Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. KIB
|

Zmiany dla branży funeralnej. Konieczny wpis do rejestru, inaczej nawet 100 tys. zł kary

52
Podziel się:

Nowe wymogi dla branży funeralnej ma wymusić ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych. Stare przepisy obowiązują jeszcze z lat 50. XX wieku. Zmiana ma ułatwić sprawowanie kontroli przez inspekcję sanitarną, a przedsiębiorcy niezarejestrowani będą mieli zakaz prowadzenia działalności.

Zmiany dla branży funeralnej. Konieczny wpis do rejestru, inaczej nawet 100 tys. zł kary
Archaiczne przepisy dotyczące branży funeralnej mają odejść do lamusa (Adobe Stock)

Na razie zmiany w przepisach są w konsultacjach. Z projektu wynika jednak, że tylko zarejestrowani przedsiębiorcy pogrzebowi będą mogli świadczyć usługi związane z chowaniem zmarłych, a sama działalność pogrzebowa ma być uznana za regulowaną. 

Przedsiębiorstwa z branży pogrzebowej od czerwca przyszłego roku będą musiały dokonać wpisu do rejestru głównego inspektora sanitarnego. Taki wniosek, jak pisze "Dziennik Gazeta Prawna", będzie wiązał się z opłatą w wysokości 10 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia. Jeśli przedsiębiorca będzie prowadził działalność, a wpisu nie dokona, grozić będzie mu kara do 100 tys. zł.

A jakie warunki będzie musiał spełniać dom pogrzebowy? Autorzy projektu założyli, że ma to być lokal z chłodnią oraz pomieszczeniem do ubierania i konserwowania zwłok. Nie są znane jeszcze przepisy dotyczące transportu zwłok oraz kremacji.

Zobacz także: Obostrzenia na cmentarzach? "Osoby, które się zaszczepiły, muszą mieć benefity"

Zdaniem Krzysztofa Wolickiego z Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego, z którym rozmawiał "Dziennik Gazeta Prawna", proponowane przepisy są zbyt ogólne i warto, by zakład pogrzebowy musiał mieć przynajmniej dwa karawany - na własność lub w leasingu. Wszystko dlatego, żeby wyeliminować sytuacje, w którym pożycza się pojazdy od innych podmiotów.

Każdy może mieć zakład pogrzebowy? Skończy się

Na ten moment wciąż obowiązuje ustawa z 1959 roku o cmentarzach i chowaniu zmarłych. Nie mówi ona, jakie warunki powinien spełniać przedsiębiorca pogrzebowy i jakie wyposażenie mieć, nie ma w niej słowa, czym jest kremacja i jak powinna przebiegać ani czym jest balsamacja i kto może być balsamistą.

- Tak naprawdę zakład pogrzebowy może założyć każdy. Wystarczy, że ma pan ochotę i dowód osobisty, założy firmę i zostaje przedsiębiorcą pogrzebowym, kod PKD 96.03. I tyle wystarczy, nie trzeba mieć nic innego - mówił dla lata temu w rozmowie z money.pl Krzysztof Wolicki.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(52)
22222
5 miesięcy temu
Warto by w tej ustawie był zapis o zakazie dzierżawy przez zakłady pogrzebowe szpitalnych prosektoriów.
Jacek
5 miesięcy temu
Wyobraźmy sobie w Polsce około 3000 zarejestrowanych zakładów pogrzebowych, które prosperują często od 30 lat, niektóre są świeżymi firmami, inne były założone 10 lat temu. To nieważne kto ile lat daną firmę prowadzi, ale wyobraźmy teraz sobie, że około połowa tych firm w ogóle nie zatrudnia pracowników (żałobników w liczbie min. 4 licząc wraz z właścicielem). Minimum zatrudnionych, czy samozatrudnionych ludzi (którzy noszą trumny) w firmie pogrzebowej musi być czterech. Przecież od tylu lat firmy te oferują kompleksowe usługi i wykonują pogrzeby, widzimy pełne ekipy, żałobników, mistrzów ceremonii, kierowców, ”pracowników (?)” odbierających zmarłych z miejsc zgonów, itd. Łatwo sprawdzić w rejestrze statystycznym, czy Urzędzie Skarbowym lub nawet w ZUS-ie, które firmy zatrudniają min. 4 osoby niezbędne do przeprowadzenia ceremonii pogrzebowej, a które pseudo firmy „Krzak” liczbę osób (właścicieli) wykazują w ilości 1 lub 2. Otworzycie oczy widząc na jaką skalę prowadzone są oszustwa w zatrudnianiu ludzi na czarno od ponad 30 lat i nie tylko na wsiach, małych gminach (tu prawie wszystkie zakłady pogrzebowe), miasteczkach, gdzie do pogrzebów brani są ludzie oderwani od pługa, czy znajomi będący na rencie. Takie procedery ciągną się latami w mniejszych zakładach, także w dużych miastach. Śmiało można mówić łącznie o połowie nieuczciwych zakładów pogrzebowych, czyli 1500 firm trzeba pomnożyć przez min. 3 - 4 pracujących ludzi na czarno. Ilość bardzo zaniżona, ale minimalna liczba wynosi 4500 - 6000 ludzi, od których nie odprowadza się składek do ZUS-u. W dobie koronawirusa mamy też świadomość jaką ciężką walkę toczy się z Covid-19. Widzimy syzyfową pracę lekarzy, pielęgniarek, oraz pozostałych niedocenianych pracowników szpitali, nie zastanawiamy się jednak nad lekceważącym zachowaniem branży pogrzebowej, która przyczynia się do rozprzestrzeniania utrzymującej się epidemii. Na nic zdają się obostrzenia, kontrole przeprowadzane przez Sanepid i Policję, a także kary nakładane w postaci mandatów na właścicieli barów, zakładów fryzjerskich, czy siłowni, skoro jak wiadomo duża część zakażeń dochodzi w czasie pogrzebów, na których jakiekolwiek kontrole są abstrakcją. Obserwując duże miasta, w których prawie wszystkie zgony spowodowane chorobami zakaźnymi kończą się kremacją, stwierdzamy odwrotność odpowiedzialnego zachowania na wsiach. Trumny z nieskremowanymi ciałami zmarłych na Covid-19 nagminnie wprowadza się do ciasnych kaplic i na msze święte, podczas których nikt nie zwraca uwagi ile osób wypełnia kościoły. Najgorszy jest jednak proceder utajniania przyczyny zgonu i nieinformowania „NIEZATRUDNIONYCH PRACOWNIKÓW” o powodach śmierci chowanych osób. Nieświadomi pracujący na czarno tzw. „żałobnicy dochodzący na telefon”, obsługując pogrzeby nie otrzymują żadnych środków ochronnych, nigdy nie widzieli nawet testów, chodzą tygodniami w jednych czarnych maskach kupionych za własne pieniądze. To, co mają zapewnione od właścicieli takich jednoosobowych pseudo firm, to narażenie na zakażenie się Covid-19 i transmisję wirusa w swoim otoczeniu. Zdani na łaskę losu pracownicy otrzymują pieniądze wypłacane na czarno, mając do czynienia w pierwszej linii z chorobami zakaźnymi, są nieubezpieczeni w przypadku zarażenia się Covid-19. Nie liczą się im także lata pracy, pozbawieni są płatnych urlopów i zasiłków chorobowych, nie odprowadza się za ich pracę żadnych składek czy podatków, a musimy pamiętać, że trwa to już ponad 30 lat. Procederem tym jednak nikt nie chce się zająć, nie na rękę jest komuś wygaszać epidemię, która w branży pogrzebowej bezkarnie się rozrasta.
zniesmaczony
5 miesięcy temu
Małe zakłady bardzo często podchodzą do powierzonego pogrzebu z większą starannością niż duże domy pogrzebowe, gdzie zmarły jest tylko kolejnym "produktem w fabryce". Znam osobiście mały zakład, gdzie dbają o każdy szczegół a cena pogrzebu jest niższa o ok. 1000 zł niż w dużych firmach w mieście. Mają jeden karawan a chłodnię i kaplicę wynajmują na podstawie umowy najmu. Można? Można! Widocznie zmiany są po to aby potentaci nie musieli się dzielić tortem z innymi. Wszystko oddajmy w ręce korporacji i zlikwidujmy małych przedsiębiorców!
Przezorny
7 miesięcy temu
A gdzie wspieranie małych firm? Potężne firmy pogrzebowe zawiązały stowarzyszenie i będą starały się ,, wykosić'' konkurencję w postaci małych firm, których jest obecnie bardzo dużo na rynku. Zdecydowana większość tych firm bardzo dobrze wykonuje swoją działalność ,służąc ludziom godne ,pełne empatii i profesjonalizmu usługi, często w dużo niższych cenach od dużych firm. Gdy rząd ,,dokręcajac śrubę'' małym firmom doprowadzi do ich upadłości, wtedy z pewnością ,,potentaci'' podwyższą ceny swoich usług.
stop ecościem...
7 miesięcy temu
kasa,kasa ,kasa !!
...
Następna strona