Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Plan Morawieckiego ujrzał światło dzienne. Koniec dominacji Warszawy?

126
Podziel się:

160 proc. średniej krajowej produktu krajowego brutto - tyle wytwarza przeciętny mieszkaniec województwa mazowieckiego. Nie dlatego, że jest bardziej pracowity. To po prostu wynik skomasowania najważniejszych instytucji państwowych i siedzib wielkich firm w stolicy kraju.

Plan Morawieckiego ujrzał światło dzienne. Koniec dominacji Warszawy?
(Andrzej Hulimka/REPORTER)

160 proc. średniej krajowej produktu krajowego brutto - tyle wytwarza przeciętny mieszkaniec województwa mazowieckiego. Nie dlatego, że jest bardziej pracowity. To po prostu wynik skumulowania najważniejszych instytucji państwowych i siedzib wielkich firm w stolicy kraju. Minister rozwoju Mateusz Morawiecki zamierza postawić m.in. na bardziej zrównoważony rozwój kraju, czyli poszczególnych regionów. W piątek przesłano do konsultacji w projekt "Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju".

„Klientelizm” to jeden z objawów degeneracji państwa. Kiedy większość sił gospodarki skupia się tylko w jednym geograficznie miejscu, to oznacza, że coś z systemem gospodarczym państwa nie jest w porządku, a kraj przez to rozwija się dużo wolniej, nie wykorzystując wszystkich zasobów, w tym ludzkich talentów.

Podobne zjawisko na przestrzeni ćwierćwiecza po epoce komunizmu rozwijało się w Polsce. W Warszawie, siedzibie zdecydowanej większości instytucji państwowych, skupia się spora część wielkich firm, między innymi dlatego, że jest tu bliżej do kluczowych urzędów. Prawie połowa dochodu narodowego przechodzi przez państwo i to muszą uwzględnić wielcy przedsiębiorcy, liczący na skorzystanie ze środków, o których decydują ministerstwa.

Problem nasilił się w momencie wejścia do Unii. To centrala w Warszawie dysponuje największymi pieniędzmi na inwestycje i to tu zapadają decyzje.

W województwie mazowieckim swoje siedziby ma aż 41 proc. przedsiębiorstw państwowych oraz 40 proc. spółek z udziałem kapitału zagranicznego, a jednocześnie tylko... 17 proc. firm prowadzonych przez „osoby fizyczne”.

Warszawa kontra reszta kraju

Poziom koncentracji widać najlepiej, zestawiając oficjalne dane statystyczne GUS. W 2000 roku Produkt Krajowy Brutto przypadający na jednego mieszkańca w województwie mazowieckim przekraczał o 51 proc. średnią krajową. W 2010 r. było to już 63 proc. więcej, a według najnowszych danych GUS - 60 proc.

W samej Warszawie wytwarzane jest aż 59 proc. dochodu całego województwa, które daje 22 proc. dochodu narodowego (drugie jest województwo śląskie z 12 proc. PKB). Na głowę mieszkańca stolicy przypada aż trzykrotność średniej krajowej PKB, podczas gdy np. w Radomiu tylko 75 proc. średniej.

Rosnące znaczenie centrum widać m.in. po cenach nieruchomości. Większy popyt w stolicy powoduje, że 7817 zł trzeba zapłacić za m2 mieszkania w Warszawie, a to o 1,2 tys. zł więcej niż w drugim mieście w rankingu - Krakowie i o 1,3 tys. zł więcej niż w Trójmieście. W 2015 roku w woj. mazowieckim zbudowano 22,5 proc. wszystkich mieszkań w Polsce.

Politycy PiS deklarowali nawet niedawno wydzielenie Warszawy z województwa mazowieckiego, bo miasto zawyża statystyki dla regionu, w związku z czym środki unijne omijają pozostały obszar województwa.

Najbogatsi zyskują na decentralizacji

Najbardziej rozwinięte kraje unikają koncentracji. W Niemczech najbogatszym miastem nie jest Berlin, ani była stolica RFN Bonn, ale Hamburg, a PKB dzieli się pomiędzy trzy najbardziej uprzemysłowione regiony: Północną Nadrenię-Westfalię (21 proc. PKB), Bawarię (18 proc.) i Badenię-Winterbergię (18 proc.), czyli z dala od stolicy.

W USA nowe technologie rozwijają się w Kaliforniii w Dolinie Krzemowej, której idea rozwinęła się w głowach prywatnych przedsiębiorców, na bazie prywatnej uczelni Stanford i... zamówień od armii. Ośrodki przemysłowe są zarówno w Chicago, jak i na zachodnim wybrzeżu, a największy dochód narodowy wytwarzany jest nie w okolicach zbliżonego do stolicy państwa Nowego Jorku, ale właśnie w Kalifornii (13 proc. PKB) i w Teksasie (9 proc.). Nowy Jork jest dopiero trzeci w zestawieniu (8 proc. PKB).

Decentralizują się również Chiny. Państwo Środka ma dwie giełdy papierów wartościowych: w Szanghaju i Shenzhen oddalone od siebie o 1,4 tys. kilometrów. Shenzhen jest natomiast o 1,2 tys. km od stolicy w Pekinie. Władze inwestują potężne środki, żeby „skomunikować” kontynentalne regiony kraju i wydobyć z biedy tych mieszkańców, którzy nie załapali się na sukces gospodarczy. Temu ma m.in. służyć budowa „Nowego Jedwabnego Szlaku”.

Planowanie decentralizacji przez państwo ma tam zresztą swoje tragikomiczne skutki, jak „miasto duchów”, czyli zbudowane za pieniądze państwa kosztem 160 mld dolarów miasto Ordos-Kangbashi w Mongolii Wewnętrznej (700 km od Pekinu), w którym mieszka 10-30 tys. osób, a zaprojektowano je na 1,5 mln mieszkańców.

Morawiecki chce stawiać na regiony

Ministerstwo Rozwoju przesłało w piątek do konsultacji projekt "Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju". Zakłada on, że na realizację celów "Strategii" do 2020 r. wydane zostanie 1,5 biliona złotych z pieniędzy publicznych i prywatnych.

W raporcie wskazuje się na pogłębianie się różnic pomiędzy regionami, a szczególnie na linii duże aglomeracje-reszta kraju.

Jak to zmienić? Wicepremier Morawiecki chce żeby inwestowano w produkcję dronów na terenie województwa podkarpackiego. W Zachodniopomorskiem, Pomorskiem i Wielkopolsce mają być budowane promy pasażerskie. Jednostki naukowo-badawcze mają rozwijać się w Małopolsce, na Dolnym Śląsku, Wielkopolsce, Pomorskiem i Mazowieckiem. Program budowy pojazdów komunikacji miejskiej ma być realizowany w Wielkopolsce, Kujawsko-Pomorskiem i w województwie łódzkim.

Państwo będzie angażować się również z rozbudowę klastrów, produkujących leki innowacyjne (Małopolska, Pomorskie, Dolny Śląsk, Wielkopolskie, Łódzkie, Mazowieckie), bo jak opisuje ministerstwo w raporcie w Polsce aż 66 proc. leków to wyroby generyczne, czyli odtwórcze, podczas gdy w Niemczech tylko 45 proc. Polskie firmy mają dostać granty badawcze i wsparcie pro-eksportowe.

Na Górnym Śląsku ma rozwijać się natomiast projekt „Polski Kombajn Górniczy”, z planami zdobywania rynku światowego przez polski sprzęt górniczy i budowlany, z szansami na rozwój technologii gazyfikacji węgla kamiennego.

Potencjał urzędnicy Ministerstwa Rozwoju widzą też w usługach dla biznesu, a środki na ten cel skupione będą na ośrodkach akademickich poza Warszawą.

Jednocześnie czytamy w raporcie, że „0,2 proc. większych firm to za mało dla innowacyjnej gospodarki - na całym świecie to większe przedsiębiorstwa mają wystarczające środki na badania i rozwój, chroniąc kraj przed tzw. „drenażem mózgów”, co oznacza skłonność do faworyzowania dużych przedsiębiorstw, kosztem tych mniejszych.

Tak w dużym skrócie przedstawia się 220-stronicowy „Projekt Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju”, wskazujący kierunki rozwoju Polski w perspektywie średniookresowej, który trafia obecnie do tzw. konsultacji społecznych.

Skąd wziąć półtora biliona złotych?

W dokumencie poinformowano, że zgodnie ze "Strategią" do 2020 r. ponad 1,5 bln zł zostanie przeznaczone na realizację jej celów. "Sfinansowanie wszystkich celów rozwojowych będzie wymagało zaangażowania znacznych środków publicznych (krajowych i zagranicznych) oraz prywatnych (w tym polonijnych)" - zastrzeżono.

Do publicznych funduszy krajowych, które posłużą do realizacji celów strategii zaliczono środki budżetu państwa oraz państwowych funduszy celowych, środki budżetów jednostek samorządu terytorialnego oraz inne środki jednostek sektora finansów publicznych.

Działania przewidziane w "Strategii" mają być finansowane z "publicznych środków wspólnotowych, a także z innych źródeł zagranicznych". Natomiast środki prywatne mają obejmować kredyty i pożyczki, także poręczone lub gwarantowane przez Skarb Państwa.

"Jeszcze będzie przepięknie"?

Najważniejszym rezultatem realizacji "Strategii" ma być zwiększenie przeciętnego dochodu rozporządzalnego gospodarstw domowych na mieszkańca do 80 proc. średniej UE w roku 2020, a do roku 2030 zbliżenie tego dochodu do poziomu średniej UE. Jednocześnie maleć ma dysproporcja w dochodach rozporządzalnych brutto między poszczególnymi regionami.

Jednym z kolejnych efektów realizacji „Strategii” ma być „jednocześnie zmniejszenie odsetka osób zagrożonych ubóstwem i wykluczeniem społecznym (z obecnych 24,7 proc. do 20-23 proc. w 2020 roku). Rosnąć będzie wydajność pracy, która powinna przekładać się na wzrost wynagrodzeń".

"Zakłada się, że poziom PKB na mieszkańca, mierzony według parytetu siły nabywczej, wynoszący obecnie 68 proc. średniej UE, osiągnie w 2020 r. około 78 proc. średniej UE, a do 2030 roku, po uruchomieniu nowych czynników konkurencyjności, zbliży się do średniej UE" - podaje resort rozwoju.

Urzędnicy zakładają w dokumencie wzrost inwestycji do poziomu ponad 25 proc. PKB, wzrost udziału nakładów na badania i rozwój do poziomu bliskiego 2 proc. PKB, wzrost wydajności pracy do poziomu 80 proc. średniej UE i średnioroczne tempo wzrostu wartości eksportu o 7,2 proc. Ponadto przewiduje się, że udział eksportu wyrobów wysokiej techniki w eksporcie ogółem wyniesie 10 proc., a wzrost produkcji przemysłowej będzie wyższy od wzrostu PKB.

„Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie” śpiewał zespół Tilt w latach 80. minionego stulecia. Pytanie jak decentralizację chce zrobić rząd, utrzymujący jednocześnie siedziby najważniejszych urzędów i firm państwowych w stolicy, a gospodarkę opierający nie na swobodnych decyzjach przedsiębiorców, ale na decyzjach centrali, ustalającej co i gdzie wytwarzać?

gospodarka
wiadomości
najważniejsze
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(126)
TheGuru
5 lata temu
"Morawiecki chce stawiać na regiony" i dlatego SZEROKĄ OKOLICĘ włączą do Warszawy !!!
gucio
6 lat temu
To się nie może udać. Jak to ma wyglądać w praktyce? Na posiedzenie rady nadzorczej jechać kilka godzin? I jak tu zarobić na utrzymanie rodziny będąc członkiem kilku rad? To jakiś szalony pomysł. Już przejście z piętra, na piętro jest wyczerpujące, a tu takie szalone projekty.
sceptyk pozna...
6 lat temu
Jak bym słyszał Gomułkę!! I efekt będzie taki sam - stworzenie małych niezdolnych konkurować na rynku podmiotów. A trend światowy jest akurat odwrotny - to stolice się rozrastają od Budapesztu po Nowy York. Bo w stolicach państwo rozdaje kasę. I nigdy nie będzie inaczej. A PIS poparty przez biedotę musi tejże robić wodę z mózgu. Skąd Pan Morawiecki weźmie pieniądze na taką zabawę. Chyba że dotacje unijne przekaże do województw. I wtedy wojewodowie zgodnie z wolą PIS je zagospodarują. Na gospodarkę??
fazi
6 lat temu
komuna wraca hehe
ziutek2225
6 lat temu
Miernoty przy władzy oby krótko - tylko kto po nich ?
...
Następna strona