Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Branża poza kontrolą. Miażdżący raport NIK w sprawie zużytych baterii i akumulatorów

Branża poza kontrolą. Miażdżący raport NIK w sprawie zużytych baterii i akumulatorów

Firmy zbierające zużyte baterie są praktycznie poza kontrolą - wynika z raportu NIK. Fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER/EAST NEWS
Firmy zbierające zużyte baterie są praktycznie poza kontrolą - wynika z raportu NIK.

Firmy zbierające zużyte baterie są praktycznie poza kontrolą i nadzorem inspekcji środowiska. Nie wiadomo, jaki jest rzeczywisty poziom ich odzyskiwania w Polsce. Tak wynika z raportu opublikowanego przez Najwyższą Izbę Kontroli.

Jak podaje NIK, w Polsce nie ma spójnego i skutecznie działającego systemu gospodarowania zużytymi bateriami. Brakuje też także skutecznych kampanii zachęcających do segregowania zużytych baterii i dogodnie zlokalizowanych punktów, gdzie można je oddać.

"Zawarte w bateriach i akumulatorach metale ciężkie (m.in. ołów, kadm, rtęć) oraz elektrolity są groźne dla środowiska i zdrowia człowieka. Dlatego istotne jest należyte obchodzenie się z nimi" - czytamy we wnioskach z raportu NIK.

"Państwa członkowskie Unii Europejskiej zobowiązane są m.in. do wprowadzenia systemu ich zbierania oraz unieszkodliwiania opartego na zasadzie 'zanieczyszczający płaci'. Wprowadzający je na rynek mają obowiązek zorganizowania i sfinansowania systemu zbierania, przetwarzania, recyklingu i unieszkodliwiania zużytych baterii i akumulatorów" - czytamy dalej.

Czytaj też: Zaniedbania ministrów środowiska i energii? Raport NIK: 63 proc. niezagospodarowanych złóż

Jak podaje Izba, zużyte przenośne baterie i akumulatory użytkownicy końcowi powinni przekazywać do miejsc odbioru. Z kolei zużyte baterie i akumulatory samochodowe i przemysłowe powinny być zwracane sprzedawcom detalicznym lub hurtowym. Odpady te są odbierane przez zbierających zużyte baterie i akumulatory, a następnie dostarczane prowadzącym zakłady przetwarzania, gdzie podlegają recyklingowi lub unieszkodliwieniu.

Jak podaje agencja European Portable Battery Association (EPBA), w 2014 r. w krajach Europejskiego Obszaru Gospodarczego i Szwajcarii wprowadzono do obrotu łącznie 214 mln ton (ok. 10,2 mld sztuk) przenośnych baterii i akumulatorów, z czego w 2015 r. zebrano średnio ok. 41 proc. - podaje NIK

Kraje UE powinny w 2014 roku osiągnąć minimalny, 35-procentowy poziom zbierania baterii i akumulatorów. W 2015 roku powinno to być 40 proc., a od września 2016 r. 45-proc.

Zobacz też: Flota polskiej policji to kupa złomu. Raport NIK nie pozostawia złudzeń

Tymczasem w Polsce w latach 2014-2016 poziom zbierania - według szacunków Głównego Inspektora Ochrony Środowiska - poziom ten wyniósł - odpowiednio - ponad 33, 38 i 39 proc.

NIK zauważa, że dane o poziomie zebranych zużytych przenośnych baterii i akumulatorów mogą być nierzetelne. Dane dotyczące ilości zebranych baterii i akumulatorów, które zamieściły w swoich sprawozdaniach podmioty wprowadzające je do obrotu, różniły się znacząco od danych wykazywanych przez firmy zbierające je. "Wartości przedstawiane przez zbierających były wyższe od tych podawanych przez firmy wprowadzające je do obrotu o ponad 44 proc. w 2015 r. i ponad 100 proc. w roku 2016, choć powinny pozostawać na zbliżonym poziomie" - podaje NIK.

"Nieprawdopodobny wynik"

Przy przyjęciu za wiarygodne danych wynikających ze sprawozdań składanych marszałkom województw przez zbierających zużyte baterie i akumulatory, Polska w 2015 r. osiągnęłaby roczny poziom zbierania baterii równy ponad 55 proc., a w 2016 r. - aż 78 proc.

Osiągnięcie takiego wyniku jest nieprawdopodobne i wskazuje, że zbierający przedstawiają nierzetelne dane. W rezultacie pokazuje to także, że cały system sprawozdawczy dotyczący masy zebranych zużytych baterii nie działa prawidłowo, bo oparty jest na niewiarygodnych danych - mówi wprost Najwyższa Izba Kontroli.

"Obecny model nadzoru nad firmami zbierającymi i gospodarującymi zużytymi bateriami i akumulatorami nie pozwala na pełną kontrolę nad nimi. Praktycznie pozostają one poza kontrolą organów Inspekcji Ochrony Środowiska" - podaje NIK.

I dodaje, że system, w którym działają te firmy, jest bardzo rozproszony. Nie wszystkie muszą się rejestrować, a te nieujęte w ewidencji są poza faktycznym nadzorem. Dodatkowo organy administracji publicznej są bierne w identyfikowaniu firm, które objęte były obowiązkiem rejestracji, ale tego nie zrobiły. Iluzoryczny i znikomy jest też zakres kontroli przeprowadzanych przez inspektorów ochrony środowiska w firmach gospodarujących zużytymi bateriami i akumulatorami. Inspektorzy nie mają instrumentów, aby weryfikować zadeklarowane wielkości zebranych baterii. To wszystko prowadzi do sytuacji, że w Polsce nieznany jest rzeczywisty poziom zbierania zużytych baterii i akumulatorów.

Sytuację może zmienić uruchomiona na początku 2018 r. baza danych o odpadach. Stanie się ona ważnym narzędziem nadzoru nad rynkiem baterii i akumulatorów. Pozwoli też na rzetelne gromadzenie i przetwarzanie danych dotyczących sytuacji na tym rynku.

Czytaj też: Resort zdrowia dał miliony na sprzęt medyczny. Nikt go jednak nie używa

Dzięki bazie można pokazać rzeczywiste poziomy zbierania zużytych baterii i akumulatorów przenośnych. Nie jest ona jednak jeszcze w pełni funkcjonalna i stanie się to dopiero w 2020 r. NIK zwraca także uwagę, że należy pamiętać, że nadsyłane do bazy dane powinny weryfikowane przez uprawnione do tego organy państwa.

PSZOK-i mało dostępne

Bolączką systemu gospodarowania zużytymi bateriami jest także brak rozwiązań prawnych, które powodowałyby, że punkty ich segregowania powstawałyby jak najbliżej miejsc zamieszkania. Większość skontrolowanych gmin (7 z 9) utworzyło stacjonarne punkty selektywnego zbierania odpadów (PSZOK). Część (33 proc.) zrobiła to z opóźnieniem - dopiero w 2016 r.

Jednak udział PSZOK w procesie zbierania zużytych baterii i akumulatorów był znikomy. I tak w większości zbadanych gmin (6 z 9 gmin objętych kontrolą koordynowaną i w 15 z 20 gmin objętych kontrolami rozpoznawczymi) za pośrednictwem PSZOK nie zebrano z latach 2015 - I półrocze 2017 ani jednej zużytej baterii i akumulatora. Powodem jest m.in. mała dostępność PSZOK-ów - podaje NIK.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

ISB
Czytaj także
Polecane galerie
Ltp
2018-07-13 23:36
Bo zużyte akumulatory idą na wymianę przy zakupie nowego, lub są sprzedawane w punktach skupu zlomu
ch.b
2018-07-12 09:40
WAŻNE! W Polsce przestała istnieć demokracja. Nie ma demokracji bez trójpodziału władzy, czyli bez niezależnych trzech organów władzy (apolitycznych). Teraz wszystko (Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy i Krajowa Rada Sądownicza) zależy od PISu, a dokładniej - od jednego posła. Już wczoraj przekonaliśmy się, jak będzie działać "nowe sądownictwo". Sędziowie mieli zadawane pytanie. Kto był za Gersdorf, stracił stanowisko. Kto przeciwko - dostał mandat od PISu na dalsze orzekanie, mimo ukończonych 65 lat. Nieważne więc ile masz lat, ważne z kim trzymasz sztamę. To ma być sprawiedliwość??? Wolę nie wiedzieć, jakie będą zapadać wyroki. A Prokuratorem Generalnym i Ministrem Sprawiedliwości jest jedna osoba, czyli... Ziobro uzależniony też od jednego (tego samego) posła! Skandal! Tak wielkich zniszczeń mentalnych w Polsce to chyba nawet wojny i zabory nie wyrządziły, bo chociaż jednoczyły Polaków! Nie wiem jaka kara dla Jarka byłaby najwłaściwsza. Może pozbawienie go ochrony?
Baba
2018-07-12 09:30
Po pierwsze akumulatory np. w systemach alarmowych mają trwałość do 5 lat. Te o dużej 65ah pojemności nawet 8-10 lat. Jak firma w jednym roku kupi 100 sztuk to przez następne 3-5 lat może nie wymienić żadnego. A za 5 lat wpuści na skup złomu nagle cześć z nich. To nie jest do policzenia panowie urzędasy.
Pokaż wszystkie komentarze (10)