Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
W sklepach coraz drożej, w koszykach coraz mniej. Inflacja zjada wynagrodzenia z miesiąca na miesiąc

W sklepach coraz drożej, w koszykach coraz mniej. Inflacja zjada wynagrodzenia z miesiąca na miesiąc

Z miesiąca na miesiąc topnieje siła nabywcza pensji. Wynagrodzenie minimalne spada w ciągu roku o kilkadziesiąt złotych Fot. Krzysztof Kaniewski/REPORTER
Z miesiąca na miesiąc topnieje siła nabywcza pensji. Wynagrodzenie minimalne spada w ciągu roku o kilkadziesiąt złotych
W sklepach drożej, w koszykach mniej. Siłę nabywczą pieniędzy przelewanych co miesiąc na konta Polaków zżera inflacja. Co istotne - ceny znacznie się różnią w regionach. I tak najmniej warta w tej chwili jest pensja minimalna w woj. lubuskim i małopolskim, najwięcej w Podkarpackiem.

1466 zł - tyle będzie warta pensja minimalna w niektórych regionach Polski pod koniec tego roku. Dlaczego? Bo z każdym miesiącem rosną ceny.

Najmniej warte będzie wynagrodzenie minimalne w województwie lubuskim, małopolskim i świętokrzyskim. Najwięcej z kolei w województwie podkarpackim. Różnica w stosunku do wynagrodzenia z 1 stycznia będzie wynosić aż 64 zł. O tyle mniejsze zakupy zrobią niektórzy Polacy. Inni "stracą" 22 zł. Tak właśnie topnieje siła nabywcza pieniędzy.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki społecznej nie planuje zmieniać pensji minimalnej w poszczególnych regionach. Wiceminister Stanisław Szwed w rozmowie z money.pl informował, że takie pomysły docierają do resortu, ale nie mają zbyt wielu zwolenników.

O co chodzi?

Z każdym miesiącem wartość pensji minimalnej po prostu maleje. Dlaczego? Przez inflację, czyli wzrost cen towarów i produktów.

Inflacja jest utrzymującym się przez dłuższy czas procesem wzrostu cen w gospodarce narodowej, połączonym z dużą utratą wartości pieniądza.

Za 2100 zł brutto (1530 zł netto) można z każdym miesiącem kupić coraz mniej. Największy koszyk zakupów jest zazwyczaj po lutowej wypłacie (za przepracowany styczeń), najmniejszy - po styczniowej kolejnego roku (za przepracowany grudzień). 2100 zł po dwunastu miesiącach rosnących cen to jednak już nie to samo, co teraźniejsze. Sprawdziliśmy, w których regionach inflacja w pierwszych miesiącach roku zjadła największą część pensji. Jednocześnie oszacowaliśmy, ile warte będzie wynagrodzenie minimalne pod koniec roku.

Zobacz także: Inflacja w Polsce. Ceny rosną szybciej niż mówiły prognozy

Dlaczego liczyliśmy wartość pensji minimalnej? Bo dla 1,5 mln Polaków ustawowa zmiana poziomu pensji minimalnej to jedyna podwyżka w ciągu roku. Postanowiliśmy sprawdzić więc, o ile spada ich siła nabywcza z każdym miesiącem. Co istotne - spadek procentowy równo dotyka wszystkich zarabiających.

Co drożeje? Według Głównego Urzędu Statystycznego w tej chwili rosną ceny transportu (aż o 10 proc.), żywności (o 2 proc.) i mieszkania (o 1,9 proc.).

Najgorzej w woj. lubuskim i małopolskim

Jak wynika z danych GUS, najmniej w tej chwili warta jest pensja minimalna w dwóch województwach - lubuskim i małopolskim. Tutaj ogólny wzrost cen po trzech miesiącach (to ostatnie dane z rozbiciem na konkretne województwa) wyniósł 0,6 proc. Biorąc pod uwagę, że w 2017 roku w drugim kwartale inflacja znacznie przyśpieszyła, założyliśmy, że taka dynamika się utrzyma. W pierwszym kwartale 0,6 proc., w drugim już dwa razy więcej. Do wyliczeń przyjęliśmy, że inflacja kwartał do kwartału w drugim, trzecim i czwartym okresie roku będzie już podobna.

To ile stracili Lubuszanie i Małopolanie? Wspomniane 0,6 proc. w pierwszym kwartale i 1,2 proc. w drugim. Niewiele? Wręcz przeciwnie. To oznacza, że w sześć miesięcy wartość 1530 zł netto (to właśnie 2100 zł brutto pensji minimalnej) spadła do 1502 zł. To już blisko 28 zł mniej. Mówiąc bardziej obrazowo: to dwa kilogramy schabu w koszyku mniej, choć zakupy będą kosztowały tyle samo.

Zobacz także: Ceny rosną w tempie 2 procent w skali roku. GUS potwierdził wyliczenia

Inflacja jest dla najbiedniejszych najbardziej bolesna. Dlaczego? U najmniej zarabiających udział wydatków na żywność jest większy niż w pozostałych grupach. To proste - biedniejsi nie pozwalają sobie na przykład na kino, teatr, nowe ubrania (które według GUS tanieją). W gospodarstwie o niskich zarobkach zwykle idzie na żywność 25 proc. budżetu, a w pozostałych gospodarstwach domowych to z reguły 23 proc. I właśnie dlatego najbiedniejsi tracą jeszcze więcej.

Z kolei najmniejszą stratę mają ci, który pracują na Podkarpaciu. Tutaj po pierwszym kwartale inflacja wyniosła zaledwie 0,1 proc. Efekt? Szacujemy, że po sześciu miesiącach minimalna jest warta 1525 zł i 41 groszy. To oznacza, że strata wynosi zaledwie 4,59 zł. W efekcie z koszyka nie ubył kilogramowy schab, a jeden bochenek chleba. Z niskiej inflacji cieszyć się mogą też mieszkańcy województwa śląskiego, zachodniopomorskiego i kujawsko-pomorskiego. Tutaj wzrost cen po jednym kwartale jest oszacowany na 0,2 proc.

Strata kilkudziesięciu złotych w ciągu roku

Pod koniec roku w województwach z najwyższą inflacją siła nabywcza pieniędzy topnieje diametralnie. Zakupy w styczniu (za grudniową wypłatę) są mniejsze nawet o 64 zł. Średnio we wszystkich województwach różnica wynosi 35 złotych.

Przyjmując, że w całej Polsce wskaźnik inflacyjny wyniesie 2 proc. rok do roku, pensja minimalna z poziomu 1530 zł netto (2100 zł brutto) spadnie na koniec 2018 roku do realnie 1499 zł. Według prognoz NBP, średnia inflacja konsumencka wyniesie w tym roku 1,8 proc. Przyspieszy do 2,7 proc. w przyszłym roku i do 2,9 proc. w 2020 roku.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Jestem po prostu szczery
2018-09-08 19:03
Jakby co to nie mubie Pis nie lubie Po ani żadnej partii politycznej bo jak już mówiłem polityka to KŁAMSTWO
Jestem po prostu szczery
2018-09-08 18:59
Widzę że na tym portalu jedzie sie po Pis a jak sie jedzie po Po to jest źle. Pis nie jest lepszy od Po a Po nie jest lepsze od Pis. Ja nie jestem za niczym bo polityka to jedno wielkie KŁAMSTWO.
marek
2018-08-28 11:31
Jak dlugo 500+ jeszcze bedzie ograniczal trzezwe myslenie Rozdawnictwo chamuje rozwoj Kraj jest zatruwany smogiem za przyczyna powszechnego opalania weglem ,wzrasta umieralnosc .Polska jest jedynym krajem w europie gdzie lekarze nie moga stosowac leku na raka jelita grubego 3i4 klasy powszechnie stosowanej w slowacj czechach na wegrzech Polska nie refunduje tego leku. Dobra zmiana doprowadzi kraj do ruiny
Pokaż wszystkie komentarze (280)