Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Gliński: 50 proc. kosztów uzyskania przychodów dla naukowców

37
Podziel się:

Resort nauki proponuje, aby nowela ustawy, przewidująca powrót do nielimitowanego odliczania 50 proc. kosztów uzyskania przychodu obejmowała także naukowców, a nie tylko artystów. Wnioskuje o to do ministerstwa kultury, które przygotowuje rządowy projekt.

Gliński: 50 proc. kosztów uzyskania przychodów dla naukowców
(PAP/Rafał Guz)

Zapowiedź przywrócenia twórcom kultury nielimitowanego odliczenia 50 proc. kosztów uzyskania przychodu, tak by podatek mogli płacić tylko od połowy swoich przychodów, padła na początku 2016 roku, gdy wicepremier i minister kultury Piotr Gliński przedstawiał podstawowe założenia swojej polityki w resorcie kultury.

Od 1 stycznia 2013 roku obowiązuje ograniczenie w uprawnieniu twórców do stosowania ryczałtowych 50-procentowych kosztów uzyskania przychodów. Zgodnie z nim twórcy nie mogą odliczyć w zeznaniu więcej niż 42764 zł. Obecnie trwają jednak prace nad rządowym projektem noweli ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, który ma cofnąć to ograniczenie. Projekt, który przygotowuje Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, znajduje się w konsultacjach międzyresortowych.

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zaproponowało, aby zapisy rządowego projektu objęły nie tylko artystów, architektów, reżyserów, scenarzystów czy dziennikarzy, ale również naukowców. Projekt przygotowany przez resort kultury nie daje im bowiem takiej możliwości.

- W projekcie rządowym chcemy powrócić do pomysłu odliczenia 50 proc. kosztów uzyskania przychodów dla twórców, wszystkich osób, które prowadzą działalność o charakterze kreatywnym, oryginalnym. Zdecydowanie popieramy ten pomysł, jednocześnie z propozycją, aby ten katalog podmiotów opracowany był w sposób należyty. Proponujemy więc uzupełnienie katalogu podmiotów o osoby, które prowadzą badania naukowe i prace rozwojowe - powiedziała wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Teresa Czerwińska. - Dzięki temu pracownicy uczelni, osoby, które pracują w laboratoriach na nasz wzrost gospodarczy, też będą mogły odliczać koszty uzyskania przychodu - zaznaczyła.

Jak podkreśliła, niezrozumiałe jest podzielenie twórców na dziennikarzy, artystów czy pracowników naukowych.

- Projekt w obecnej postaci rozróżnia twórców na tych, którzy pracują na rzecz kultury, a tych, którzy jako twórcy zakładają start-upy, pracują nad nowymi technologiami czy szczepionkami. Nawet w sensie sprawiedliwości społecznej opodatkowania wydaje się to niezrozumiałe - zaznaczyła wiceminister nauki. - Jest ogromne oczekiwanie środowiska naukowego wobec tych zmian - zaznaczyła.

wiadomości
gospodarka
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(37)
fgt
6 lat temu
50% kosztów dla naukowców to może ok, ale dla showbiznesu? Tam zarabiają koosy za lansowanie się. Powinni mieć większy wkład w finansowanie potrzeb społecznychfinnasowanych z podatków. Gwiazdorzenie jeszcze zwolnione ze zwolnieniami od podatków. NIE!
gość
6 lat temu
Twórcy i artyści nie popierają PISU, chyba honorowo nie przyjmą takiego obniżenia podatków od swojego wroga.
Marta
6 lat temu
W obecnych PiS-owskich przemianach najbardziej udupioną grupą społeczną są (zresztą byli też od zawsze) średniacy na etatach (których tak bardzo zawsze wszyscy inni im zazdrościli). NAPRAWDĘ NIE MA CZEGO! Taki pracownik, kreowany na krezusa finansowego, żyjącego w luksusie nieroba TO MIT. Wielka część społeczeństwa jednak na etatach pracuje. ZA GROSZE. Na produkcji, w zakładach usługowych, w sklepach, itd. Jest to pracownik najbardziej łatwy do złupienia, siłą rzeczy sumiennie odprowadzający wszystkie składki, podatki, opłaty. TAKIEGO NAJŁATWIEJ ZŁUPIĆ. Łupienie trwa przez całe życie i kończy się (niekiedy po 49 latach pracy) planowaną obecnie "emeryturą obywatelską" w wysokości 500 zł. Co daje etat? Niewiele. Możliwość zadłużenia się w banku? Średnia przyjemność. Leczenie? Inni też mogą mieć, nawet ci na "śmieciówkach", ale DOBROWOLNIE nie chcą płacić nieprzymusowych składek. Etatowiec takiego wyjścia nie ma, nawet, jak po 8-10 godzin dziennie zapieprza za najniższą krajową to i tak PRZYMUSOWY haracz na ZUS mu odprowadzą. Klasa średnia (staczająca się obecnie do klasy żyjącej z socjalu) zanika. Zostaną tylko dwie grupy: (1) w różnym stopniu niezaradni, nieudolni, niedokształceni, patologia, oraz (2) klasa "miłościwie panujących": tzw. "pracownicy naukowi", księża, dziennikarze, "artyści", arystokraci, itd. I nic pomiędzy. Zarżnięcie grupy pośredniej doprowadzi to utrwalenia systemu, w którym albo będziesz miał wszystko albo nic (czytaj: zostaniesz DZIADEM). Czyli, jak przed wojną lub jeszcze wcześniej. Albo będziesz profesorem, albo prostym robolem. Silna klasa średnia jest jedynym "katalizatorem" tego podziału. Jest jedyną szansą na to, że klasa opisana w pkt (1) ma jakiekolwiek szanse na aspiracje wyżej, na lepsze życie. Jedyna klasa, która coś z życia rozumie (aczkolwiek też nie wszystko), ma pojęcie, co to jest "koszt uzyskania przychodu", jak funkcjonują ulgi i system fiskalny. Klasa średnia jest dla klasy niższej (oczywiście tylko dla "chcących") drogą i przepustką do odrobinę lepszego, innego niż socjal, życia. Ale niestety. Ciemniacy się cieszą, że krezus zarabiający 5 tys. miesięcznie (zarobek średniej klasy programisty lub osoby ciężko pracującej na produkcji) będzie "udupiony". Niestety: razem z udupieniem tej klasy średniej upadną jakiekolwiek perspektywy dla klasy niższej. Historia kołem się toczy. Pańszczyzna wraca, wróci i gorsze. Będzie, jaki kiedyś u fabrykanta. Jak ktoś z "dołów społecznych" skończy zawodówkę, to będzie OK.
dziadek
6 lat temu
Czyżby prof. Gliński martwił się o kolegów/kolesi?
stary Polak
6 lat temu
żeby kupić przychylność waszych wrogów dzielicie obywateli na lepszych i gorszych? niech wszyscy płacą podatki na tych samych warunkach.
...
Następna strona