Krach na rynku metali? Złoto i srebro w odwrocie. Oto co wywołało "lawinę cenową"
Piątkowa sesja z pewnością zapisze się w historii rynków finansowych. Po tygodniach bicia rekordów nastąpiło gwałtowne załamanie. O komentarz do tej sytuacji poprosiliśmy Ole Hansena, dyrektora ds. strategii surowców w Saxo Banku.
Inwestorzy, którzy przyzwyczaili się w ostatnich tygodniach do niemal pionowych wzrostów na wykresach metali szlachetnych, w ostatni piątek stycznia zostali brutalnie sprowadzeni na ziemię. Skala przeceny, jaka dotknęła złoto i srebro, jest porównywana przez analityków jedynie do najbardziej burzliwych okresów z lat 80. ubiegłego wieku. Rynek, który jeszcze kilka dni temu wydawał się nie mieć sufitu, nagle stracił grunt pod nogami, a wyprzedaż aktywów uznawanych tradycyjnie za "bezpieczne przystanie" mogła wielu zdziwić.
Złoto, które jeszcze na początku tygodnia testowało historyczne szczyty w okolicach 5600 dolarów za uncję, zakończyło tydzień potężnym tąpnięciem. Spadek rzędu 11,4 proc. w trakcie jednej sesji oznacza, że wartość uncji kruszcu stopniała o około 600 dolarów.
Ujawnia, kto szturmuje portale randkowe. Jedna płeć przeważa
Dzień, w którym pękła bańka na srebrze
Bardziej dramatyczny przebieg miała sesja na rynku srebra, gdzie zmienność tradycyjnie jest wyższa. Srebro, często nazywane "ubogim krewnym złota", w piątek stało się ofiarą największej jednodniowej przeceny w historii swoich notowań.
Kurs tego metalu załamał się, tracąc w pewnym momencie ponad 35 proc. wartości. Z poziomów przekraczających 120 dolarów za uncję, notowania runęły w okolice 78 dolarów. Taka skala zmienności przypomina pęknięcie bańki spekulacyjnej i wskazuje na to, że rynek był skrajnie przegrzany.
Ekspert Saxo Banku wyjaśnia przyczyny
Aby zrozumieć mechanizmy stojące za głęboką zmianą cen, zwróciliśmy się z prośbą o komentarz do eksperta. Ole Hansen, dyrektor ds. strategii surowców w Saxo Banku, w opinii dla money.pl wskazuje, że obecna sytuacja to efekt zderzenia rekordowych wycen z nową rzeczywistością makroekonomiczną i polityczną. Ekspert zwraca uwagę na konkretne czynniki, które wywołały lawinę.
Metale szlachetne i przemysłowe doświadczyły tygodnia gorączkowych notowań. W czwartek złoto i srebro osiągnęły nowe rekordowe poziomy, po czym nastąpił gwałtowny spadek w związku z pojawieniem się sygnałów o zmniejszeniu apetytu na ryzyko i odbiciem dolara amerykańskiego - stwierdził.
W opinii Hansena kluczowym czynnikiem były spekulacje, że prezydent Trump może nominować byłego prezesa Fed, Kevina Warsha na stanowisko przewodniczącego Rezerwy Federalnej. Warsh jest bowiem powszechnie postrzegany jako bardziej "jastrzębi" niż kilka innych osób, których nazwiska pojawiały się w mediach.
– Wcześniej zrezygnował z funkcji w Fed z powodu niezgody na niekonwencjonalne narzędzia polityki pieniężnej, takie jak luzowanie ilościowe. Rynki akcji zareagowały negatywnie, rentowności długoterminowych obligacji skarbowych USA nieznacznie wzrosły, a dolar odrobił straty po osiągnięciu najniższego poziomu od czterech lat na początku tygodnia, co spowodowało gwałtowną korektę na rynku metali - ocenia Ole Hansen.
Widmo "jastrzębia" w Rezerwie Federalnej
Wskazany przez Hansena wątek polityczny jest kluczowy dla zrozumienia nagłej zmiany nastrojów. Rynki finansowe od dłuższego czasu żyły nadzieją na łagodzenie polityki monetarnej w USA. Tymczasem perspektywa objęcia sterów w Fed przez Kevina Warsha burzy ten scenariusz. Warsh, znany ze swojego sceptycyzmu wobec dodruku pieniądza i luźnej polityki, jest postrzegany jako gwarant wysokich stóp procentowych.
Dla złota i srebra, które nie wypłacają dywidend ani odsetek, środowisko wysokich stóp procentowych jest naturalnym wrogiem. Gdy rentowności amerykańskich obligacji rosną, a dolar zyskuje na wartości, koszt alternatywny trzymania kruszcu staje się dla inwestorów zbyt wysoki. Piątkowe dane o inflacji producenckiej (PPI) w USA, które okazały się wyższe od prognoz, tylko dolały oliwy do ognia, sugerując, że walka z inflacją za oceanem jeszcze się nie skończyła.
Załamanie płynności
Oprócz fundamentów makroekonomicznych, ogromną rolę w skali piątkowego spadku odegrała sama struktura rynku. Wzrosty z ostatnich tygodni były tak dynamiczne, że doprowadziły do ekstremalnego wykupienia rynku. Wskaźniki techniczne, takie jak RSI (Relative Strength Index), osiągnęły poziomy niewidziane od dekad, sygnalizując, że korekta jest nieuchronna.
Ole Hansen kładzie duży nacisk na kwestie płynności, które sprawiły, że handel w piątek stał się wyjątkowo trudny i ryzykowny:
W przypadku złota i srebra silne miesięczne wzrosty sprawiły, że warunki handlowe stały się trudniejsze. Animatorzy rynku stali się niechętni do podejmowania i utrzymywania ryzyka, co spowodowało zmniejszenie płynności i poszerzenie spreadów między cenami kupna i sprzedaży - ocenia.
Jego zdnaiem było to wyraźnie widoczne w czwartek, kiedy złoto było notowane w niemal 500-dolarowym przedziale, a srebro w przedziale 15 USD, po czym oba metale zakończyły sesję na poziomie zbliżonym do tego, na którym ją rozpoczęły.
– Takie zachowanie cen nie świadczy o zdrowym, uporządkowanym rynku. Odzwierciedla raczej załamanie płynności, w wyniku którego stosunkowo niewielkie przepływy mogą wywołać nadmierne wahania. W takich warunkach zarówno zlecenia stop-loss, jak i cele zysku stają się trudniejsze do realizacji, co zwiększa ryzyko wypychania inwestorów z dobrze skonstruowanych pozycji - wskazuje ekspert Saxo Bank
To zjawisko, o którym wspomina ekspert Saxo Banku, jest kluczowe dla zrozumienia gwałtowności spadków. Gdy na rynku brakuje płynności, a animatorzy rynku (instytucje zapewniające ciągłość handlu) wycofują się z obawy przed ryzykiem, nawet niewielkie zlecenia sprzedaży mogą wywołać lawinę cenową. Mechanizm ten zadziałał w piątek jak domina – spadające ceny aktywowały kolejne zlecenia obronne (stop-loss), co jeszcze bardziej napędzało wyprzedaż.
Co dalej ze złotem? Perspektywa 6000 dolarów
Mimo dramatycznego przebiegu piątkowej sesji, fundamenty, które napędzały hossę na złocie przez ostatnie miesiące, nie zniknęły z dnia na dzień. Problemy z zadłużeniem globalnych mocarstw, niepewność geopolityczna czy zakupy banków centralnych to czynniki długoterminowe. Czy zatem piątkowy krach to koniec marzeń o dalszych wzrostach?
Zdaniem Ole Hansena, sytuacja na złocie różni się fundamentalnie od tej na srebrze. Ekspert Saxo Banku pozostaje ostrożnym optymistą w kwestii królewskiego kruszcu:
Chociaż podstawowe powody posiadania złota pozostają silne jak zawsze – w tym utrzymujące się obawy dotyczące sytuacji fiskalnej i zadłużenia, stały popyt ze strony banków centralnych, niepewność geopolityczna i potrzeba dywersyfikacji portfela – to gwałtowny wzrost w tym miesiącu sprawił, że złoto stało się podatne na korektę - ocenił analityk.
– Spodziewamy się, że każda korekta spotka się z nową falą popytu, a poziom 6000 USD stanie się potencjalnym kolejnym celem wzrostowym w miarę upływu czasu - dodał.
Ciemne chmury nad srebrem
Znacznie bardziej skomplikowana wydaje się sytuacja na rynku srebra. Metal ten, mający dwoistą naturę – inwestycyjną i przemysłową – może mieć trudności z powrotem do wzrostów w takim samym tempie jak złoto. Hansen zwraca uwagę na zmieniające się relacje cenowe między tymi dwoma metalami oraz na zagrożenia płynące z sektora realnej gospodarki.
Dyrektor ds. strategii surowców w Saxo Banku ostrzega przed spadkami. – Srebro natomiast może ostatecznie mieć trudności z dotrzymaniem kroku złotu, zwłaszcza biorąc pod uwagę spadek stosunku ceny złota do srebra. Oznacza to, że nie można go już uznać za tanie w porównaniu ze złotem.
– Jego duża zależność – w normalnych warunkach – od popytu przemysłowego może stać się przeszkodą, ponieważ niektórzy użytkownicy końcowi, szczególnie w sektorze energii słonecznej, coraz częściej poszukują alternatywnych materiałów w celu ochrony marż - stwierdza Ole Hansen.
– Ponadto w nadchodzących miesiącach spodziewany jest wzrost podaży złomu, ponieważ właściciele sprzedają długo przechowywane sztabki, sztućce i biżuterię w związku z siedmiokrotnym wzrostem cen w ciągu ostatniej dekady - dodaje.
Argument o podaży złomu jest szczególnie istotny w kontekście psychologii rynku. Gdy ceny osiągają historyczne maksima, "ulica" rusza do sprzedaży fizycznego kruszcu zalegającego w domach. Ten dodatkowy strumień podaży może skutecznie hamować próby odbicia cen srebra w najbliższych miesiącach.
Robert Kędzierski, Money.pl