"Władza uderzyła mu do głowy". Były premier Szwecji o kryzysie w NATO
Były premier Szwecji Carl Bildt ostrzegł w norweskiej telewizji publicznej NRK, że stanowisko USA w sprawie Grenlandii, autonomicznego terytorium należącego do Danii, nie ma precedensu w historii NATO. Część ekspertów przekonuje jednak, że Oslo powinno poprzeć roszczenia Waszyngtonu do tej wyspy.
- Biały Dom zachowuje się tak, jakby władza uderzyła mu do głowy - ocenił były premier Szwecji Carl Bildt w programie "Debatten".
Jego zdaniem fakt, iż USA nie wykluczają użycia siły wobec sojusznika, oznacza, że kryzys w NATO już trwa. Podkreślił, że po raz pierwszy europejscy przywódcy tak jednoznacznie i publicznie sprzeciwiają się Stanom Zjednoczonym, ale Europa musi znacznie mocniej bronić zasad prawa międzynarodowego. Jak dodał Bildt, amerykańska polityka wobec Grenlandii sprawia wrażenie opartej na demonstracji "surowej siły".
Zaniepokojenie sytuacją wyraziła również norweska ekspertka prawa międzynarodowego Cecilie Hellestveit. Komentując dla NRK ostatnie wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa oceniła, że Norwegia może znaleźć się w potrzasku między rywalizującymi mocarstwami.
Czarny scenariusz
Hellestveit zwróciła uwagę, że amerykańska presja związana z Grenlandią może zachęcić Rosję do rozwijania działań hybrydowych, a w skrajnym scenariuszu nawet działań zbrojnych czy okupacji części północnych terytoriów Norwegii. W opinii ekspertki położenie geopolityczne Norwegii - poza UE, lecz silnie od niej zależnej, z granicą z Rosją i rosnącą rywalizacją mocarstw w Arktyce - sprawia, że Oslo staje się coraz mniej odporne na nabierające na sile napięcia.
Odmienne stanowisko na łamach piątkowego wydania dziennika "Aftenposten" przedstawił były norweski dyplomata Kikkan Marshall Haugen. W jego opinii Oslo powinno wspierać zacieśnianie więzi Grenlandii ze Stanami Zjednoczonymi.
Silna pozycja USA leży w interesie bezpieczeństwa Norwegii i całego regionu, zwłaszcza wobec rosyjskiej i chińskiej ekspansji w Arktyce - ocenił były ambasador.
Według Haugena ewentualna zmiana przynależności Grenlandii powinna nastąpić pokojowo i po decyzji jej mieszkańców, a bliższe relacje wyspy z USA oznaczałyby większe bezpieczeństwo dla regionu.