Notowania

bungee
23.07.2019 07:47

Wypadek podczas skoku na bungee w Gdyni. Rozmawiamy z firmą. "Bogu dzięki, że zawsze wozimy poduszkę"

39-latek trafił do szpitala po tym, jak podczas wykonywania skoku na bungee wypięła mu się uprząż. - Od 19 lat działamy w tej branży, zawsze wozimy ze sobą tzw. skokochron - słyszymy w firmie, która obsługiwała skok.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Twitter)
Pechowy skok na bungee w Gdyni. Firma Bungee Club opowiedziała nam o wypadku (Fot: Twitter)

- Działamy od 19 lat, dotychczas nie mieliśmy żadnego wypadku - zapewnia firma Bungee Club, która obsługiwała skok 39-latka. Jak twierdzi, od początku działalności stawia na bezpieczeństwo. - Od samego początku zawsze przy wszystkich skokach mamy zabezpieczenie w postaci specjalnej poduszki, zwanej skokochronem - słyszymy w Bungee Club. - I Bogu dzięki - dodaje przedstawicielka firmy w rozmowie z money.pl.

To właśnie na taką poduszkę upadł mężczyzna, który skakał w Parku Europa w Gdyni. Czy to zabezpieczenie uratowało mu życie? Na ten temat przedstawiciele Bungee Club nie chcą dywagować. Podkreślają jednak, że to pierwszy taki przypadek w ciągu niemal 20 lat, podczas którego któryś z klientów firmy upadł na skokochron.

Tragiczny finał skoku na bungee. Obejrzyj wideo:

- Niestety, skokochron to nie jest w Polsce jeszcze standard. A warto, żeby tak było. W końcu w każdym sporcie zdarzają się wypadki, a bezpieczeństwo to podstawa - słyszymy.

Przedstawiciele firmy mówią, że stan skoczka jest stabilny, a po wypadku instruktor skakania od razu pojechał z nim na izbę przyjęć.

"Doświadczony skoczek, doświadczeni instruktorzy"

Jak mówi nam przedstawicielka Bungee Club, 39-latek nie skakał po raz pierwszy. - Był już u nas co najmniej kilka razy - twierdzi.

Firma zapewnia też, że ma wszystkie wymagane zgody i zezwolenia. - Natomiast instruktorzy są niezwykle doświadczeni. Niektórzy są już z nami kilkanaście lat - mówi nam przedstawicielka Bungee Club. Firma podkreśla, że współpracowała przy organizacji eventów z dużymi korporacjami, jak IBM, KGHM, Ikea czy TVN.

Co zatem zawiodło? - Prawdopodobnie jakaś część sprzętu - słyszymy. Firma podkreśla przy tym, że zabezpieczenia w skokach bungee są bardzo zaawansowane. - Ale jak widać, czasem możemy być zdani tylko na skokochron.

Bungee Club zapewnia, że "będzie pracować nad tym, by poznać szczegóły wypadku i tego, co zawiodło". Zapowiada także współpracę ze służbami.

- Prosimy przy tym pamiętać, że skoki bungee to jeden z najbezpieczniejszych sportów. Wypadki zdarzają się naprawdę rzadko - dodają przedstawiciele Bungee Club.

Jak zapewnił nas przedstawiciel Bunggee Club, każdy uczestnik skoku musi się zapoznać z regulaminem i podpisać stosowne oświadczenie. Każdy jest przed skokiem również ważony, aby można było dostosować indywidualnie wszystkie zabezpieczenia.

- Oczywiście jesteśmy ubezpieczeni, więc mężczyzna będzie mógł się ubiegać o odszkodowanie. Będziemy tu stać po jego stronie, a do ubezpieczyciela mamy stuprocentowe zaufanie - mówi.

Część internautów zwracała jednak uwagę, że reakcja pracowników firmy na wypadek była dość powolna. Na filmiku, który krążył po mediach społecznościowych widać, jak dwie osoby z firmy powoli podchodzą do poduszki, gdy wylądował na niej pechowy skoczek.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
22-07-2019

WMTo szalenstwo zeby zawierzac swoje zycie jednej tylko linie

22-07-2019

jmk232Gdyby nie byli ubezpieczeniu to odszkodowanie należałoby się również . Mam nadzieję , że puści ich z torbami i nie nabierze się na jakieś 10tys. .

22-07-2019

DfffTylko glupcy skacza

Rozwiń komentarze (71)