Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na

Bruksela nakazuje zawieszenie podatku handlowego w Polsce. Co to oznacza dla sklepów?

71
Podziel się:

Podatek handlowy od początku wywołuje silny sprzeciw branży handlowej, a także organizacji pracodawców i dużej części ekspertów gospodarczych.

Bruksela nakazuje zawieszenie podatku handlowego w Polsce. Co to oznacza dla sklepów?
(BRYKCZYNSKI/REPORTER/EAST NEWS)

Komisja Europejska zakwestionowała podatek handlowy i wydała nakaz zawieszenia jego stosowania do czasu zakończenia postępowania w tej sprawie. Eksperci nie są jednak zgodni, czy rząd ma obowiązek zastosowania się do decyzji Brukseli, czy może je zignorować. Niektórzy prawnicy ostrzegają nawet, że uznanie podatku handlowego za niedozwoloną pomoc publiczną może oznaczać, że mniejsze sieci będą musiały zwrócić niezapłacony podatek wraz z odsetkami.

Aktualizacja 16:09

"Komisja obawia się, że progresywne stawki oparte na wielkości przychodów przyznają przedsiębiorstwom o niskich przychodach selektywną przewagę nad ich konkurentami, z naruszeniem unijnych zasad pomocy państwa" - napisano w opublikowanym przez KE komunikacie.

Choć podatek handlowy obowiązuje w Polsce od 1 września, pierwsze wpłaty z tego tytułu miały nastąpić dopiero 25 października. Wciąż nie wiadomo jednak, czy wydany przez Brukselę nakaz zawieszenia podatku oznacza, że spółkom się upiekło i żadnych przelewów na konto fiskusa nie będą musiały wykonać.

"MF brało pod uwagę zarówno wariant pozytywny, tj. zaprzestanie postępowania przez KE, jak i negatywny. Dlatego MF przygotowało plan działań na tą drugą okoliczność. Plan zostanie zakomunikowany opinii publicznej we wtorek podczas konferencji prasowej" - głosi poniedziałkowy komunikat resortu.

Nakaz, czyli wezwanie

Czy rząd może nakaz Brukseli zignorować i nadal pobierać podatek handlowy? - Kwestia nakazu KE dotyczącego wstrzymania poboru tego podatku jest tylko wezwaniem KE, do którego polski rząd może się zastosować lub też nie. Jest to dobrowolna decyzja rządu - stwierdza w komentarzu dla money.pl Aleksy Miarkowski, prawnik i doradca podatkowy, ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.

- Rząd ma taką szczególną prerogatywę, aby w formie rozporządzenia zaniechać poboru podatku, przy czym musi być spełniona przesłanka "uzasadnionego interesu publicznego" lub "ważnego interesu podatników" - wyjaśnia ekspert. - Z drugiej strony ze stanowiskiem KE może przecież nie zgodzić się Trybunał Sprawiedliwości UE, wówczas decyzja o wstrzymaniu poboru podatku byłaby chybiona - zaznacza.

Miarkowski zwraca uwagę, że rząd ma teraz dwie możliwości: może albo wycofać się z wprowadzonego podatku, albo skierować sprawę do TSUE. - Prawdopodobnie nie przychyli się do decyzji KE i wybierze to drugie rozwiązanie - ocenia. - Prawdopodobnie przez cały okres, kiedy toczyć będzie się postępowanie w tej sprawie, podatek będzie obowiązywał. W razie jego zakwestionowania przez Trybunał Sprawiedliwości podatnicy będą mogli ubiegać się o jego zwrot - wyjaśnia Aleksy Miarkowski.

Rząd musi się zastosować do nakazu Brukseli

Całkowicie odmienne zdanie ma mec. Ewelina Rumak, ekspert prawa europejskiego kancelarii SPCG, która w napisanej dla money.pl opinii wskazuje, że rząd musi się zastosować do decyzji Brukseli, a jeśli tego nie zrobi, Komisja Europejska może przeciwko niemu wnieść sprawę.

"Zgodnie z art. 13 ust. 1 rozporządzenia 2015/1589, Komisja Europejska może wydać tzw. nakaz zawieszenia, tj. decyzję nakazującą państwu członkowskiemu UE zawieszenie stosowania środka uznanego za pomoc publiczną do czasu zakończenia przez Komisję postępowania w sprawie zgodności tego środka z prawem unijnym" - wyjaśnia prawniczka.

"Nakaz zawieszenia jest prawnie wiążący" - podkreśla mec. Rumak. "W razie niezastosowania się przez państwo członkowskie do takiego nakazu, Komisja może wnieść sprawę przeciwko temu państwu do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej" - podkreśla.

Wyrok unijnego trybunału może też oznaczać kłopoty małych sieci

Dr Joanna Fornalczyk i dr Łukasz Grzejdziak, specjaliści ds. pomocy publicznej z firmy doradczej COMPER Fornalczyk & Wspólnicy, w opinii dla money.pl wskazują z kolei, że w przypadku dalszego funkcjonowania podatku handlowego, a następnie ewentualnego wydania przez Komisję decyzji, że podatek stanowi zakazaną pomoc publiczną, "sklepy objęte zerową stawką podatku będą musiały zwrócić do budżetu państwa kwotę niezapłaconego podatku wraz z odsetkami".

O co chodzi? KE może ustali, że sklepy nie płacące dziś podatku, czyli o obrotach poniżej 17 mln zł miesięcznie, będą musiały go zapłacić podatek razem z odsetkami. Na przykład przedziały obecnie obowiązujące od 0 do 17 mln zł; od 17 do 170 mln zł i powyżej 170 muszą być zmienione, na np. 0-5; 5-20; 20-50; 50-170; 170+, to te sklepy, które były wcześniej objęte pierwszym przedziałem (0-17 mln zł i płaciły 0 proc. podatku), będą musiały oddać do Skarbu Państwa korzyść w postaci niezapłaconego podatku.

Jednocześnie eksperci podkreślają, że na razie Komisja Europejska wszczęła w sprawie polskiego podatku handlowego postępowanie, co oznacza, że strona polska może jeszcze złożyć wyjaśnienia i przedstawić argumenty uzasadniające zgodność podatku z prawem UE.

Jeśli ceny poszły w górę przez podatek handlowy, raczej nie spadną

Konrad Gruda, ekspert rynku detalicznego z firmy konsultingowej Roland Berger, zwraca uwagę na wpływ zamieszania wokół podatku handlowego na negocjacje pomiędzy sieciami handlowymi a dostawcami.

- Jeśli ustawa zostanie zawieszona, w przypadku toczących się negocjacji z dostawcami o obniżkę ceny, spowoduje to zastój w negocjacjach. Tam gdzie wynegocjowano już te umowy, tam raczej warunki zostaną utrzymane - mówi nam ekspert. - Tam gdzie podniesiono ceny dla klientów, w wielu przypadkach nie jest to takie proste powrócenie do poprzednich cen - zaznacza Konrad Gruda.

- Handlowcy spodziewali się takiego przebiegu sprawy, więc pytanie jest, jaki plan ma w zanadrzu Minister Finansów - zastanawia się Gruda. - Bardziej jednak przychylam się do tego, że w przypadku niepewności, handlowcy przyjmą bardziej niekorzystny dla siebie wariant w swoich działaniach, niezależnie od tego kto przeciągnie linę na swoją stronę teraz i w najbliższej przyszłości, czy KE czy MF - stwierdza.

Firmy wcześniej wkalkulowały podatek w koszty swojej działalności

Jak przekonuje w komentarzu dla money.pl Sławomir Parczewski, prezes Praktiker Polska, "w kwestii wprowadzenia lub odejścia od podatku handlowego sytuacja firm handlowych na tym etapie nie zmieni się już zasadniczo".

- Firmy już wcześniej wkalkulowały w koszty prowadzenia swojej działalności ewentualną daninę i dostosowały zasoby do zmieniającej się rynkowej rzeczywistości oraz pomysłów legislatora - wyjaśnia prezes Parczewski.

- Praktiker Polska obecnie nie widzi większych problemów z ujęciem podatku handlowego w działalności spółki - podkreśla Parczewski. - Dostosowanie się firmy do wymogów nowego podatku odbyło się w oparciu o dotychczasowe zasoby i nie generowało większych dodatkowych kosztów związanych z zatrudnieniem pracowników czy wdrożeniem nowych systemów - zapewnia.

Trzy kategorie sieci handlowych

Obowiązujący od września podatek dzieli firmy handlowe na trzy kategorie ze względu na wielkość rocznych obrotów. Sieci osiągające przychody poniżej 17 mln zł rocznie są z podatku zwolnione. Te, które wykazują przychody pomiędzy 17 mln a 170 mln zł, płacą podatek według stawki 0,8 proc. Gdy przychody przekraczają próg 170 mln zł, stawka podatku wynosi już 1,4 proc. Podatek jest naliczany co miesiąc.

Podatek handlowy od początku wywołuje silny sprzeciw branży handlowej, a także organizacji pracodawców i dużej części ekspertów gospodarczych, którzy wskazują na niesprawiedliwe wobec innych branż traktowanie sieci handlowych i na ryzyko przeniesienia obciążenia finansowego na dostawców.

Według Łukasza Czucharskiego, eksperta Pracodawców RP, "duże sieci sklepów mają bardzo silną pozycję przetargową w stosunku do swoich kontrahentów i mogą ją wykorzystać do przeniesienia części obciążeń związanych z podatkiem na swoich partnerów biznesowych, którymi bardzo często są stosunkowo małe, lokalne przedsiębiorstwa kontrolowane przez polski kapitał".

Rząd nie notyfikował podatku w Brukseli, a miał taki obowiązek

W lobbing przeciw podatkowi handlowemu w Brukseli zaangażowała się Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji, skupiająca największe zagraniczne sieci handlowe działające w Polsce.

W sierpniu w money.pl pisaliśmy o spotkaniu, w którym uczestniczył członek gabinetu komisarz Elżbiety Bieńkowskiej oraz przedstawiciele POHiD-u. Komisarz miała za pośrednictwem swojego pracownika obiecać, że tematem się zajmie, a danina nie będzie obowiązywać dłużej niż kilka tygodni. Jak informuje PAP, w sierpniu do Brukseli wpłynęła skarga na działania polskich władz, ale nie ujawniono, kto ją złożył.

Co ciekawe, decyzja Brukseli o wzięciu podatku handlowego pod lupę została podjęta na podstawie informacji medialnych, ponieważ rząd oficjalnie nie notyfikował projektu tej ustawy, choć - jak podkreślają dr Fornalczyk i dr Grzejdziak - miał taki obowiązek.

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(71)
gus
7 lat temu
Czy Praktiker Polska w swojej obecnej sytuacji powinien się wypowiadać na temat zarządzania firmą?
kosio
7 lat temu
posłuchajcie rad prof.Modzelewskiego...
PLexit!
7 lat temu
PLexit!
pliszka13113
7 lat temu
tak bardzo pchalismy sie do EU , czy wszystkie kraje EU placa ten podatek? W polsce podatek WAT jest 22% w Niemczech tylko 7% co mozemy sami zdecydowac bez EU?????
Inka
7 lat temu
Komisja Europejska, czyli w tym przypadku komisarz p. Ewa Bieńkowska. Czy zatem warto mieć "swojego" komisarza?
...
Następna strona