Złoto i srebro odbija po historycznym spadku. Oto co dzieje się na rynku
Po historycznej wyprzedaży złoto i srebro we wtorek odbiły, a analitycy coraz częściej mówią o technicznym "resecie" rynku, a nie trwałym załamaniu trendu. Banki inwestycyjne wskazują, że fundamenty dla metali szlachetnych pozostają aktualne mimo gwałtownej korekty - opisuje CNBC.
Po gwałtownych spadkach z końca ubiegłego tygodnia ceny metali szlachetnych zaczęły się stabilizować. Złoto odrobiło część strat po niemal 10-proc. tąpnięciu w piątek, które było najsilniejszym jednodniowym spadkiem od dekad. Również srebro zanotowało odbicie po załamaniu sięgającym około 30 proc., najgłębszym od 1980 roku.
We wtorek cena spot złota wzrosła momentami nawet o 4 proc., a notowania utrzymywały się ponad 2 proc. powyżej poniedziałkowego zamknięcia, na poziomie 4 771,76 dol. za uncję. Kontrakty terminowe w Nowym Jorku rosły o około 3 proc., stabilizując się w okolicach 4 800 dol.
Jak podkreśla CNBC, srebro również odrobiło część strat. Cena spot wzrosła przejściowo o niemal 8 proc., a notowania utrzymywały się około 2,6 proc. wyżej, przy poziomie 81,3 dol. za uncję. Kontrakty terminowe na srebro w USA zyskały około 7 proc., dochodząc do 83 dol.
NBP chce nadal zwiększać zapasy złota. Ekonomista: dziś to bardziej kontrowersyjny temat
Reset, nie zwrot
Zdaniem strategów Deutsche Bank historia rynków sugeruje, że podobne epizody zwykle mają charakter przejściowy. Bank wskazuje, że choć aktywność spekulacyjna rosła od miesięcy, sama w sobie nie tłumaczy skali zeszłotygodniowych ruchów cen.
– Zmiana cen metali szlachetnych przekroczyła znaczenie rzekomych katalizatorów. Co więcej, intencje inwestorów w cennych (oficjalnych, instytucjonalnych, indywidualnych) prawdopodobnie nie zmieniły się na gorsze – ocenili analitycy Deutsche Banku.
Wyprzedaż była efektem splotu kilku czynników, w tym umocnienia dolara, zmiany oczekiwań wobec polityki monetarnej po nominacji Kevina Warsha na nowego szefa Rezerwy Federalnej przez prezydenta Donalda Trumpa, a także redukcji pozycji przed weekendem.
Deutsche Bank podkreśla, że długoterminowy argument inwestycyjny dla złota i srebra nie uległ zmianie - czytamy,
– Tematyczne czynniki złota pozostają pozytywne i wierzymy, że racjonalność inwestorów dla alokacji złota (i cennych) nie ulegnie zmianie – wskazano, dodając, że obecna sytuacja różni się od okresów trwałej słabości rynku z lat 80. czy z 2013 roku.
Podobne stanowisko zajmuje Barclays, który przyznaje, że rynek był technicznie przegrzany i silnie obsadzony spekulacyjnie, ale jednocześnie wskazuje na odporność popytu w warunkach niepewności geopolitycznej oraz politycznej i dywersyfikacji rezerw.
Srebro bardziej zmienne
Analitycy zwracają uwagę, że skala wahań cen srebra jest większa niż w przypadku złota. Wynika to z mniejszego rynku, wyższej zmienności oraz większego udziału inwestorów detalicznych.
– Spekulacyjne pozycjonowanie zdecydowanie odegrało rolę w krótkim terminie. Srebro przyciąga więcej inwestorów detalicznych niż złoto, co czyni je jeszcze bardziej wrażliwym na szybkie nastroje i krótki handel – powiedział Zavier Wong, analityk rynku w eToro.
Jednocześnie Wong podkreśla, że sprowadzanie całego ruchu wyłącznie do spekulacji byłoby uproszczeniem. Srebro ma istotne zastosowania przemysłowe, zwłaszcza w obszarach związanych z centrami danych, infrastrukturą AI oraz fotowoltaiką.
Z opublikowanego w styczniu badania wynika, że globalny popyt na srebro może do 2030 r. wzrosnąć do 48–54 tys. ton rocznie, podczas gdy podaż sięgnie jedynie około 34 tys. ton. Sam sektor energii słonecznej zużywa już dziś od 10 do 14 tys. ton srebra rocznie.
– To zapotrzebowanie nie zniknęło. To, co tu widzimy, to srebro wyprzedzające samo siebie, co zawsze robiło podczas silnych faz – podsumował Wong.
Źródło: CNBC