"WSJ": Kreml kusi USA kontraktami. Rozmowy o pokoju w Ukrainie mają biznesowy wymiar

Według "Wall Street Journal" za torowaniem ścieżki do rozmów pokojowych między wysłannikami Donalda Trumpa a Rosją stoi chęć otwarcia rosyjskiego rynku dla amerykańskiego kapitału. Kreml ma świadomie grać wizją wielomiliardowych kontraktów, by przyciągnąć biznes i ominąć tradycyjną dyplomację.

Władimir Putin i Donald Trump podczas spotkania na Alasce, 15 sierpnia 2025 rokuWładimir Putin i Donald Trump podczas spotkania na Alasce, 15 sierpnia 2025 roku
Źródło zdjęć: © Getty Images
Tomasz Sąsiada

"Wall Street Journal" opisuje w sobotnim tekście, że Rosja od miesięcy sonduje ludzi z otoczenia Donalda Trumpa, oferując perspektywę lukratywnych projektów w energetyce i surowcach. Jak pisze "WSJ", w tę narrację wpisywały się prace nad planem pokojowym dla Ukrainy, przygotowywanym przez trzech negocjatorów wywodzących się z biznesu: Steve'a Witkoffa, Jareda Kushnera i Kiriła Dmitrijewa.

"WSJ" twierdzi, że dokument wykraczał poza ramy ugody kończącej wojnę. Dziennik relacjonuje, że negocjatorzy "prywatnie wytyczali ścieżkę, by wyrwać z kryzysu rosyjską gospodarkę, wartą 2 biliony dolarów – a amerykańskie firmy byłyby pierwsze i wyprzedziłyby europejskich konkurentów w walce o dywidendy". Gazeta dodaje także, że "kusząc wielomiliardowymi kontraktami na metale ziem rzadkich i energię, Moskwa mogłaby zmienić mapę gospodarczą Europy – jednocześnie wbijając klin między Amerykę a jej tradycyjnych sojuszników".

Sztuczna inteligencja zabiera pracę? Analityk mówi wprost

Biznes przed dyplomacją?

"WSJ" opisuje rolę Kiriła Dmitrijewa, wysłannika Władimira Putina, który miał zabiegać o zainteresowanie projektami na rosyjskim rynku. Dla Kremla byłby to sposób na pominięcie standardowych kanałów dyplomatycznych i koncentrację rozmów w wąskim, biznesowym gronie. Dziennik przytacza też słowa polskiego premiera o amerykańskim planie. - Wiemy, że tu nie chodzi o pokój. Tu chodzi o biznes - cytuje Tuska dziennik.

Gazeta donosi też, że po sierpniowym spotkaniu Donalda Trumpa z Władimirem Putinem na Alasce jedna z europejskich agencji wywiadowczych rozesłała do urzędników innych państw Europy raport, który miał ich "zszokować".

"W środku znajdowały się szczegóły planów handlowych i gospodarczych, które administracja Trumpa snuła z Rosją, w tym wspólne wydobycie pierwiastków ziem rzadkich w Arktyce" - czytamy. Obok części urzędników administracji w kontekście rozmów pomijani mieli być europejscy urzędnicy. "WSJ" przytacza sytuację, kiedy Witkoff odmówił rozmów z nimi za pomocą bezpiecznego łącza, twierdząc, że zbyt często podróżuje, by używać niewygodnego w obsłudze systemu.

Jak zaznacza "WSJ", Witkoff, Kushner, a także szereg amerykańskich biznesmenów uwierzyli w wizję roztaczaną przez Kreml. - Rosja ma tak wiele ogromnych zasobów, ogromne połacie ziemi – powiedział Witkoff gazecie, opisując swoje nadzieje na to, że Rosja, Ukraina i USA zostaną partnerami w biznesie. - Jeśli zrobimy to wszystko, a wszyscy będą prosperować i będą częścią tego, i wszyscy będą mieli z tego korzyści, to naturalnie stanie się to bastionem przeciwko przyszłym konfliktom. Bo wszyscy będą prosperować - stwierdził.

"WSJ" opisuje też, że gdy Trump odmówił przekazania Ukrainie pocisków Tomahawk, Witkoff poradził Kijowowi, by zamiast o rakiety zabiegał o 10-letnie zwolnienie z ceł, bo to dałoby impuls ukraińskiej gospodarce.

Kto miał być zainteresowany biznesem z Rosją

Dziennik opisuje zabiegi szeregu amerykańskich firm i biznesmenów, by przygotować się do powrotu do Rosji. Bliscy Putinowi oligarchowie, w tym Giennadij Timczenko, Jurij Kowalczuk i bracia Arkadij i Borys Rotenbergowie, mieli wysłać swoich przedstawicieli na spotkania z amerykańskimi firmami na temat wydobycia surowców w Rosji. Według cytowanego przez dziennik zachodniego urzędnika struktur bezpieczeństwa oferowali oni koncesje na wydobycie gazu na Morzu Ochockim i w czterech innych miejscach, a także wydobycie metali ziem rzadkich nieopodal Norylska i na Syberii.

Chętnym na przejęcie gazociągu Nord Stream 2 ma być darczyńca na kampanię Trumpa, inwestor Stephen Lynch, który zapłacił 600 tys. dol. lobbyście związanym z synem prezydenta, Donaldem juniorem, by uzyskać licencję na tę transakcję. Inny znajomy Donalda juniora, biznesmen Gentry Beach, ma prowadzić rozmowy na temat zakupu udziałów w projekcie wydobycia gazu w rosyjskiej Arktyce.

Z kolei wicedyrektor koncernu ExxonMobil miał negocjować w Katarze z szefem Rosnieftu Igorem Sieczynem powrót do inwestycji w wielki projekt Sachalin 2. Projekt ten został wstrzymany w związku z sankcjami nałożonymi w 2022 r. ExxonMobil, inwestor Todd Boehly i inni mieli też rozmawiać na temat kupna aktywów objętego sankcjami Łukoilu.

Jak pisze gazeta, nie ma dowodów na to, by biznesmeni ci koordynowali swoje działania z zespołem Trumpa. Mimo to artykuł "WSJ" wzbudził mocno krytyczne komentarze ze strony zwolenników twardego kursu wobec Rosji. "Dzisiejszy »WSJ«. Wielomiliardowe układy biznesowe między rosyjskimi i amerykańskimi miliarderami, które zmuszają Ukrainę, by dać Rosji więcej ziem, uczynić z Ukrainy rosyjskiego wasala" - ocenił kongresmen Republikanów Don Bacon na platformie X. "Chciwość przedkładana ponad ukraińską suwerenność. Churchill i Reagan przewracają się w grobach" - dodał.

Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Money.pl