Notowania

wiadomości
08.11.2017 13:02

Wolny zawód, czyli jaki? Tak w Polsce wygląda praca bez etatu i szefa

Przedstawiciele wolnych zawodów prowadzą co dziesiątą polską firmę. Nie zawsze z potrzeby niezależności i przedsiębiorczości… Jak wygląda życie na zawodowej, rzekomej wolności?

Podziel się
Dodaj komentarz
(PORTRAIT IMAGES ASIA BY NONWARIT, Shutterstock)

Przedstawiciele wolnych zawodów prowadzą co dziesiątą polską firmę. Nie zawsze z potrzeby niezależności i przedsiębiorczości... Jak wygląda życie na zawodowej, rzekomej wolności?

Wolne zawody kojarzą się z prestiżem, wszak "wolni” bywają lekarze, prawnicy, architekci, informatycy, graficy, dziennikarze czy księgowi. Nie muszą mieć etatu, żeby zdobywać zlecenia "na mieście” i zarabiać. Tyle teoria. W praktyce, pełna swoboda w wybieraniu miejsc pracy na zlecenie (i ich dowolnej liczby) bywa przekleństwem. Zwłaszcza, gdy na rynku panuje spora konkurencja i podaż specjalistów przewyższa popyt. Przykładowo, deregulacja zawodów prawniczych sprawiła, że co roku na rynku pracy pojawiają się tysiące kandydatów na prawników. Efekt był natychmiastowy. Zarobki w tej branży spadły o kilkadziesiąt procent – wymusiła to oczywiście konkurencja.

Z kolei by utrzymać się z pracy w służbie zdrowia, trzeba pogodzić się nawet z kilkoma etatami, z uwzględnieniem wielogodzinnych dyżurów. Ci najbardziej przedsiębiorczy lekarze decydują się na otwarcie prywatnych gabinetów.

Tak zrobił lekarz chirurg Maciej Paruzel. Dziś prowadzi gabinet chirurgiczny i medycyny estetycznej w Trzebnicy - Parmed. Inwestuje własne, i to niemałe, środki w unowocześnienie niewielkiej kliniki, wprowadzając coraz to nowocześniejszy sprzęt medyczny i kosmetyczny. Wciąż także podnosi swoje kwalifikacje. Własny biznes jest wymagający.

- Praca na własny rachunek musi być skonfrontowana z zagrożeniami i barierami. To działalność w warunkach narastającej konkurencji, niepewnej sytuacji w branży, gdzie trzeba uwzględnić niezależne od nas czynniki makroekonomiczne - kursy walut, czy stopy procentowe. Profesjonaliści odczuwają też obawy związane z zapewnieniem sobie regularnych dochodów, utrzymaniem płynności finansowej - wylicza Małgorzata Bombol ze Szkoły Głównej Handlowej w najnowszym raporcie Deutsche Bank "Wolne zawody w Polsce. Portret profesjonalisty 2017".

W kolejce do prestiżu

Mimo tych obaw i zagrożeń, w Polsce poszerza się krąg osób wykonujących wolne zawody. Standardowo należą do niego artyści, graficy, copywriterzy, fotograficy. Z każdym rokiem pojawiają się jednak nowe zawody, będące wypadkową naszych potrzeb, rozwoju technologii i mody na zdrowy styl życia.

Jeszcze parę lat temu mało kto traktował poważnie zawód coacha, blogera, vlogera, trenera osobistego, fundraisera (zdobywa źródła finansowania dla organizacji pozarządowych), doradcy ds. żywienia, czy specjalisty ds. telebankingu (nadzoruje i udoskonala sposób kontaktu między klientem a bankiem). Dziś w tych dziedzinach można zarobić naprawdę spore pieniądze.

Głównie w miastach, gdzie popyt na nowe usługi jest największy i stale rośnie. Dlatego współczesny, wolny "profesjonalista" to przede wszystkim mieszkaniec miasta. Co trzecia osoba pochodzi z generacji milenijnej, czyli wyżu demograficznego z lat 80 i 90. Sześciu na dziesięciu decyduje się na jednoosobową działalność gospodarczą. Co trzeci nie przekroczył 35 lat, blisko co czwarty ma 35-44 lata. Pomimo to 40 proc. pracuje w swoim zawodzie dłużej niż dziesięć lat.

Zarobki? Najczęściej wahają się w granicach 2-4 tys. zł miesięcznie (42,5 proc.). Więcej, bo w widełkach 4-7 tys. zł, zarabia 22,6 proc., zaś między 7 a 15 tys. zł około 12 proc. Tak wynika ze wspomnianego wcześniej raportu Deutsche Bank "Wolne zawody w Polsce. Portret profesjonalisty 2017".

Wolność najważniejsza

Z zarobków „na swoim” zadowoleni mogą być więc raczej profesjonaliści z większą, długoletnią praktyką w zawodzie, niż początkujący freelancerzy. Mimo to, pracę na własny rachunek wybierają ci, dla których, oprócz pieniędzy, liczy się głównie swoboda działania i podejmowania decyzji.

- Przede wszystkim praca na własny rachunek, a w moim przypadku w prywatnym gabinecie, to wolność wyboru metody leczenia czy wprowadzenia procedury medycznej. Tu sam planuję rozwój firmy i to, ile jestem w stanie na to wydać– wyjaśnia Maciej Paruzel. -W prywatnym gabinecie można pozwolić sobie na prognozowanie i dobór procedur. - To naprawdę dużo – przyznaje lekarz.

Zagrożenia? Jest ich sporo - Przede wszystkim to odpowiedzialność za pacjentów - niemalże całodobowa, konkurencja w środowisku medycznym, pozostanie w tzw. miejscu i brak rozwoju, dokształcania czy wprowadzania nowych technologii i notoryczny brak czasu na to wszystko – wylicza, dodając, że taka praca ma jedną niewątpliwą zaletę.

- Nie ma lepszej reklamy i satysfakcji, gdy poleca cię inny pacjent. Na to trzeba sobie jednak zasłużyć latami pracy. Ważny jest też bagaż doświadczeń i ciągłe dokształcanie. Skończyłem dziesiątki kursów w kraju i za granicą oraz studia podyplomowe. Mam 22 lata pracy zawodowej w jednostce państwowej i miałem wspaniałych nauczycieli – podkreśla Paruzel.

Bez dokształcania nie ma co myśleć o podwyżce

O tym, że dokształcanie przy wykonywaniu wolnego zawodu jest niezbędne, przekonała się Anna Ciechańska, pielęgniarka z Wrocławia. Od kilku lat pracuje na etacie, jednak dodatkowo zajmuje się usługami dla pacjentów poza godzinami pracy. To wciąż jednak za mało. – Moje dochody pozostawiają wiele do życzenia - przyznaje.

Rozwiązanie problemu? Dodatkowe studia i kształcenie się w zawodzie fizjoterapeuty.

– Razem z koleżanką, która kończy właśnie dietetykę, zakładamy firmę. Zdaję sobie sprawę, że potrzebne będą pieniądze, ale kredyt i oszczędności powinny nam w tym pomóc. Nasze plany są realne, bo pacjenci potrzebują takich specjalistów – podkreśla.

Banki cenią wolne zawody

Skąd znaleźć na to środki? Wbrew pozorom banki bardzo przychylnie patrzą na osoby wykonujące wolne zawody, bo ich przedstawiciele wciąż cieszą się prestiżem społecznym. Coraz częściej także osiągają ponadprzeciętne dochody.

– Profesjonaliści wymagają bardzo wiele od siebie, ale nie mniej od instytucji wsparcia ich biznesów – w tym otoczenia finansowego. Lubią rozwiązania szyte na miarę, mają też nieco inne oczekiwania od banków niż pozostali przedsiębiorcy – potwierdza Waldemar Jarek, odpowiedzialny za rozwój oferty kredytowej dla klientów indywidualnych i mikroprzedsiębiorstw w Deutsche Bank.

To dla nich Deutsche Bank przygotował Kredyt dla Profesjonalistów, czyli do pół miliona złotych na rozwój firmy. Nie wymaga zabezpieczenia i jest oferowany osobom, które działają w branży co najmniej dwa lata.

- Osoby, które chcą zmienić lokalizację firmy bądź zrefinansować inne kredyty, chętnie wybierają także Biznes Hipotekę. To kredyt do czterech mln zł, na dowolny cel związany z rozwojem działalności – podkreśla Waldemar Jarek. Ponadto przedstawiciele wolnych zawodów mogą skorzystać - jako klienci indywidualni z kredytów gotówkowych na dowolny cel lub refinansowanie wcześniejszych zobowiązań, do wysokości 200 tys. zł na okres nie dłuższy niż 10 lat.

Jest pasja, są klienci, są pieniądze?

Architekt Wojciech Wójcik od kilku dekad prowadzi własne biuro projektowe w Krakowie. Wcześniej wykładał na uniwersytecie, był także prezesem spółki. – Dziś jestem szefem sam dla siebie. Tak naprawdę oblekam w formę to, co sobie ktoś wymyślił, czyli spełniam cudze marzenia – mówi. – Kocham to, co robię i nie wyobrażam sobie innego życia.

Jak przyznaje, doświadczenie, na które zapracował, powoduje, że firma nie musi posiadać idealnej strony internetowej i biura w prestiżowym miejscu.

Jego praca jest jednak w dużej mierze uzależniona od planów kontrahenta. Często zdarzają się zmiany, co powoduje, że pieniądze za wykonane zlecenie przychodzi znacznie później. Nieregularne wpływy na konto nie pozwalają na planowanie zadań.

– I tu czasem rodzi się problem, bo w mojej branży nawet co pięć lat należy wymieniać cały sprzęt, kupować coraz nowsze oprogramowania. A to jest możliwe tylko wtedy, gdy otrzymujemy większy zastrzyk gotówki – wyjaśnia. - Największym zagrożeniem dla mnie są jednak konkurencyjne korporacje, które zabierają mniejszym architektom największe zlecenia, a także urzędnicy, którzy według własnego uznania interpretują prawo - dodaje Wójcik.

Obawy te nie są odosobnione. Z raportu Deutsche Bank "Wolne zawody w Polsce. Portret profesjonalisty 2017" wynika, że największe wyzwanie dla osób, które nie chcą pracować na etat, czy w korporacjach, to wspomniana już bardzo duża konkurencja w branży (48,5 proc.), odpowiedzialność prawna za wykonaną pracę (43,4 proc.), zapewnienie regularnych dochodów (42,6 proc.) zdobywanie nowych zleceń (38,7 proc.), możliwość utraty płynności (38,5 proc.) czy nagłe, nieoczekiwane zmiany w systemach prawnych (37,5 proc.).

Kolejne obawy to rosnące koszty prowadzenia działalności, biurokracja i konieczność inwestycji w specjalistyczny sprzęt. Mimo tego, liczba pracujących na własny rachunek będzie rosła. Wymaga tego sytuacja na rynku, pojawianie się nowych zawodów, zapotrzebowanie klientów na elastycznych, również cenowo, specjalistów i coraz powszechniejsze, już nie tylko wśród typowych wolnych strzelców, zmęczenie korporacyjną rutyną i dążenie do niezależności.

Materiał powstał we współpracy z Deutsche Bank

Tagi: wiadomości, gospodarka, gospodarka polska, najważniejsze
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
09-11-2017

YuppieJeśli w zawodach prawniczych zarobki spadły o kilkadziesiąt procent to bardzo mi przykro, ale... to wciąż o kilkaset procent za dużo.

09-11-2017

samA ja mam doświadczenie ponad 24 letnie i mogę powiedzieć, że popełniłem błąd prowadząc własną działalność gospodarczą. Polska, to kraj nie przychylny … Czytaj całość

09-11-2017

uihoForsę daje jedynie pasożytowanie takiego "wolnego" zawodowo na państwie. Właśnie okradając państwo i instytucje publiczne budują swój status … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (14)