Trump: Kuba będzie następna. Jest odpowiedź Rosji: nie damy się wyprzeć
Pod koniec marca prezydent Trump zapowiedział, że Kuba "będzie następna" po Iranie, a komunistyczny reżim rządzący wyspą upadnie. Rosja najwyraźniej słuchała. Wysyła sygnał USA. - Nie opuścimy zachodniej półkuli, niezależnie od opinii Stanów Zjednoczonych - powiedział w piątek wiceminister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Riabkow.
- Stworzyłem wspaniałe wojsko. Mówiłem, że nie trzeba go będzie wykorzystywać. Ale czasem trzeba je wykorzystać. Tak przy okazji, Kuba jest następna - powiedział pod koniec marca Donald Trump. - Ale udawajcie, że nic nie mówiłem - dodał.
Był to kolejny sygnał płynący z Waszyngtonu sugerujący, że USA mają plany wobec rządzonej przez komunistyczne władze wyspy. W ostatnich tygodniach Trump mówił lub pisał m.in., że "wzięcie Kuby będzie dla niego zaszczytem" i że "wkrótce zrobi coś z Kubą".
Rosja postanowiła ostudzić zapędy amerykańskiego przywódcy. Siergiej Riabkow, wiceminister spraw zagranicznych Rosji, który uczestniczył w rosyjsko-kubańskich konsultacjach międzyresortowych w Hawanie, 10 kwietnia oświadczył, że "Rosja nie opuści zachodniej półkuli, niezależnie od opinii Stanów Zjednoczonych".
Były ambasador RP: upadek Putina może wywołać rozpad Rosji
Riabkow: nie możemy zdradzić Kuby
Dyplomata stwierdził też, że "USA popierają ideę wyparcia Rosji i Chin z tego regionu".
- Nasze relacje z Kubą mają szczególny charakter. Zarówno politycznie, jak i emocjonalnie, Kuba znaczy wiele dla narodu rosyjskiego. Nie możemy po prostu zdradzić Kuby, to absolutnie wykluczone, nie możemy pozostawić jej własnemu losowi. Byłoby to fundamentalnie sprzeczne z tym, co leży u podstaw naszego braterstwa i przyjaźni - podkreślił Riabkow.
Prezydent Kuby: nie ustąpię
W nocy z czwartku na piątek polskiego czasu prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel udzielił pierwszego od dziesięcioleci wywiadu amerykańskiej telewizji. Zareagował oburzeniem, gdy dziennikarka NBC News Kristen Welker zapytała, czy byłby "gotów ustąpić, żeby ocalić swój kraj".
- Na Kubie osoby sprawujące funkcje kierownicze nie są wybierane przez rząd USA i nie mają od niego mandatu. Jesteśmy wolnym, suwerennym państwem - odparł.
Dodał, że "ustąpienie nie jest częścią kubańskiego słownictwa". - Czy zadaje pani to pytanie Trumpowi? - zapytał Diaz-Canel, sugerując, że pytanie to mogło wyjść z Departamentu Stanu USA.
W wywiadzie dla NBC kubański prezydent wezwał USA, by przyznały, jakie szkodliwe skutki wywołały blokada oraz utrzymywane od dekad embargo.
- Myślę, że najważniejsze byłoby, aby zrozumieli i szczerze uznali, ile to kosztowało naród kubański i jak bardzo pozbawili naród amerykański możliwości nawiązania normalnych relacji z narodem kubańskim - powiedział prezydent Kuby.
Kryzys na Kubie. ONZ szykuje plan pomocy
Gospodarka Kuby znajduje się w głębokim kryzysie m.in. z powodu embarga na dostawy ropy naftowej nałożonego przez USA. Sytuacja humanitarna na wyspie pogarsza się przez brak prądu i ograniczenia transportu. Głównym dostawcą ropy na Kubę była Wenezuela, jednak po schwytaniu przywódcy tego kraju Nicolasa Maduro przez USA na początku stycznia także te dostawy zostały wstrzymane.
Ponadto Kuba wciąż boryka się ze skutkami niszczycielskiego huraganu Melissa, który nawiedził ją na przełomie października i listopada 2025 roku. Pod koniec marca ONZ przedstawiła plan pomocy Kubie o wartości ponad 94 mln dol., który ma na celu zaspokojenie "krytycznych potrzeb" mieszkańców, a także "utrzymanie podstawowych usług" na wyspie.
Źródło: TASS, PAP