Notowania

energetyka
19.07.2019 10:40

Zapłacimy w sklepach kolejne miliardy na CO2. Rekordy cen praw do emisji

Prawa do emisji CO2 przebiły 30 euro za tonę. Nie łudźmy się - chociaż ceny prądu w mieszkaniach nam nie wzrosną, to elektrownie wszystko przerzucą na firmy. A te na nas. Wszystko zapłacimy w sklepach w cenach towarów.

Podziel się
Dodaj komentarz
(WP.PL)
Koszty CO2 przełożą się na nasze rachunki w sklepach (Fot: Sebastian Ogórek)

Ograniczenie liczby darmowych praw do emisji CO2 przez Komisję Europejską wywróciło rynek praw do emisji do góry nogami. Ich cena wzrosła w tym tygodniu do nawet 31 euro za tonę na niemieckiej giełdzie EEE. I choć w czwartek kurs spadł w okolice 28 euro, to i tak obecne poziomy są ekstremalnie wysokie. Jeszcze na początku roku trzeba było płacić 23 euro, rok temu 16 euro, a dwa lata temu 6 euro.

Czy to interesuje przeciętnego Kowalskiego? Powinno. Właśnie on będzie musiał za to zapłacić.

Dla naszej gospodarki opartej na energii z węgla to bardzo trudna sytuacja. Po Estonii emitujemy najwięcej w Europie dwutlenku węgla na jednostkę wyprodukowanej energii.

Zobacz też: Farma fotowoltaiczna na dachu ministerstwa. "Rocznie resort oszczędzi 150 tys. zł"

Elektrownie co prawda nie będą mogły przerzucić tego bezpośrednio na gospodarstwa domowe, bo władza na to nie pozwala - ceny prądu dla mieszkań są regulowane. Ale za to przerzucą wszystko na firmy. A te podniosą ceny swoich produktów.

812 zł na głowę

O jakie kwoty chodzi i ile każdy z nas zapłaci? W ubiegłym roku pięć największych grup energetycznych w Polsce: PGE, Enea, Tauron, Energa i ZE PAK wyemitowało prawie 117 mln ton dwutlenku węgla do atmosfery - podały spółki w raportach rocznych. Darmowe prawa objęły 20,5 mln ton, czyli 21 proc. emisji. Za resztę, czyli 97 mln ton trzeba było zapłacić.

W pierwszym kwartale liczba darmowych praw się jednak skurczyła - przy emisji 25 mln ton, za darmo było tylko 1,5 mln, czyli zaledwie 6 proc. emisji. Elektrownie więcej muszą kupować na rynku, co jest zresztą przyczyną wzrostu cen praw do emisji, a w konsekwencji cen prądu dla firm.

6 proc. z rocznej emisji na poziomie 117 mln ton daje zaledwie 7 mln ton darmowych uprawnień, więc elektrownie za około 110 mln ton będą musiały w tym roku prawdopodobnie zapłacić. Przy cenie aukcyjnej z czwartku 28,37 euro za tonę w przeliczeniu na złotówki prawa do emisji będą kosztować rocznie aż 13,3 mld zł. To o 2,3 mld zł więcej, niż przy cenie z końca ubiegłego roku (23,4 euro za tonę) i aż o 5,9 mld zł więcej niż przy cenie sprzed roku (15,9 euro za tonę).

Żeby te kwoty nie brzmiały sucho - 13,3 mld zł od energetyki za prawa do CO2 to jedna trzecia wydatków rządu na program 500+ na każde dziecko w przyszłym roku. To równowartość obniżki świadczenia do niecałych 340 zł. Każdy z 16,4 mln pracujących Polaków musi w cenach towarów płacić 812 zł rocznie, żeby pokryć te koszty. Między innymi płacąc drożej za chleb, którego produkcja wymaga dużo energii.

Rekompensaty tylko dla wybranych

Rząd próbował załatwić rekompensaty dla firm. Dostaje prawa do emisji, którymi handluje i zarabia na tym miliardy, więc ma pieniądze. Od 2013 r. państwa członkowskie UE otrzymują i sprzedają na aukcji uprawnienia do emisji CO2. Chodzi o te, które nie są przydzielone jako uprawnienia bezpłatne.

W bieżącym roku na aukcje trafi w imieniu rządu Polski łącznie 104 mln ton uprawnień. Taka liczba warta jest według obecnych cen 12,4 mld zł. Rok temu na sprzedaż poszło z Polski o jedną czwartą mniej. Sprzedajemy swoje prawa dwa razy w miesiącu. W czwartek 17 lipca wpłynęło 124 mln euro.

Z tych pieniędzy rząd mógł wypłacać firmom rekompensaty, ale tu blokadę nałożyła Komisja Europejska. W rezultacie prawo do rekompensat ma mieć według projektowanej nowej ustawy tylko 300 energochłonnych firm, czyli instalacje do produkcji aluminium, ołowiu, cynku, cyny, żeliwa, stali, miedzi, stopów, rud żelaza, wskazanych tworzyw sztucznych, chemikaliów nieorganicznych, wydobycie minerałów do produkcji chemikaliów i nawozów, produkcja samych nawozów i związków azotowych, papieru i tektury. Państwo przeznaczy na nie maksymalnie 25 proc. dochodów ze sprzedaży praw do emisji, czyli około 3 mld zł.

Pozostałe firmy mogą liczyć na niewielki zwrot z funduszy de minimis i zapłacą elektrowniom całość kwot wydanych na prawa do CO2. A zwiększone koszty przerzucą na ceny towarów. To już widać m.in. na cenach pieczywa, którego produkcja pochłania dużo energii. Ceny chleba i bułek rosną rok do roku o 10 proc. - podaje GUS.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: energetyka, emisja co2, gospodarka, wiadomości
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
19-07-2019

KorganZlikwidować Eurokołchoz i po problemie.

19-07-2019

gogolKiedy zmądrzejecie i odejdziecie od węgla ,tacy zakochani w szkodliwym węglu ? Co was tak trzyma?? Wolicie umierać na raka i inne pochodne choroby … Czytaj całość

19-07-2019

MaxA Morawiecki nie chce zmniejszenia emisji CO2. On chce pielęgnować spalanie węgla i fundować rodakom nowotwory.

Rozwiń komentarze (314)