Notowania

Żywność bezpośrednio od rolnika? Ruch Kukiz'15 chce zmienić przepisy i ułatwić życie rolnikom

- Rolnicy domagają się zmian w przepisach. Dziś mogą sprzedawać umytą marchewkę, ale już pokrojonej nie - mówi Jarosław Sachajko, poseł ruchu Kukiz'15 i przewodniczący sejmowej komisji ds. rolnictwa. Ruch Kukiza wciąż czeka aż marszałek sejmu zajmie się ich projektem ustawy. Ugrupowanie chce, by rolnicy sprzedawali mięso i przetwory bez rygorystycznych przepisów sanitarnych. Ma to wyrównać ich szanse w starciu z dużymi koncernami.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Shutterstock/Visionsi)

- Rolnicy domagają się zmian w przepisach. Dziś mogą sprzedawać umytą marchewkę, ale już pokrojonej nie - mówi Jarosław Sachajko, poseł ruchu Kukiz'15 i przewodniczący sejmowej komisji ds. rolnictwa. Ruch Kukiza wciąż czeka, aż marszałek sejmu zajmie się ich projektem ustawy. Ugrupowanie chce, by rolnicy sprzedawali mięso i przetwory bez rygorystycznych przepisów sanitarnych. Ma to wyrównać ich szanse w starciu z dużymi koncernami.

- Rolnik może niewiele sprzedawać, głównie produkty nieprzetworzone, takie jak owoce i warzywa. Wielkim sukcesem ogłoszono w poprzedniej kadencji przegłosowanie ustawy o sprzedaży bezpośredniej. Co zmieniła? Poprawiła los rolników w ten sposób, że mogą umyć sprzedawaną marchewkę. W ubiegłych latach tego nie mogli robić - tłumaczył w programie #dziejesienazywo Jarosław Sachajko, poseł ruchu Kukiz'15 i przewodniczący sejmowej komisji ds. rolnictwa. - Ustawa pozwoliła sprzedawać rolnikom ślimaki i dziczyznę, tak jakby to były produkty głównie przez nich wytwarzane - dodaje poseł.

Ruch Kukiza chce powrotu do sytuacji, gdy rolnik wytwarzał, przetwarzał i również sprzedawał swoje produkty. Ustawa zakłada, że będzie mógł to robić nie tylko w swoim gospodarstwie rolnym, ale nawet w sieci. - Przez setki i tysiące lat tak było - dodawał Sachajko. Zdaniem przewodniczącego sejmowej komisji w ten sposób małe gospodarstwa będą mogły konkurować z dużymi firmami. Stanie się tak jednak dopiero, gdy z rolników i ich gospodarstw ściągnie się rygorystyczne wymogi sanitarne produkcji.

W jaki sposób klient miałby pewność, że kupione przez niego masło, ser, czy wędliny są dobrej jakości? - Kupujący może przyjść i zobaczyć, jak produkowana jest żywność. To najprostszy mechanizm chroniący przez oszustwami. Badania pokazują, że 40 procent sprzedawanej żywności nie spełnia wymogów jakości. Dlaczego? Bo klienci uwierzyli, że ktoś tę żywność bada, pilnuje i za nią bierze odpowiedzialność. A to nie jest prawda, co chwilę mamy aferę. I teraz mamy rolnika, który sprzedaje bezpośrednio żywność, który nazwiskiem, gospodarstwem i marką zaprasza. Cóż można więcej? - pytał w programie poseł Sachajko.

Jak zaznacza przewodniczący komisji, inspekcja zawsze może przyjść do rolnika, a konsument może się poskarżyć na jakość. - Nie ma w projekcie ustawy żadnych ukrytych kruczków prawnych, rolnicy nie będą się bronić jak duże korporacje. Pamiętajmy, że jeszcze 20 lat temu powszechnie kupowaliśmy żywność od rolników. Od dwóch dekad coraz więcej ograniczeń wprowadzamy, na Zachodzie - we Francji, Niemczech, Austrii, Węgrzech można sprzedawać żywność wytworzoną i przetworzoną przez rolników. U nas prawo jest napisane tak, że rolnik jest tylko producentem surowców - tłumaczył Sachajko.

Los ustawy jest jednak niepewny. Projekt wciąż nie otrzymał druku sejmowego i leży w tak zwanej lasce marszałkowskiej. Jednocześnie negatywną opinie na temat przepisów wydało Biuro Analiz Sejmowych. BAS jest zdania, że przepisy faworyzują jedną grupę biznesową i sprawią, że różne podmioty będą podlegały różnym wymogom sanitarnym. Jednocześnie BAS zwraca uwagę, że przepisy nie są zgodne z niektórymi unijnymi regulacjami dotyczącymi bezpieczeństwa produkcji żywności. Poseł Kukiz'15 zaznacza, że ruch przygotował odpowiednie poprawki i już je przedstawił.

Tagi: ruch kukiz'15, wiadomości, gospodarka, dziejesienazywo, najważniejsze, gospodarka polska, czołówki
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz