska wychodzi z kłopotów. Ostatnio również prezes banku centralnego stwierdził, że deficyt handlowy spadnie w tym roku i prawdopodobnie przejdzie w nadwyżkę, do której Saudowie są przyzwyczajeni.
Dzięki rosnącym cenom ropy królestwo zmniejszyło swój deficyt w pierwszym kwartale tego roku o ponad połowę.