Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Polska zbrojeniówka może dobić ISIS. Iracki kontrakt da też dobrze zarobić

Polska zbrojeniówka może dobić ISIS. Iracki kontrakt da też dobrze zarobić

Fot. Sergey Pivovarov
Nasza zbrojeniówka ma szansę dobrze zarobić na poradzieckim sprzęcie używanym przez iracką armię. Kontrakt może oznaczać spore zyski, ale ma też inny wymiar. Nasi żołnierze w Afganistanie pomogli ostatnio uwolnić talibskich więźniów. Teraz nasi inżynierowie mogą - modernizując stare sowieckie czołgi - przyczynić się do pokonania ISIS.

We wtorek minister Macierewicz chwalił się sukcesem naszych wojskowych w Afganistanie. Choć nie brali czynnego udziału w akcji, to również dzięki nim udało się uwolnić 11 zakładników. Nasi żołnierze sił specjalnych nadzorowali afgańskie wojsko podczas tej misji.

Tak jak w Afganistanie nasi specjaliści pomagają w walce z terrorystami, tak i w Iraku już wkrótce mogą pomóc w wojnie z ISIS. Jednak tym razem nie będą to żołnierze sił specjalnych, a pracownicy naszej zbrojeniówki.

Polska po ostatnim szczycie NATO w Brukseli stanęła przed szansą odegrania kluczowej roli w modernizowaniu irackiego sprzętu wojskowego. Jeżeli dojdzie do sfinalizowania rozmów, będziemy remontować i modernizować czołgi oraz inne wozy bojowe.

Rekordowo drogi przetarg MON. 30 mld zł za broń, której jeszcze nie ma

 

 

Kluczowe w starciu z ISIS

Wiceminister Tomasz Szatkowski z MON podczas konferencji w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych stwierdził nawet, że przy tym zadaniu mamy szansę być integratorem remontów. Wzmocnione i uzupełnione siły wojsk pancernych miałyby dzięki naszemu wsparciu większe szanse w wojnie z terrorystami.

- W wojnie z ISIS szczególnie istotny jest sprzęt pancerny. Czołgi takie jak T-72, czy nawet starszych typów, świetnie sprawdzają się w boju. Są tanie, łatwe w obsłudze i skuteczne. W zasadzie cała walka z tak zwanym Państwem Islamskim opiera się na poradzieckich czołgach - i to bez względu na to, kto z nimi walczy - mówi Michał Likowski, ekspert ds. uzbrojenia i szef specjalistycznego magazynu "Raport".

Czołgi T-72 i inne pojazdy radzieckiej konstrukcji ciągle stanowią ważny element wyposażenia tamtejszej armii. Tymczasem właśnie nasze zakłady mają potrzebną wiedzę do obsługi tego sprzętu. Dlatego skorzystać mogą na tym najwięksi gracze naszej zbrojeniówki: Zakłady Mechaniczne Bumar Łabędy S.A., spółka Rosomak, Huta Stalowa Wola czy WZM w Poznaniu.

- Potrafimy zbudować zaplecze produkcyjne i remontowe takiego sprzętu. Na dalszym etapie współpracy możemy też go modernizować. Wszystko teraz zależy od tego, czego zażyczą sobie Irakijczycy - mówi money.pl Andrzej Kiński, ekspert wojskowy i redaktor naczelny branżowego pisma "Wojsko i Technika".

Jak zastrzegają nasi rozmówcy, to wstępna faza rozmów i za wcześnie jeszcze na odtrąbienie sukcesu. Jak się nam jednak nieoficjalnie udało dowiedzieć, Irakijczycy już zdecydowali, że to właśnie Polska będzie odgrywała tę kluczową rolę. Jak powiedziało nam nasze anonimowe źródło zbliżone do zbrojeniówki: „jeżeli niczego nie zepsujemy, kontrakt będzie nasz”.

Setki maszyn do modernizacji

Warto byłoby rzeczywiście doprowadzić rzecz do końca, bo w grze są duże pieniądze.

- Remont czołgu typu T-72 kosztuje od 2 do 4 mln zł, ale trudno ostatecznie przesądzić, ile z tego dostaną nasze zakłady. PGZ może być integratorem, a część remontów może przecież odbywać się w Iraku - mówi Michał Likowski.

Jak szacuje, teoretycznie w grę wchodzi 100 czołgów T -72 i kilkaset pojazdów innych typów. Koszty remontowania innych niż czołgi pojazdów oscylują z kolei wokół miliona złotych za sztukę.

- Irakijczycy mają też dużo starych czołgów obecnie niewykorzystywanych i może wchodziło by w grę również rewitalizowanie starszych maszyn, jak T-55 - dodaje ekspert.

Z zastrzeżeniem, że dziś jeszcze trudno jest ocenić, ile z tych pieniędzy mogłoby trafić do naszej zbrojeniówki, warto odnotować, że może chodzić o sumy zbliżające się do miliarda złotych. To jednak jeszcze nie wszystko. Pozytywne dla nas zakończenie tych rozmów ponownie mogłoby otworzyć dla nas ten rynek.

Fiasko kontraktu w sprawie remontu dla irackiej armii śmigłowców Mi-8 sprzed kilku lat zamknęło nam do niego dostęp. Po naprawie stosunków całe portfolio naszego przemysłu mogłoby być tam wreszcie oferowane.

Na co zwraca uwagę Michał Likowski, Irak prowadzi wojnę i ma bardzo duże zapotrzebowanie na sprzęt.

- Co korzystne dla nas, nie musi być on szczególnie zaawansowany technicznie. Paradoksalnie więc nasze duże kompetencje w zakresie starszych typów uzbrojenia mogą się okazać dość cenne - dodaje naczelny "Raportu".

Zatem nie tylko samo modernizowanie irackiego sprzętu pancernego jest tu dla nas atrakcyjne, ale szerszy powrót do współpracy z tym państwem. Z tą oceną zgadza się Andrzej Kiński.

- Ten kontrakt może pociągnąć za sobą zainteresowanie modernizacjami i dostawami nowego sprzętu. Nasze fabryki mogłyby tam szerzej zaistnieć, ale zachowałbym tu dużą ostrożność i poczekał na rozwój wypadków.

Jesteśmy gotowi, ale...

Postanowiliśmy sprawdzić, na ile nasze zakłady gotowe są na taką współpracę. Niestety ze względu na poufny charakter prowadzonych konsultacji niewiele udało się ustalić. W Bumarze Łabędy dowiedzieliśmy się tylko, że rozmowy są prowadzone, ale na tym etapie kierownictwo firmy nie chce mówić o szczegółach.

Podobnie było w przypadku Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych. Co do spółki Rosomak tylko nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że z modernizacją wozów BRDM-2 może być pewien problem. Ostatnio tymi pojazdami firma zajmowała się 12 lat temu.

- Rzeczywiście problemem związanym z tym kontraktem może być fakt, że nasze zakłady już trochę poprzestawiały swoją produkcję. Jeszcze kilka lat temu produkowaliśmy np. silniki do T-72. Dziś już tego nie robimy i najprawdopodobniej trudno byłoby przywrócić te zdolności. Natomiast mamy wszystko, żeby je remontować - wyjaśnia Andrzej Kiński.

Pytanie tylko, czy my będziemy to robić, czy też może Irakijczycy - z naszą pomocą. Na ile mamy uczestniczyć w samym modernizowaniu sprzętu, a na ile mamy pomóc odbudować te zdolności w zniszczonym wojną Iraku.

- Bieżące serwisowanie możemy zrobić od ręki, ale reaktywacja tamtejszych zakładów i szkolenie pracowników to może być dużo trudniejsze zadanie - dodaje Kiński.

Próbowaliśmy dowiedzieć się w MON, na jakim etapie są prace nad tym kontraktem, których zakładów z PGZ mogą dotyczyć i jakiej wartości może być to porozumienie. Do czasu opublikowania tego artykułu resort jednak nie odpowiedział na żadne z tych pytań.

O to samo pytaliśmy w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Tu również nie doczekaliśmy się jeszcze odpowiedzi.

Widać jednak wyraźnie, że chcemy być bardziej aktywni w tym niespokojnym rejonie świata. Potwierdzać mogą to również zapowiedzi MON, zgodnie z którymi rozmowy na temat zwiększenia naszego zaangażowania militarnego w bezpośredniej walce z ISIS wchodzą w decydującą fazę. Obecnie w Kuwejcie mamy już 4 samoloty F-16, które biorą udział w lotach rozpoznawczych. Nasze wojska specjalne szkolą też swoich irackich kolegów.

Czytaj także
Polecane galerie
Realista
2017-06-30 09:16
Do dzisiaj nie rozumiem dlaczego kilka polskich rządów wysłało i trzyma polskich żołnierzy w Iraku i Afganistanie - wydając ponad 10 miliardów i tracąc świetne kontrakty. Teraz mam się podniecać teoretycznymi i niepewnymi małymi zarobkami ?
julek
2017-06-03 16:55
...Polska zbrojeniówka może dobić ISIS..-----tak tak- żeby nie było odwrotnie ...
gracz
2017-06-03 13:49
Będę grał w grę. Jaką? Tom Raider
Pokaż wszystkie komentarze (75)