WAŻNE
TERAZ

Pierwszy taki sondaż. Oto poparcie dla "partii" Morawieckiego

Czy sądy mogą być prawdziwie niezależne? Kto powołuje sędziów i kto trzyma finanse [FELIETON]

Polski system sądowniczy jest silnie uzależniony od pozostałych ośrodków władzy. Zamieszanie zaczyna się już od konstytucji.

Obraz
Źródło zdjęć: © PAP/Paweł Supernak
Jacek Frączyk

Kłótnia polityków o liczbę miejsc w Trybunale Konstytucyjnym i Trybunał orzekający we własnej sprawie. Przewodniczący sądu gotowy ustalić skład sędziowski i termin posiedzenia po telefonie z kancelarii premiera. Pracownicy sądów walczący o podwyżkę w ministerstwie. Szef Trybunału pytający rząd, jaką decyzję ma podjąć. To przykłady nie tylko bałaganu w polskim systemie sądowniczym, ale i skomplikowanych relacji, które w pewnym stopniu uzależniają sądy od pozostałych ośrodków władzy.

Jeden z filarów demokracji to podział i równowaga władz: prawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Dzięki temu państwo ma działać sprawniej, poszczególne władze nawzajem się kontrolują. Te idee zawiera w sobie teoretycznie również i nasza konstytucja. Przepisy dotyczące sądów zaczynają się nawet klasycznie: "Sądy i Trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz."

Tyle, że już kilka następnych artykułów konstytucji w pewien sposób zaprzecza temu stanowczemu wstępowi. Bo np. działanie i sposób doboru członków Krajowej Rady Sądownictwa (KRS), Trybunału Konstytucyjnego (TK) i Trybunału Stanu (TS) konstytucja zrzuca na ustawy, głosowane przecież przez Sejm większością głosów.

KRS powołuje sędziów, m.in. wystawia kandydatury do Sądu Najwyższego. Trybunał interpretuje konstytucję i może na przykład zablokować ustawy kolejnej ekipy rządzącej - stąd zresztą walka PiS o skład Trybunału. Innymi słowy: ustawa zasadnicza oddaje z góry ważne elementy sądowej układanki w ręce polityków. A ci z tego korzystają.

Do tego dodać jeszcze trzeba powoływanie prezesów wszystkich sądów bezpośrednio lub pośrednio przez ministra sprawiedliwości oraz zasady finansowania z budżetu państwa.

Dlaczego Trybunał jest ważny dla budżetu

Trybunał Konstytucyjny jest kluczowy przy przejmowaniu rządów. Doskonale było to widać na Węgrzech po objęciu władzy przez ugrupowanie Viktora Orbana. W 2010 r. został premierem Węgier, a już w 2011 r. weszła w życie nowa węgierska konstytucja. Nowe zapisy ograniczyły prawo Trybunału do orzekania zgodności z konstytucją ustawy budżetowej, a także podatków i świadczeń socjalnych. Dzięki temu udało się na przykład nałożyć podatki na banki i sklepy wielkopowierzchniowe. Polscy politycy z obu stron - poprzedniej koalicji PO-PSL oraz PiS - doskonale zdają sobie z tego sprawę, stąd zamieszanie wokół polskiego Trybunału.

Czy na takie uzależnienie od polityków jest panaceum? Najbardziej niezależnym ciałem sądowym w Polsce jest Sąd Najwyższy. Jego skład wybiera zgromadzenie sędziów Sądu Najwyższego, do którego z kolei Krajowa Rada Sądownicza powołuje sędziów z minimum 10-letnim stażem. KRS też częściowo jest zależna od polityków, ale mają oni tam mniejszość.

Obraz

Likwidacja politycznego ciała, jakim jest TK i przeniesienie jego kompetencji na SN byłoby rozwiązaniem, które uniezależniałoby orzekanie odnośnie konstytucyjności ustaw od bieżącej polityki. Do tego jednak wymagana jest zmiana konstytucji, a konkretnie zapisu w artykule 194 punkt 1. "Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów, wybieranych indywidualnie przez Sejm”.

Sędzia na telefon. Sprawa Amber Gold odkryła kolejne zło w systemie

Pewną fikcję niezależności władzy sądowniczej widać i na niższych niż Trybunał szczeblach. Np. sędzia Ryszard Milewski, były prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku, stracił tę funkcję w związku z upublicznioną rozmową na temat sprawy Amber Gold. W ramach kary dyscyplinarnej został przeniesiony do Sądu Okręgowego w Białymstoku.

Milewski we wrześniu 2012 r. w rozmowie telefonicznej z osobą podającą się za pracownika kancelarii premiera Donalda Tuska (Paweł M., który dokonał prowokacji dziennikarskiej) wyrażał gotowość do wyznaczenia dogodnego dla władz terminu posiedzenia w sprawie aresztu dla szefów Amber Gold.

_ - _Cały czas mam włączoną komórkę i czekam na telefon - mówił sędzia w odpowiedzi na pytanie prowokatora, czy minister Arabski może dzwonić w godzinach wieczornych. Pytany o skład sędziów na spotkaniu z premierem, zaproponował prezes Sądu Rejonowego Gdańsk-Północ Jolantę Piątek oraz wiceprezes Sądu Okręgowego w Gdańsku Alinę Miłosz-Kłoczkowską. Pytał też o dogodny termin rozprawy.

Skąd taka dyspozycyjność wysokiego przedstawiciela władzy sądowniczej względem kancelarii premiera?

Prezesów sądów apelacyjnych wybiera nie kto inny, jak minister sprawiedliwości. Musi w tym celu tylko zasięgnąć opinii zgromadzenia ogólnego sędziów apelacji. Jeżeli opinia nie zostanie wydana w terminie dwóch miesięcy, minister może powołać prezesa bez opinii, a w razie opinii negatywnej decyduje Krajowa Rada Sądownictwa. W tej natomiast na 25 członków aż jedenastu można określić jako wybranych pośrednio, albo bezpośrednio przez władzę wykonawczą (prezydenta, rząd), lub Sejm.

Minister sprawiedliwości powołuje też prezesów sądów okręgowych, tylko z tym ograniczeniem, że muszą być wybrani z grona sędziów pracujących w danym sądzie. Natomiast o prezesurze sądów rejonowych decyduje powołany przez ministra sprawiedliwości prezes sądu apelacyjnego (powołany przez ministra) i tu też jest wymóg wyboru spośród sędziów z rejonu.

Sytuacja z Amber Gold i wystosowanie propozycji konkretnych sędzi do rozprawy pokazują, że prezes sądu apelacyjnego może mieć decydujący wpływ na wybór konkretnych sędziów do konkretnej sprawy, a to już przecież może decydować o jej rozstrzygnięciu, bo... sędzia też może być przecież dyspozycyjny względem prezesa sądu, tak jak i prezes sądu był względem kancelarii premiera.

Generalnie sposób doboru sędziów do rozpraw zależy od regulaminów działania sądów. Ale te w przypadku sądów administracyjnych ustala rozporządzeniem prezydent, a w przypadku sądów powszechnych - minister sprawiedliwości.

Odrębność, odrębnością, ale kto trzyma finanse

Konstytucja nakazuje, żeby sądy były "odrębne". Faktycznie, nawet w ustawie mówiącej o finansach sądów czytamy: "Dochody i wydatki sądów powszechnych stanowią w budżecie państwa odrębną część".

Dalej z tej ustawy dowiadujemy się, że dysponentem części budżetowej sądów jest minister sprawiedliwości, a zadania dysponowania tym budżetem wykonuje dyrektor sądu apelacyjnego, który ma też w obowiązkach robienie planów finansowych sądów na obszarze apelacji. Dyrektor powoływany jest przez ministra sprawiedliwości na wniosek prezesa sądu apelacyjnego, powołanego wcześniej przez ministra sprawiedliwości. Prawdziwa niezależność i odrębność.

Ministerstwo ustala też, ile będzie zarabiał pracownik sądów. O wynagrodzeniu sędziów zaś stanowią ustawy - w wersji z 2001 r. zapisano, że pensje sędziów zależą od przeciętego wynagrodzenia w gospodarce. Państwo finansuje też sędziom składki emerytalne, czyli ci dostają pensje brutto pomniejszone tylko o podatek PIT i składkę zdrowotną. Sądy nie mają więc odrębnego finansowania, zupełnie nie decydują o sobie.

To Sejm ustala też wysokość opłat sądowych i zasady ich opłacania. Rząd wszystkie kwoty pobiera do budżetu, a potem to również rząd, konstruując ustawę budżetową, ustala ile dostaną sądy i księguje je jako wydatki budżetu.

- Sądy powszechne działają w formie państwowych jednostek budżetowych, czyli takich jednostek organizacyjnych sektora finansów publicznych, które pokrywają swoje wydatki bezpośrednio z budżetu, a pobrane dochody odprowadzają na rachunek dochodów budżetu państwa - podaje Wioletta Olszewska z Ministerstwa Sprawiedliwości. - W formie tej działają m.in. organy administracji rządowej i samorządowej, sądownictwa, wojska, policji czy prokuratury. Poziom wydatków ponoszonych przez jednostkę budżetową nie zależy od wielkości osiąganych przez nią dochodów, co oznacza, że wszystkie wydatki jednostki budżetowej są wydatkami budżetowymi, a uzyskane przez nią dochody są dochodami budżetowymi.

Gdzie tu niezależność? Nawet na obsługę przesyłek sądowych przetarg ogłasza ministerstwo sprawiedliwości, a przez wiele lat brała za nie opłaty jak za zboże państwowa Poczta Polska. To m.in. pojawieniu się konkurencji (InPost) i niższym kontraktom na przesyłki zawdzięczają pracownicy sądów wyższe podwyżki w tym roku.

Tak się składa, że rok w rok budżet państwa coraz więcej dokłada do sądów. W 2015 r. kwota dotacji z podatków przekroczyła 5 mld zł, a w 2016 roku ma to być nawet 5,4 mld zł. Głównie w związku z indeksowaniem płac sędziów na podstawie przeciętnych wynagrodzeń.

Kwota dofinansowania sądów z budżetu jest jednak całkowicie zależna od polityków i ci równie dobrze mogą ją obciąć. Nie istnieje niezależny wskaźnik, względem którego rząd musiałby te wydatki ustalać.

Prezes Trybunału pyta premiera, co ma robić

- Zwróciłem się w sprawie OFE z wnioskiem do Prezesa Rady Ministrów o informację, jakie nieprzewidziane w ustawie budżetowej koszty generowałby negatoryjny wyrok Trybunału Konstytucyjnego - mówił dwa lata temu prezes Rzepliński. Chodzi o ustawę, która miała zabrać połowę zebranych przez członków OFE środków z OFE do ZUS.

Prezes chciał się dowiedzieć, czy budżet ucierpi, jeśli Trybunał zakwestionuje przepisy. Dbałość o budżet jest zapisana w konstytucję (art. 220), ale trudno ją traktować jako przepis najważniejszy. Poza tym w konstytucji jest napisane tylko tyle, że Sejm nie powinien ustalać ustawami "większego deficytu budżetowego niż przewidziany w projekcie ustawy budżetowej". Ustawa zabierająca pieniądze OFE nie była elementem budżetu, a w jej przeprowadzeniu chodziło głównie o uniknięcie przekroczenia limitów zadłużenia, zbyt szybko narastającego.

W celu ochrony lekkiej ręki rządu, prezes Trybunału był w stanie zignorować wszystkie pozostałe przepisy konstytucji i skupić się na ochronie proporcji długu do produktu krajowego brutto.

To jeszcze jeden fakt ukazujący podległość władzy sądowniczej do władzy wykonawczej.

Wszystko zaczyna się od konstytucji, a kończy na kontroli państwa nad większością aspektów działalności sądów, które... nie mogą być do końca niezależne i odrębne, bo prawo im na to nie pozwala.

Wybrane dla Ciebie
Enter Air kupuje biuro podróży. Zostanie większościowym udziałowcem
Enter Air kupuje biuro podróży. Zostanie większościowym udziałowcem
"Co najmniej 71 mld dolarów". Tyle ma kosztować odbudowa Strefy Gazy
"Co najmniej 71 mld dolarów". Tyle ma kosztować odbudowa Strefy Gazy
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 20.04.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 20.04.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 20.04.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 20.04.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 20.04.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 20.04.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 20.04.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 20.04.2026
"Kłamie i manipuluje". Jest reakcja służb na konferencję prezesa PKOl ws. Zondacrypto
"Kłamie i manipuluje". Jest reakcja służb na konferencję prezesa PKOl ws. Zondacrypto
Polityczne kryptoshow w Polsce. Sprawa na kilku płaszczyznach [OPINIA]
Polityczne kryptoshow w Polsce. Sprawa na kilku płaszczyznach [OPINIA]
Odpowiada Brzosce. CEO Kubota mówi, ile firma płaci podatków
Odpowiada Brzosce. CEO Kubota mówi, ile firma płaci podatków
Będzie rewolucja. Szef PIU rezygnuje po 18 latach
Będzie rewolucja. Szef PIU rezygnuje po 18 latach
Kto zbuduje drugą elektrownię jądrową w Polsce? Jasne stanowisko Tuska
Kto zbuduje drugą elektrownię jądrową w Polsce? Jasne stanowisko Tuska
Premier Słowacji chce przez Polskę lecieć do Moskwy. Jest wniosek
Premier Słowacji chce przez Polskę lecieć do Moskwy. Jest wniosek