Złoto skazane na wzrost? Nie byłbym tego taki pewien [OPINIA]

Spodziewane roszady na szczycie Rezerwy Federalnej, kapryśny nastrój Trumpa rzutujący na stabilność dolara, wyprzedaż amerykańskich obligacji. Patrząc na to wszystko, poprzestanę na ostrzeżeniu w sprawie ceny złota: nie musi podążać w jednym, zwyżkowym kierunku - pisze w opinii dla money.pl analityk Piotr Kuczyński.

Ruchy Donalda Trumpa rzutują na rynkiRuchy Donalda Trumpa rzutują na rynki
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, Getty Images | Alex Wong, misunseo
Piotr Kuczyński
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne. Poniższy tekst nie jest rekomendacją redakcji ws. inwestowania, z którym zawsze wiąże się ryzyko.

Mniej więcej cztery miesiące temu napisałem tekst o złocie. Wtedy cena kruszcu zaliczała mocną korektę. Od tego czasu podrożało o ponad 20 proc. Dzisiaj, 21 stycznia, cena zbliżyła się rano do 4900 dolarów za uncję, a w złotych przekroczyła 17000. Można śmiało podejrzewać, że wyznaczony przez analityków Goldman Sachs na koniec 2026 roku poziom 5000 dolarów zobaczymy już niedługo.

Rajd na złocie. Tu trzeba szukać przyczyn

Jaki jest powód tegorocznego rajdu złota (w styczniu zyskało ponad 12 proc.)? Bardzo podobny do tego, czego doświadczyliśmy w pierwszym kwartale 2025 roku. Wtedy na rynkach finansowych zapanowało działanie pod hasłem "sprzedawaj amerykańskie". Znakomicie zachowywała się wtedy GPW, a bardzo słabo Wall Street.

Czy mamy bańkę na złocie? Analityk mówi kiedy kupować surowiec

Teraz pojawiły się dwa powody niepokoju na rynkach długu. W Japonii 20 stycznia rentowność obligacji 40-letnich ustanowiła nowy rekord wszech czasów - ponad 4,20 proc. Powodem było nie to, że premier Sanae Takaichi ogłosiła przedterminowe wybory, ale to, że rząd zapowiedział obniżenie VAT na żywność. Widać, że dług w postaci 240 proc. PKB nie jest dla tego kraju groźny, bo jedynie około 5 proc. tego długu ma zagranica.

To przypomniało inwestorom o USA, co w połączeniu z chęcią zagarnięcia Grenlandii przez Donalda Trumpa, dało impuls do wyprzedaży amerykańskich akcji, obligacji i dolara. W sposób oczywisty musiało to doprowadzić do wzrostu ceny złota. Oczywiście drożało też srebro, ale na tym rynku panuje tak obłędna spekulacja, że ja się tym rynkiem przestałem zajmować.

Taniejące obligacje

Na rynku obligacji, rentowności amerykańskich 30-latek przekroczyły we wtorek 4,90 proc. Na początku września 2025, kiedy przekroczył kolejny raz 5 proc., na rynkach zapanował potężny niepokój. Zwracano uwagę, że zadłużenie wielu państw bez przerwy rośnie, a politycy tym się nie przejmują (to wszystko prawda!), a światu grozi kryzys zadłużeniowy. To oczywiście dało kolejny impuls zwiększający popyt na złoto.

Potem sytuacja się uspokoiła, ale we wtorek rentowność 30-latek USA pokonała idącą od maja 2025 linię trendu spadkowego, co teoretycznie mówi analitykom technicznym o sygnale sprzedaży obligacji (wzroście rentowności). Jeśli ten sygnał się sprawdzi, to niepokój o globalne zadłużenie będzie rósł, co będzie złotu pomagało. Nawiasem mówiąc, uważam, że w 2026 lub 2027 prawdopodobieństwo globalnego kryzysu zadłużeniowego jest większe od 50 proc. To zaś siłą rzeczy będzie zwiększało zapotrzebowanie na złoto.

Pamiętać jednak trzeba, że cena złota podlega dużym wahaniom i zdecydowanie nie jest przesądzone, że musi iść w jednym kierunku. Na przykład w latach 1978-1980 (może trudno w to uwierzyć, ale w 1980 r. inflacja w USA wynosiła 13,5 proc.) cena złota wzrosła z okolic 150 dol. do około 900 dol., ale potem zanurkowała i od 1982 r. przez około 20 lat krążyła wokół poziomu 350 dol. Potem ruszyła szybko do góry i w 2011 r. doszła do 1900 dol. (po kryzysie w USA i podczas "greckiego" kryzysu), a po tym skoku spadła w okolice 1150 dolarów i tkwiła tam do 2019 r.

Wtedy rozpoczęła się obecna hossa, ale też nie bez problemów, bo w latach 2020-2023 cena kręciła się w trendzie bocznym w okolicach 2000 dolarów za uncję.

Papierowe złoto nie zniknie

Nawet teraz, w tym doskonałym dla złota roku, był okres pięciu miesięcy, kiedy to cena uncji krążyła między 3200 a 3400 dolarów. Jak więc widać, na rynku potrafią występować duże spadki ceny i - nawet wieloletnie - okresy przestoju. Kupując złoto, trzeba zawsze o tym pamiętać. Niedawno przypomnieli o tym analitycy Goldman Sachs.

Ta potężna firma inwestycyjna prognozuje cenę złota na koniec 2026 roku na poziomie 5000 dolarów za uncję, ale uprzedza też, że złoto nie daje gwarancji zysku.

Jedno jest pewne - papierowe złoto zniknie lub prawie zniknie, jeśli w świat uderzy jakiś potężny kryzys, który wyłączy komputery lub jeśli zapanuje zjawisko "cash is king". Dlatego też dla krótkoterminowej spekulacji (w skali dni, miesięcy) należy rozważać użycie "papierowego" złota, czyli różnego rodzaju aktywów notowanych na giełdach (szybko się kupuje, szybko sprzedaje, nie trzeba przechowywać).

Jednak wielu inwestorów liczy przede wszystkim na szybki zysk. Ja sam mam wiele pytań o to, co należy zrobić z posiadanym "papierowym" złotem. Oczywiście takich rad nie daję.

Nic dziwnego, że banki centralne całego świata (również nasz NBP) zwiększają udział złota w swoich rezerwach. Po prostu zabezpieczają się przed nagłym osłabieniem dolara, a przecież mają (Japonia, Chiny) potężne zasoby amerykańskich obligacji. U nas prezes Adam Glapiński dawno zapowiedział wystąpienie do zarządu NBP o zezwolenie na zakup złota do wysokości 700 ton (czyli o około 30 proc. więcej niż obecnie).

Ja od dawna bardzo chwalę NBP za to, że od 2018 r. systematycznie zwiększał udział złota w naszych rezerwach, ale uważam, że ten wzrost o 30 proc. może być groźny. Ostrzeżenie zarówno moje, jak i Goldman Sachs, powinno powstrzymywać poważne instytucje w wyścigu napędzanym przez FOMO (strach przed tym, że "pociąg odjeżdża, a my jesteśmy na peronie").

Jakiego dolara chce Trump?

Donald Trump chce mieć słabszego dolara i do tego chce mieć duży wpływ na decyzje Rezerwy Federalnej, która obniża i będzie obniżała stopy, co też dolarowi szkodzi. To obszerny temat, ale świat zakłada, że dolar niedługo ruszy w dalszą drogę na południe. A im słabszy jest dolar, tym droższe jest złoto, którego cena wyrażana jest w dolarach.

Zróbmy jednak ćwiczenie umysłowe: zbudujmy scenariusz, którego prawdopodobieństwo istnieje, chociaż najpewniej olbrzymie nie jest. Załóżmy, że w środę, podczas wystąpienia Trumpa w Davos prezydent USA zadziała zgodnie z zasadą TACO. To amerykański akronim od zwrotu: Trump Always Chickens Out (ang. Trump zawsze w końcu się wycofuje). Powie na przykład, że zgadza się, żeby to NATO miało duży garnizon na Grenlandii i nie chce już przejąć tej wyspy. Poza tym w środę też (o 16:00) Sąd Najwyższy USA wysłucha stron w sprawie możliwości usunięcia przez prezydenta Trumpa Lisy Cook z grona gubernatorów Fed. Wyroku zapewne nie będzie, ale postawa sędziów coś nam powie. W naszym (utopijnym?) scenariuszu sąd da sygnał, że nie zgodzi się na tak duży wpływ prezydenta na Fed.

Taki obrót sytuacji doprowadziłby do dużej korekty na metalach szlachetnych. A dodajmy do tego zmienność Trumpa, który być może wyznaczy nie tak bardzo "gołębiego" nowego szefa Rezerwy Federalnej (obejmie urząd od maja). Dodajmy do tego jeszcze Jerome Powella - obecnego szefa Fed - który od maja, po zakończeniu kadencji, może przez dwa lata być w zarządzie banku centralnego USA. Dorzućmy jeszcze (to już prawdziwa fantastyka) zmianę poglądu Trumpa na dolara. Bo np. dojdzie do wniosku, że silny dolar jest mu potrzebny, bo ogranicza inflację.

Co wtedy stałoby się ze złotem? Myślę, że doprowadziłoby to do potężnej (na kilkadziesiąt procent) korekty ceny uncji. Uważacie Państwo, że to są nieprawdopodobne scenariusze? Ja bym nie był tego wcale taki pewien. Dlatego też poprzestanę na ostrzeżeniu w sprawie ceny złota: nie musi podążać w jednym, zwyżkowym kierunku.

Piotr Kuczyński, główny analityk domu inwestycyjnego Xelion

Wybrane dla Ciebie
Wall Street z najgorszym dniem od trzech miesięcy. Niepewność napędza spadki
Wall Street z najgorszym dniem od trzech miesięcy. Niepewność napędza spadki
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 21.1.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 21.1.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 21.1.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 21.1.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 21.1.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 21.1.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 21.1.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 21.1.2026
Ceny mieszkań. Oto co się dzieje na rynku
Ceny mieszkań. Oto co się dzieje na rynku
Były wiceminister przed sądem. "Pytałem, czy można korzystać z auta"
Były wiceminister przed sądem. "Pytałem, czy można korzystać z auta"
Rada Pokoju i wysoka cena. Minister odpowiada, czy Polskę na to stać
Rada Pokoju i wysoka cena. Minister odpowiada, czy Polskę na to stać
Najbardziej zakorkowane miejsca na świecie. Polskie miasto w czołówce
Najbardziej zakorkowane miejsca na świecie. Polskie miasto w czołówce
Gorąco na świecie. Złoto bije kolejne rekordy
Gorąco na świecie. Złoto bije kolejne rekordy
Rośnie napięcie wokół Grenlandii. Sekretarz skarbu USA zabiera głos
Rośnie napięcie wokół Grenlandii. Sekretarz skarbu USA zabiera głos
Boom na chińskie auta w Polsce. MON szykuje ograniczenia
Boom na chińskie auta w Polsce. MON szykuje ograniczenia