Uber walczy z zarzutami o molestowanie. Jednogłośna decyzja zarządu

Zarząd Ubera jednogłośnie przyjął wnioski z wewnętrznego raportu, którego autorem jest były prokurator generalny w administracji Baracka Obamy Eric Holder.

Travis Kalanick, prezes Ubera
Źródło zdjęć: © Heisenberg Media/wikimedia (CC BY 2.0)
Jakub Ceglarz

Menedżerowie wysokiego szczebla mają mieć mniej "zaskakującej swobody". To pokłosie skandalu, który w lutym wywołała jedna z byłych pracownic firmy, oskarżając przełożonych o molestowanie.

Jak donosi Reuters, raport Erica Holdera spotkał się z akceptacją zarządu firmy. Podczas niedzielnego głosowania nikt nie sprzeciwił się płynącym z niego wnioskom. A te poprzedziła kilkumiesięczna praca. Były prokurator generalny za czasów Baracka Obamy wewnętrzne postępowanie rozpoczął już w lutym.

Pracownicy Ubera ustalenia zespołu Holdera poznają we wtorek. Wiadomo jednak, że zakładają one znacznie większą kontrolę nad wydatkami firmy - przede wszystkim w obszarze zasobów ludzkich. Ale nie tylko.

Raport ma bowiem wspominać również o innych obszarach, w których menadżerowie wysokiego szczebla, z prezesem Travisem Kalanickiem na czele, "mieli zaskakującą swobodę działania".

Susan Fowler wywołała burzę

Afera wybuchła w lutym, gdy jedna z byłych pracownic opublikowała na blogu swoje wspomnienia z pracy w Uberze.

- Moja przygoda w Uberze to dziwna i fascynująca historia, która powinna zostać opowiedziana - tak zaczyna wyznanie Susan Fowler. Pracowała dla amerykańskiej firmy od listopada 2015 roku do grudnia 2016 roku. Dopiero po kilku miesiącach od odejścia z pracy zdecydowała się opisać swoje przeżycia. Zrobiła to na blogu.

Fowler wspomina, że już na początku pracy w jednym z zespołów, usłyszała "dziwne" propozycje. Jej przełożony za pośrednictwem firmowego czatu wysłał jej całą serię wiadomości. Opowiadał o tym, że jest w otwartym związku, że jego obecna partnerka bez problemu znajduje sobie przygodnych partnerów. Żalił się, że on nie ma takiego szczęścia. Fowler miała jednoznaczne skojarzenia - jej przełożony pierwszego dnia składał jej propozycje pójścia do łóżka.

W tle wewnętrznych problemów wciąż są tarcia z taksówkarzami. Ostatnio w Polsce protestowali oni przeciwko Uberowi:

Pracownica nie czekała zbyt długo i natychmiast udała się do kadr ze skargą. - Uber w tym momencie był już całkiem dużą firmą. Miałam jasne oczekiwania, co w takiej sytuacji zrobią - opowiada.

Odpowiedź? To pierwsza taka sytuacja tego człowieka, firma nie chce mu niszczyć kariery i proponuje na razie tylko zakończyć sprawę na naganie. Pracownicy kadr argumentowali, że to pracownik z bardzo dobrymi ocenami i firma nie powinna go tracić.

Fowler z kolei dostała propozycję - albo szuka nowego zespołu w firmie, albo zostaje i godzi się na pracę z takim szefem. - Odpowiedziałam bardzo konkretnie, że to żadna propozycja. Chciałam być dokładnie w tym zespole, a w interesie firmy było, żebym dalej dla nich pracowała. Próbowałam sprawę popchnąć u innych przełożonych. A oni odpowiadali mi w kółko to samo - opowiada.

Ostatecznie Fowler zmieniła zespół.

Później jednak okazało się, że takie propozycje to w firmie chleb powszedni i również inne kobiety je słyszały. Także od tego samego pracownika, co Susan Fowler.

Właśnie po upublicznieniu jej wspomnień firma zdecydowała się na zatrudnienie Erica Holdera. Miał on przeprowadzić wewnętrzne śledztwo, którego wyniki poznaliśmy w niedzielę.

Prezes się wycofa?

Niedzielna decyzja to może być punkt zwrotny w odbudowie wizerunku Ubera, który w ostatnich miesiącach znacząco stracił wśród klientów. Nie bez znaczenia pozostaje tu również postać samego Kalanicka, który należy do grupy dość ekscentrycznych biznesmenów.

Ostatnio głośno było o jego wybuchu gniewupodczas kursu z jednym z kierowców Ubera. Prezes wulgarnie zaatakował kierowcę, który całe zajście nagrał i opublikował. Kalanick później przepraszał nie tylko jego, ale również wszystkich pracowników firmy.

"Powiedzieć, że jest mi wstyd, to nic nie powiedzieć" - napisał prezes i dodał, że po raz pierwszy zdał sobie sprawę z tego, że potrzebuje pomocy w zarządzaniu i zamierza po nią sięgnąć.

Być może dlatego Kalanick zrezygnuje czasowo ze swojej funkcji. Na to mają go namawiać pozostali członkowie zarządu. Jak donosi Reuters, również o tym mieli oni dyskutować podczas niedzielnego spotkania. Prezes miałby zająć mniej eksponowane stanowisko. Czy tak się stanie? Tego na razie nie wiadomo.

Wybrane dla Ciebie
Iran zamyka cieśninę Ormuz. Trump: Nie mogą nas szantażować
Iran zamyka cieśninę Ormuz. Trump: Nie mogą nas szantażować
Historyczna wizyta. Adam Glapiński w największym skarbcu świata
Historyczna wizyta. Adam Glapiński w największym skarbcu świata
Historyczny rekord. Światowe giełdy tracą, ale ten europejski rynek idzie pod prąd
Historyczny rekord. Światowe giełdy tracą, ale ten europejski rynek idzie pod prąd
Śledztwo ws. Zondacrypto. Finansowych afer z polityką w tle kilka już w Polsce było
Śledztwo ws. Zondacrypto. Finansowych afer z polityką w tle kilka już w Polsce było
Morawiecki zapowiada Polski Ład 2.0. "Jak tylko wygramy wybory"
Morawiecki zapowiada Polski Ład 2.0. "Jak tylko wygramy wybory"
Afera Zondacrypto. Narasta spór rządu z prezydentem
Afera Zondacrypto. Narasta spór rządu z prezydentem
Zygmunt Solorz spotkał się z Donaldem Trumpem. Są kulisy
Zygmunt Solorz spotkał się z Donaldem Trumpem. Są kulisy
Atak na tankowiec w cieśninie Ormuz. Iran zamyka szlak
Atak na tankowiec w cieśninie Ormuz. Iran zamyka szlak
USA dają czas serbskiemu gigantowi. Gazprom musi odejść
USA dają czas serbskiemu gigantowi. Gazprom musi odejść
Infrastruktura naftowa na celowniku. Ukraina: Rosja traci na tym 100 mln dol. dziennie
Infrastruktura naftowa na celowniku. Ukraina: Rosja traci na tym 100 mln dol. dziennie
Azja wraca do węgla. Blokada Ormuzu juz wywołała kryzys
Azja wraca do węgla. Blokada Ormuzu juz wywołała kryzys
Zondacrypto bez dostępu do potężnych pieniędzy. Polacy ucierpieli na "handlu wiatrem" [OPINIA]
Zondacrypto bez dostępu do potężnych pieniędzy. Polacy ucierpieli na "handlu wiatrem" [OPINIA]