Notowania

rząd
23.09.2016 08:25

Szydło chwali dwoje ministrów i zapowiada zmiany w spółkach Skarbu Państwa

W sześciu bankach może być trudniej o kredyt Od stycznia 2017 r. po raz kolejny wzrośnie wymagany wkład własny. Co prawda, te banki, które teraz udzielają kredytów na 90% wartości nieruchomości zapewne będą robiły to dalej. Expander zwraca jednak uwagę, że sześć instytucji, w których potrzebujemy 15% wkładu, będą zmuszone podwyższyć ten próg do 20%. Żeby z ich wsparciem finansowym kupić mieszkanie za 300 000 zł, trzeba będzie posiadać aż 60 000 zł własnych środków. Rekomendacja S wydana przez KNF wymusza na bankach, aby nie udzielały kredytów hipotecznych osobom, które nie posiadają odpowiednio wysokiego wkładu. Obecnie przynajmniej 10% wartości nieruchomości trzeba sfinansować ze środków własnych. Jednak ponad połowa instytucji wymaga więcej, czyli 15% lub nawet 20%. Dzieje się tak dlatego, że aby móc udzielać kredytów z 10% wkładem, bank musi wykupić specjalne ubezpieczenie. Te, które go nie posiadają, mogą udzielać kredytów najwyżej na 85% wartości nieruchomości, a od przyszłego roku na nie więcej niż 80%. W praktyce oznacza to, że w tych bankach, które teraz udzielają kredytów na 90% wartości nieruchomości nadal będzie to możliwe. W pozostałych wymagania wzrosną i, aby uzyskać u nich finansowanie, trzeba będzie posiadać aż 20% wkładu własnego. Dla przykładu, jeśli planujemy kupić mieszkanie za 300 000 zł, korzystając z oferty tych instytucji, będziemy musieli aż 60 000 zł wyłożyć z własnej kieszeni. To o 15 000 zł więcej niż obecnie. Sposoby obejścia problemu Jeśli nie mamy tak dużych oszczędności, najłatwiej złożyć wniosek tylko w tych bankach, które wykupiły ubezpieczenie i wymagają 10% wkładu własnego. Jest też inny sposób. Od opisanej wcześniej reguły istnieje wyjątek, pozwalający każdemu bankowi udzielić kredytu na 90% wartości nieruchomości. Dotyczy to sytuacji, gdy klient oprócz 10% wkładu własnego przedstawi dodatkowe zabezpieczenie. Może nim być jednak tylko blokada środków na rachunku bankowym lub zastaw na obligacjach Skarbu Państwa lub NBP. Jego wartość musi wynosić przynajmniej 10% ceny nieruchomości. Dotyczy to więc sytuacji, gdy ktoś posiada oszczędności, ale takie, których nie chce lub nie może wydawać na zakup mieszkania. Warto też dodać, że niektórzy mogą uzyskać kredyt mieszkaniowy nawet jeśli nie posiadają żadnych oszczędności. Pieniądze na wkład własny można otrzymać w ramach programu „Mieszkanie dla młodych” (MdM). Na początku przyszłego roku udostępniona zostanie pula 373 mln zł na dopłaty. Obecnie można się natomiast starać o środki na wsparcie wypłacane w 2018 r. Aby liczyć na tego typu pomoc, trzeba jednak spełnić kilka warunków. Dopłatę w ramach MdM mogą uzyskać osoby w wieku do 35 lat, na zakup pierwszego w życiu własnego mieszkania lub domu. Tych ograniczeń nie muszą jednak spełniać rodzice wychowujący przynajmniej trójkę dzieci. Oni mogą skorzystać z dopłaty, nawet jeśli są starsi i nawet gdy mają już mieszkanie i np. chcą je zamienić na większe. Dodatkowo kupowany lokal nie powinien być zbyt duży i zbyt drogi. Maksymalna powierzchnia to 75 mkw., a jeżeli nabywca wychowuje przynajmniej troje dzieci, metraż wzrasta do 85 mkw. Dom jednorodzinny nie może być większy niż odpowiednio 100 mkw. lub 110 mkw. Cena nie może natomiast przekraczać limitu obowiązującego w danym rejonie Polski. Wysokość limitów jest do sprawdzenia na stronie internetowej Banku Gospodarstwa Krajowego.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Andrzej Iwanczuk/REPORTER)

Premier Beata Szydło powiedziała w piątek, że będą zmiany w rządzie, nie tylko personalne, ale też systemowe. O tym, jakie będą zmiany systemowe i personalne, powiem w przyszłym tygodniu - dodała. Powiedziała jednak, że są potrzebne zmiany w spółkach Skarbu Państwa.

Pytana w piątek w radiowych Sygnałach Dnia o najlepszych swoich ministrów, premier wymieniła minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbietę Rafalską i szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryka Kowalczyka. - Zastanawiałam się, czy powinnam wymieniać tutaj nazwiska, ale wymienię, bo uważam, że są dwie osoby, które zasługują naprawdę na ogromny szacunek i pochwały i są wzorem tego, jak powinny funkcjonować ministerstwa i ministrowie. To jest na pewno pani minister Elżbieta Rafalska i minister Henryk Kowalczyk - powiedziała Szydło.

Mówiła też w kontekście zmian w rządzie, że czas tworzenia strategii i programów się skończył; teraz jest czas działania - dodała.

- O tym, jakie będą zmiany, jakie będą zmiany systemowe i również o zmianach personalnych poinformuję w przyszłym tygodniu - powiedziała Szydło.

Będą zmiany w spółkach Skarbu Państwa

Czas "złotych chłopców" w spółkach Skarbu Państwa - tak jak to było za czasów PO i PSL - się skończył - powiedziała premier Beata Szydło. Będą potrzebne zmiany w spółkach Skarbu Państwa - dodała.

- Wszyscy politycy Prawa i Sprawiedliwości, Zjednoczonej Prawicy, ludzie z nami związani muszą pamiętać, że standardy będą obowiązywały i będziemy bardzo intensywnie dbać o to, żeby granice nie zostały przekraczane - zapewniła szefowa rządu w piątek w radiowych Sygnałach Dnia.

- Czas "złotych chłopców" w spółkach Skarbu Państwa - tak jak to było za czasów Platformy i PSL - się skończył i mówiliśmy o tym w kampanii wyborczej, a ja słowa dotrzymuję - mówiła szefowa rządu. - W związku z tym, jeżeli zobowiązałam się, że będziemy rządzić inaczej, to zrobię wszystko i doprowadzę do tego, że inaczej będzie - podkreśliła Szydło.

Dodała, że "ministrowie nie są kadrowymi" i muszą pamiętać, że "ponoszą odpowiedzialność za funkcjonowanie swoich resortów".

- Na pewno mogę dzisiaj już powiedzieć, że będą potrzebne zmiany w spółkach Skarbu Państwa - podsumowała premier.

"Radziwiłł zobowiązany do konkretnych działań"

W piątkowych "Sygnałach dnia" premier była pytana - w kontekście zapowiadanej na sobotę manifestacji związków zawodowych służby zdrowia - czy szef resortu zdrowia "panuje jeszcze nad sytuacją".

- Minister Radziwiłł został zobowiązany do konkretnych działań, do tego, aby uspokoić sytuację w służbie zdrowia; przeprowadzić te zmiany, do których się zobowiązał - odparła szefowa rządu.

- Zobaczymy, jak sobie poradzi - dodała.

Szydło podkreśliła też, że minister Radziwiłł, "podobnie jak inni ministrowie, podlega ocenie i musi wywiązywać się ze swoich zobowiązań".

Zaznaczyła jednocześnie, że przygotowany przez resort zdrowia projekt zmian w służbie zdrowia "ma doprowadzić przede wszystkim do tego, że to zobowiązanie, które podjęliśmy, by służba zdrowia była ukierunkowana przede wszystkim na pacjenta (...) oczywiście wymaga czasu".

Wskazała, że projekt ten zakłada m.in. lepszą i bardziej dostępną opiekę lekarską, likwidację NFZ oraz wprowadzenie zmian, które "zapewnią godne warunki pracy pracownikom służby zdrowia".

- Naszym celem jest osiągnięcie poziomu, ażeby przynajmniej 6 proc. PKB było przeznaczane na służbę zdrowia (...). W tym projekcie pokazany jest harmonogram dochodzenia do tego poziomu - podkreśliła.

Dopytywana, do kiedy zobowiązania dotyczące służby zdrowia zostaną wypełnione, powiedziała: "projekt ustawy, który będziemy wprowadzali w tym roku w życie, zakłada, że zmiany zaczynają być wprowadzane w roku przyszłym, a całościowy system zostanie domknięty do roku 2020".

Tagi: rząd, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
23-09-2016

ZK590W Szwecji jest prawie milion uchodźców i jest mniej niż 7 tys. policjantów. W Polsce jest ok. 100 tys. Co to znaczy dla budżetu i dla podatników ?

23-09-2016

Antek W.A teraz nie ma" 'złotych chłopców" ?

23-09-2016

legionCzas "złotych chłopców" się skończył, teraz pora na platynowe kaczki - kraju rozpruwaczki!

Rozwiń komentarze (8)