Jedna wielka kolej narodowa pod szyldem PKP. Związkowy nie tracą nadziei

Głosy o konsolidacji kolei, a nawet hasła powrotu do jednego narodowego przewoźnika można wciąż usłyszeć od przedstawicieli związków zawodowych. Nie są one odosobnione. Popierają je niektórzy politycy PiS.

Wielu przewoźników to dla części pasażerów oznacza jedno: chaos i pytanie: w której kasie kupić bilety
Źródło zdjęć: © PKP PLK
Katarzyna Izdebska-Białka

Marzenie o wielkiej państwowej kolei jest wciąż żywe wśród kolejowych związków. Do jej przywrócenia dwa lata temu wzywała "Solidarność" ówczesną premier Beatę Szydło. "Najlepszym rozwiązaniem byłaby nacjonalizacja całej kolei" - pisał Waldemar Bogatkowski, przewodniczący NSZZ "Solidarność", przypomina "Gazeta Wyborcza".

- Od lat jesteśmy przy stanowisku, że powinien być jeden przewoźnik narodowy. (...) Przewozy powinny być pod jednym szyldem PKP - mówi zapytany przez gazetę przewodniczący NSZZ "Solidarność przy Oddziale Dolnośląskim Przewozów Regionalnych Wiesław Natanek.

Zobacz także: Polska kolej przyspiesza. Miliardy złotych do wydania

Dziennik przypomina, że o pomyśle utworzenia holdingu mającego scalać PKP Intercity i PR mówił rok temu prezes Grupy PKP Krzysztof Mamiński. Niedawno zmienił zdanie i - jak pisze "Gazeta Wyborcza" - uważa, że wystarczy wspólny bilet dla wszystkich przewoźników.

Związkowcy kolejowi nadal liczą jednak na konsolidację i odwrót od rozdrobnienia polskich kolei. Wtórują im niektórzy politycy PiS. Dziennik podaje przykład Arkadiusza Mularczyka, który uważa, że to absurd, że w jednym województwie funkcjonują dwaj przewoźnicy kolejowi. Jego zdaniem nie ma to uzasadnienia ekonomicznego i powoduje konflikty między firmami. Łączenia kolei na Śląsku nie wyklucza tamtejszy lider Wojciech Szarama.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie