Pieniądze za walkę w błocie, nieustanna impreza. To ciąg dalszy pracy w "polskich kotłowniach"

- Na jednej z imprez firmowych dziewczyny za pieniądze biły się w basenie z błotem. Tak się bawi w tej branży - pisze do mnie Damian. Za wideo chce 2 tys. zł. Od kilku dni nieustannie piszecie o tym, jak wam pracowało się w "boiler roomach". Niektórzy opowiadają, jak wyglądała rekrutacja. Wyniki miały przychodzić jako… zaproszenie na imprezę firmową. To kolejna odsłona naszego materiału o "polskich kotłowniach".

Obraz
Mateusz Ratajczak

- Na jednej z imprez firmowych dziewczyny za pieniądze biły się w basenie z błotem. Tak się bawi w tej branży - pisze do mnie Damian. Za wideo chce 2 tys. zł. Od kilku dni nieustannie piszecie o tym, jak wam pracowało się w "boiler roomach". Niektórzy opowiadają, jak wyglądała rekrutacja. Wyniki miały przychodzić jako... zaproszenie na imprezę firmową. To kolejna odsłona naszego materiału o "polskich kotłowniach".

Kilka dni temu opisywaliśmy, jak się bawią pracownicy i szefowie jednej z firm finansowych w Warszawie. Pokazaliśmy film, na którym młoda dziewczyna przechodzi nago przez biuro za pieniądze. Podobnych historii jest więcej. Dowiecie się o nich z nagrania powyżej.

Historie z polskich "kotłowni" dotarły już poza granice naszego kraju. Sprawą zainteresował się brytyjski "Daily Mail". Za nim tematem zajęły się inne zagraniczne redakcje. Opisują ze szczegółami niecodzienny zakład z Warszawy. O skandalicznych praktykach pracy w takich miejscach jest już mniej. Na tym my się chcemy skupić.

Od czasu publikacji dostajemy za to od was coraz więcej wiadomości. Część z was była zatrudniona w takich firmach. Chętnie opowiadacie o ich metodach działania. Cały czas prosimy o więcej.

- Wytrzymała tam niecałe dwa tygodnie - pisze do nas Anna.

- Poranne spotkania miały być motywujące. Przemawiał guru grupy, które zachowywał się jakby był bogiem. Wszystko wyglądało dokładnie tak, jak opisaliście - dodaje.

Co zapamiętała z tej pracy? - Stawał koło mnie kierownik i wymagał, abym krzyczała do ludzi przez telefon. Miałam ich traktować jak idiotów. Miałam mówić, że to jedyna taka okazja. A ta okazja była taka sama dzień w dzień. Hałas w biurze w tym czasie był nie do wytrzymania - wspomina.

Jak opowiada, cały dzień z głośników płynęła muzyka z filmu "Wilk z Wall Street". Z kolei dla osób, które znajdą najwięcej klientów, były przygotowane nagrody. W jednym z miesięcy był to motocykl. Anna wysłała do mnie maila. Prosi o anonimowość. Robią tak wszyscy.

- Oszustwa, alkohol, narkotyki. To wszystko jest normalne, to wszystko jest na porządku dziennym. Masakra to dopiero była na imprezach firmowych. Początkowo byłem zadowolony z dużych zarobków i takiego stylu życia. Ale i ostatecznie mnie oszukali, więc nie pracuję w tej branży - opowiada z kolei Daniel. Też woli zostać anonimowy. Do tego stopnia, że wiadomość wysyła ze specjalnie założonej skrzynki pocztowej.

Ewelina wspomina swój pierwszy dzień w pracy. Od razu „z ekipą” wylądowała na imprezie. Po nocy nowi koledzy odprowadzili ją do domu. Od menedżera dostała butelkę drogiego alkoholu. Na start.

Inna historia? Pewnego dnia Ewelina w pracy zauważyła duży, wygodny fotel. Biały. – Okazało się, że to fotel specjalnie przygotowany dla jednego ze sprzedawców. Na imprezie firmowej pechowiec wypadł przez balkon i spadł piętro niżej.

Szymon też był na rozmowie o pracę w takim miejscu. - Ponad 4 lata temu natknąłem się na ogłoszenie w firmie z "branży finansowej". Nie było wymagań doświadczenia. W ogłoszeniu nie było też żadnej nazwy firmy. Wysłałem CV, po paru dniach dostałem ofertę spotkania - opowiada. Zgodził się, poszedł na rozmowę kwalifikacyjną.

Półmrok, głośna muzyka, ostre kolory na ścianach. Tak Szymon opisuje biuro, do którego dotarł. Odnalazł też osobę, która zapraszała go na spotkanie o pracę. - Ubrana była wyzywająco, miała ogromny dekolt. Zaprosiła do stoliczka w samym kącie pomieszczenia, tuż pod głośnikiem z muzyką. By się usłyszeć, musieliśmy się do siebie nachylać i krzyczeć. Najwyraźniej to wszystko jest zaplanowane. By przytłoczyć kandydata, zmiękczyć go - opowiada.

Po rozmowie Szymon został na kursie dla nowych sprzedawców. - Było tam może 15 osób, wszyscy eleganccy. Przy papierowym bloku na stelażu stał chłopaczek w garniturze. Mówił o doświadczeniu z klientami, o tym jak są zachwyceni, ile to on zarabia. A pozostali to plebs. Z tego garnituru, to wystawało mu sporo słomy. Jego słownictwo brzmiało niczym język stałych okupantów ławek przy Dworcu Wileńskim - opowiada.

O wyniku rekrutacji miał się dowiedzieć przez... zaproszenie na imprezę. Pracy nie przyjął. - Dekolt rekruterki mi nie imponował. A reszta sprawiała, że od razu myślałem, że ta firma śmierdzi - dodaje.

Niektórzy z kolei zwietrzyli szansę na łatwy zarobek. W ciągu kilku dni dostałem już kilkanaście dni z ofertą kupna informacji i zdjęć.

Romek napisał do nas tak: Jestem gotowy opowiedzieć wszystko, ponieważ żal mi tych ludzi. Powinni poznać całą prawdę. Nie tylko o oszustwach, ale gdzie i do kogo idą ich pieniądze. Jestem gotowy otworzyć puszkę Pandory. Zaproponuj kwotę, jaką jesteś w stanie zapłacić.

Andrzej pisze do nas wprost. - Jestem gotowy nawiązać współpracę - informuje. I zdradza, że ostatnio rozważał nawet ponowne zatrudnienie się w takiej firmie. Ktoś inny dodaje, że ma teraz problemy finansowe. I czeka na propozycję.

Odezwali się też inni pracownicy. Wyraźnie rozbawieni naszym materiałem. - Bylem menadżerem w takiej firmie, odbyłem stosunek z kilkoma pracownicami, ale żadna nie awansowała. Chciałbym zdementować te plotki - pisze.

Damian chce 2 tys. zł za film, na którym dwie pracownice biją się w basenie z błotem. Na potwierdzenie wiarygodności przesłał nam zdjęcie z tego wydarzenia. Kilkanaście osób stoi nad brudny basenem. A w nim taplają się dwie dziewczyny. Reszta - znów nagrywa.

Wybrane dla Ciebie
Premier Słowacji chce przez Polskę lecieć do Moskwy. Jest wniosek
Premier Słowacji chce przez Polskę lecieć do Moskwy. Jest wniosek
"Totalnie się myli". Trump o słowach sekretarza energii ws. cen benzyny
"Totalnie się myli". Trump o słowach sekretarza energii ws. cen benzyny
PKOl nie zerwie umowy z Zondacrypto. Piesiewicz mówi o "zmasowanej nagonce"
PKOl nie zerwie umowy z Zondacrypto. Piesiewicz mówi o "zmasowanej nagonce"
Cła Trumpa do zwrotu. 166 mld dol. trafi do firm z USA. Są wnioski
Cła Trumpa do zwrotu. 166 mld dol. trafi do firm z USA. Są wnioski
Cudzoziemcy przyjeżdżają do Polski. Rekordowe zainteresowanie
Cudzoziemcy przyjeżdżają do Polski. Rekordowe zainteresowanie
Niemcy stają się fabryką broni. Zmieniają plan dla gospodarki
Niemcy stają się fabryką broni. Zmieniają plan dla gospodarki
Co piąty inżynier Renault straci pracę. Jest decyzja koncernu
Co piąty inżynier Renault straci pracę. Jest decyzja koncernu
UOKiK zbada sprawę Zondacrypto. "Znacznie poważniejsze nieprawidłowości"
UOKiK zbada sprawę Zondacrypto. "Znacznie poważniejsze nieprawidłowości"
Chiny zmieniają podejście. Nowa strategia paliwowa Pekinu
Chiny zmieniają podejście. Nowa strategia paliwowa Pekinu
Kiedy prezes Zondacrypto mówi prawdę? Sprzeczne wersje kontaktu z zaginionym Sylwestrem Suszkiem
Kiedy prezes Zondacrypto mówi prawdę? Sprzeczne wersje kontaktu z zaginionym Sylwestrem Suszkiem
Rząd przystał na propozycję Brzoski. Ważna zmiana ws. 800 plus
Rząd przystał na propozycję Brzoski. Ważna zmiana ws. 800 plus
Kryzys paliwowy w Europie. Kanclerz Niemiec zwołał pilne posiedzenie
Kryzys paliwowy w Europie. Kanclerz Niemiec zwołał pilne posiedzenie