Złoty łapie oddech mimo geopolitycznego napięcia. Rynki czekają na rozwój sytuacji
Mimo drożejącej ropy i nerwowości na Wall Street, polska waluta próbuje się stabilizować. Inwestorzy z uwagą śledzą jednak sygnały płynące z Bliskiego Wschodu oraz komunikaty NBP, które stawiają pod znakiem zapytania dalsze luzowanie polityki pieniężnej - pisze w swojej analizie Marek Rogalski z DM BOŚ.
Sytuacja na rynkach finansowych w kończącym się tygodniu pozostaje pod silnym wpływem czynników geopolitycznych, jednak rynek walutowy wykazuje oznaki uspokojenia. Jak zauważa w swojej najnowszej analizie Marek Rogalski, główny analityk rynkowy Domu Maklerskiego BOŚ, czwartek przyniósł próbę stabilizacji notowań złotego, mimo że ceny ropy naftowej na światowych giełdach wciąż rosną, a nastroje na amerykańskim parkiecie pozostają nerwowe.
W piątek rano kurs najpopularniejszej pary walutowej EUR/USD oscylował wokół poziomu 1,16. To istotna poprawa w stosunku do czwartkowego wieczoru, kiedy to popyt zdołał podźwignąć notowania z okolic 1,1550. Według eksperta DM BOŚ jest to sygnał, że gwałtowne przepływy kapitału w stronę amerykańskiego dolara zaczynają powoli wygasać.
NBP chce nadal zwiększać zapasy złota. Ekonomista: dziś to bardziej kontrowersyjny temat
Dolar w cieniu geopolityki
Amerykańska waluta znajduje się obecnie w specyficznym położeniu, reagując w krótkim terminie według schematu "risk-off" – zyskuje na wartości w momentach wzrostu ryzyka, a traci, gdy nastroje się poprawiają. Analityk zwraca uwagę, że zmiana tego paradygmatu i powrót do korelacji dolara z indeksami z Wall Street może potrwać co najmniej kilka tygodni. Podobnie wygląda kwestia reakcji rynku na dane makroekonomiczne z USA.
W ostatnich dniach napłynęły solidne odczyty, w tym indeksy ISM, raporty ADP oraz dane o bezrobociu. Jednak inwestorzy mają wyraźny problem z ich jednoznaczną interpretacją. Choć bieżąca kondycja amerykańskiej gospodarki jest silna, kluczowym pytaniem pozostaje jej odporność na ewentualne zawirowania na Bliskim Wschodzie, które już teraz podbijają ceny surowców energetycznych.
Trudno jest w obecnej sytuacji zastosować tu jakieś konkretne miary do oceny, gdyż sytuacja geopolityczna pozostaje dość dynamiczna, ale pewne jest jedno: skoro teraz USA są silne, to wojna z Iranem nie spowoduje, że zobaczymy recesję, co najwyżej niewielkie spowolnienie – ocenia Marek Rogalski.
Ekspert podkreśla, że konflikt ten ostatecznie będzie musiał zakończyć się przy stole negocjacyjnym. Z doniesień wywiadowczych wynika, że pozycja reżimu w Teheranie jest stabilna, co czyni scenariusz oddolnej rewolucji mało prawdopodobnym. Świadomość tego faktu zdaje się mieć również Donald Trump. Były prezydent USA zasugerował w czwartek, że strona irańska wysyła sygnały gotowości do rozmów, choć jego zdaniem jest na to jeszcze za wcześnie.
W tle tych wydarzeń rysuje się strategia Izraela, która – bazując na doniesieniach medialnych – zakłada maksymalne osłabienie potencjału militarnego przeciwnika przed rozpoczęciem jakichkolwiek negocjacji. Rogalski zwraca również uwagę na wątek polityczny w USA: Donald Trump dał do zrozumienia, że Waszyngton chciałby mieć wpływ na wybór osoby w Iranie, która mogłaby zagwarantować stabilizację kraju. Choć Teheran oficjalnie zaprzecza takim scenariuszom, rynki finansowe zdają się wliczać w ceny pewien rodzaj "odliczania" do zakończenia konfliktu, co paradoksalnie tonuje obecną nerwowość.
RPP i pytania o stopy procentowe
Stabilizacja na rynkach bazowych przekłada się bezpośrednio na notowania złotego, które w piątek nie zmieniły się znacząco od czwartkowych zamknięć. Krajowi inwestorzy wciąż analizują jednak skutki środowej decyzji Rady Polityki Pieniężnej oraz czwartkowej konferencji prezesa Narodowego Banku Polskiego.
Przypomnijmy, że RPP zdecydowała się na obniżkę stóp procentowych o 25 punktów bazowych. Decyzja ta była podyktowana głównie najnowszą, marcową projekcją inflacji, która zakłada dalszy spadek dynamiki cen i ich powrót do celu inflacyjnego w nadchodzących miesiącach. Jednak retoryka banku centralnego zawierała istotne zastrzeżenia.
Podczas konferencji prasowej prezes Adam Glapiński przyznał, że sytuacja na Bliskim Wschodzie jest czynnikiem dynamicznym, który może wpłynąć na procesy cenowe i będzie przedmiotem dyskusji Rady na kolejnych posiedzeniach. Ta ostrożność może mieć kluczowe znaczenie dla ścieżki stóp procentowych w Polsce w 2024 roku.
Wydaje się, że oczekiwane wcześniej drugie cięcie stóp w tym roku, może być pod znakiem zapytania – twierdzi Marek Rogalski.
Analityk DM BOŚ zwraca uwagę na istotny sygnał, który wybrzmiał podczas czwartkowej konferencji: wśród członków Rady pojawiają się preferencje, aby utrzymywać realne stopy procentowe na dodatnim poziomie. Konkretnie mowa o utrzymaniu nominalnych stóp w przedziale o 100 do 150 punktów bazowych powyżej przewidywanej inflacji. Taka postawa sugeruje, że w obliczu niepewności geopolitycznej i ryzyka wzrostu cen surowców, NBP może wstrzymać się z dalszym luzowaniem polityki pieniężnej, mimo wcześniejszych oczekiwań rynku.