Wojna w Iranie trzęsie rynkiem walut. Kto zyskuje, a kto traci?
Przedłużający się konflikt w Iranie wywołuje wstrząsy na globalnym rynku walutowym. Jak wynika z najnowszego raportu analityków Ebury, inwestorzy uciekają do bezpiecznych przystani. Zdecydowanym wygranym w obecnej sytuacji jest amerykański dolar, podczas gdy euro liczy straty.
Z raportu opublikowanego 23 marca 2026 roku przez ekspertów firmy Ebury wynika, że rynki finansowe przygotowują się na wielomiesięczny konflikt na Bliskim Wschodzie. Głównym problemem dla globalnej gospodarki pozostaje trwające zamknięcie cieśniny Ormuz, która jest kluczowym szlakiem transportu ropy naftowej. Analitycy wskazują, że taka sytuacja potęguje presję na wzrost cen surowców energetycznych i rodzi obawy o globalne spowolnienie gospodarcze oraz powrót wysokiej inflacji.
Skala obecnego kryzysu znacząco przewyższa wcześniejsze obawy rynkowe. Jeszcze w połowie lutego inwestorzy wyceniali jedynie ryzyko potencjalnej blokady cieśniny, podczas gdy obecnie mamy do czynienia z faktycznym zamknięciem tego strategicznego szlaku transportowego. Sytuacja ta bezpośrednio wpływa na rynek walutowy, gdzie obserwujemy gwałtowne przesunięcia kapitału - piszą autorzy dokumentu: Matthew Ryan, Roman Ziruk, Michał Jóźwiak i Diego Barnuevo.
W środowisku rynkowej awersji do ryzyka inwestorzy tradycyjnie kierują swój kapitał w stronę bezpiecznych aktywów.
Amerykański dolar wyróżnia się jako waluta, która wydaje się najlepiej pozycjonowana do dalszego zyskiwania na wartości, jeśli konflikt będzie trwał, a podaż ropy pozostanie zakłócona – oceniają autorzy opracowania.
Stany Zjednoczone, będąc eksporterem netto ropy i gazu LNG, są w dużej mierze chronione przed inflacją wynikającą z importu surowców. Co ciekawe, tradycyjne bezpieczne przystanie, takie jak frank szwajcarski czy jen japoński, radzą sobie gorzej od amerykańskiej waluty ze względu na lokalne wyzwania polityczne i wysoką ekspozycję Japonii na import energii.
Od kasetek do 300 mln zł. Polska firma ogrywa chińską konkurencję
Waluty surowcowe na fali wznoszącej
Zamknięcie kluczowych szlaków handlowych stwarza wyraźne możliwości dla państw eksportujących surowce energetyczne, które znajdują się z dala od strefy konfliktu. Eksperci Ebury wymieniają w gronie wygranych między innymi dolara kanadyjskiego, koronę norweską oraz dolara australijskiego. Gospodarki tych państw korzystają na rosnących cenach ropy naftowej i gazu, co poprawia ich bilanse handlowe i zwiększa wpływy budżetowe. Zyskują również waluty z rynków wschodzących o profilu surowcowym, w tym kolumbijskie peso czy nigeryjska naira.
Na europejskim podwórku pozytywnie wyróżnia się natomiast brytyjski funt. Wielka Brytania jest w znacznie mniejszym stopniu uzależniona od dostaw energii z Bliskiego Wschodu niż strefa euro. Dodatkowo struktura tamtejszej gospodarki, oparta w dużej mierze na usługach, sprzyja brytyjskiej walucie w obecnym, trudnym otoczeniu makroekonomicznym, a rynki wyceniają możliwość utrzymania wyższych stóp procentowych przez tamtejszy bank centralny.
Europa i rynki wschodzące pod presją
Na przeciwległym biegunie znajduje się wspólna europejska waluta. Strefa euro, która musiała zdywersyfikować swoje łańcuchy dostaw po odcięciu rosyjskich surowców, jest obecnie mocno narażona na gwałtowne skoki cen skroplonego gazu i ropy. Raport wskazuje, że europejskie zapasy błękitnego paliwa na początku marca znajdowały się na stosunkowo niskich poziomach, a wstrzymanie produkcji przez Katar dodatkowo komplikuje sytuację energetyczną na Starym Kontynencie. Gdy słabnie euro, zazwyczaj jeszcze większe straty notują waluty regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Zespół Ebury jako szczególnie wrażliwego wskazuje węgierskiego forinta, co wynika z wysokiego udziału importu energii w krajowym PKB oraz faktu, że waluta ta mocno zyskała w poprzednim roku, co czyni ją podatną na wyprzedaż.
Problemy nie omijają również rynków azjatyckich i afrykańskich, które są importerami netto surowców i polegają na bliskowschodnich szlakach. – Uważamy, że Azja jest pod tym względem szczególnie wrażliwa, biorąc pod uwagę, że 80-90 proc. ropy przepływającej przez cieśninę Ormuz trafia do tego regionu – podkreślają analitycy w swoim raporcie. W związku z tym waluty takie jak południowokoreański won, indyjska rupia czy tajlandzki baht znalazły się pod silną presją podażową. Z kolei w Ameryce Łacińskiej negatywne skutki odczuwa przede wszystkim chilijskie peso, ze względu na niemal całkowite uzależnienie tego kraju od zewnętrznych dostaw gazu i ropy.
Eskalacja konfliktu i jej konsekwencje
Obecna sytuacja na rynkach walutowych jest bezpośrednim skutkiem eskalacji napięć na Bliskim Wschodzie, która nabrała tempa pod koniec lutego. Wspólny atak USA i Izraela na Iran zapoczątkował serię wydarzeń, które doprowadziły do zamknięcia cieśniny Ormuz przez Teheran. Eksperci już wcześniej ostrzegali przed potencjalnymi konsekwencjami takiego scenariusza – wskazywali na duże zapasy min i rakiet krótkiego zasięgu, którymi dysponuje Iran, mogące skutecznie zablokować strategiczny szlak transportowy.
Rynki finansowe przez wiele tygodni próbowały ocenić prawdopodobieństwo różnych scenariuszy. Jeszcze w drugiej połowie lutego inwestorzy rozważali szanse na deal nuklearny między Waszyngtonem a Teheranem, który mógłby załagodzić napięcia. Ostatecznie jednak konflikt rozwinął się w najmniej korzystnym dla gospodarki światowej kierunku, a jego skutki odczuwalne są nie tylko na rynku ropy, ale także na globalnym rynku walutowym.