Zniesienie limitu 30-krotności składek ZUS pod znakiem zapytania. Rodzi się poważny problem

Nikną szanse na likwidację 30-krotności składek, którą zapowiedział rząd. Ten zabieg miał dać państwowej kasie ponad 5 mld zł i został wpisany do projektu budżetu. Teraz rząd ma problem, skąd weźmie w budżecie pieniądze, które do niego wpisał.

Jarosław Gowin nie poprze zniesienia limitu 30-krotności. Teraz minister Jerzy Kwieciński ma problem
Źródło zdjęć: © East News | ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER
Tomasz Sąsiada

- Jak dotąd znikąd nie pojawiła się propozycja, która zrekompensowałaby w budżecie utrzymanie limitu 30-krotności składek na ZUS - przyznaje w środę w rozmowie z PAP minister finansów, inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński.

Jak tłumaczy, w projekcie budżetu jest wpisane ponad 5 mld zł przychodów z tytułu zniesienia 30-krotności. Likwidacja limitu była przez rząd szeroko zapowiadana i została też wpisana do Wieloletniego Planu Finansowego, który trafił do Komisji Europejskiej.

Teraz więc dość trudno się z tego wycofać. - Ja ten projekt podpisałem i zdania nie zmieniam. Do Sejmu trafia rządowe przedłożenie i w parlamencie będę reprezentował stanowisko całego rządu - mówi Kwieciński.

Obejrzyj też: 30-krotność ZUS. Gowin: obronię przedsiębiorców, nie umierając. Będę królem życia

I dodaje, że nie można robić na projekcie budżetu takich zabiegów, jak wyjęcie z niego 5 miliardów. Skoro one zostały tam wpisane, to trzeba będzie je albo jakoś znaleźć, albo o taką kwotę zmniejszyć wydatki.

Jak znaleźć 5 miliardów

Nawet jeśli wygra ta pierwsza opcja, to znalezienie 5 miliardów złotych nie będzie dla rządu łatwym zadaniem. Przyznaje, że propozycje, które do tej pory zgłoszono, nie wystarczą na "załatanie dziury, która może wynieść znacznie ponad 5 mld zł".

Na liście potencjalnych rozwiązań pojawiło się między innymi uszczelnienie szarej strefy w gospodarce zużytymi olejami. Kwieciński jednak przyznaje, że to nie da 5 miliardów złotych, a co najwyżej jedną dziesiątą tej kwoty.

O podatku od supermarketów, o którym mówiła szefowa resortu przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz, minister finansów mówi zaś, że jego rządowa koleżanka sama wycofała się z tej propozycji i temat nie istnieje.

Z kolei zapytany o możliwość wprowadzenia podatku od tzw. niezdrowej żywności, wskazał, że jest to pomysł analizowany od lat przez różne środowiska, ale nie jest on "wpisany w żadną ustawę".

Wszystko jeszcze można odkręcić

Zmiana projektu budżetu, choć skomplikowana, jest możliwa. Jak przypomina PAP, projekt ustawy budżetowej na 2020 rok jest obecnie w Sejmie, ale trafił tam jeszcze przed wyborami. W myśl przepisów musi być tam ponowne przekazany przez nowy rząd.

Zgodnie z konstytucją, od momentu wpływu projektu do Sejmu, parlament ma cztery miesiące na przedłożenie budżetu prezydentowi. Jeśli tego nie zrobi, prezydent ma prawo rozwiązać Sejm.

Problematyczna 30-krotność

Czym jest 30-krotność limitu składek? Chodzi o maksymalną kwotę podstawy wymiaru składek na ZUS, która obecnie wynosi 30-krotność prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce.

Jej zniesienie zwiększyłoby wpływy ze składek o około 8 mld zł (do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych), ale zarazem mniej byłoby wpływów z podatku dochodowego. W rezultacie bieżące dochody budżetu wzrosłyby o około 5,2 mld zł.

Pomysł rządu PiS nie spodobał się firmom (dla których to kolejne koszty), ekonomistom, a nawet ZUS-owi. Jeśli najlepiej zarabiający będą mieli opłacane bardzo wysokie składki, to powinni mieć w przyszłości bardzo wysokie emerytury - a tego ZUS może po prostu nie udźwignąć.

Gowin wszystko zmienił

Mimo to pomysł został przeforsowany, ale wszystko zmieniło się po wyborach parlamentarnych za sprawą Jarosława Gowina i jego partii Porozumienie.

Historyczny budżet

Budżet na przyszły rok ma być wyjątkowy, bo po raz pierwszy od lat ma w nim nie być deficytu. Zgodnie z projektem dochody i wydatki wyniosą po 429,5 mld zł.

Przyjęto wzrost PKB (w ujęciu realnym) o 3,7 proc., średnioroczną inflację w wysokości 2,5 proc., wzrost przeciętnego rocznego funduszu wynagrodzeń w gospodarce narodowej oraz emerytur i rent o 6,3 proc., wzrost spożycia prywatnego o 6,4 proc.

Według poniedziałkowej zapowiedzi wicepremiera Jacka Sasina w przyszłym roku może jednak pojawić się deficyt budżetowy.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie
Rosyjska inflacja oficjalnie hamuje. Nie wszyscy wierzą w spadek
Rosyjska inflacja oficjalnie hamuje. Nie wszyscy wierzą w spadek
Nie tylko handel. Dino stawia na nowy biznes. Obok swoich marketów
Nie tylko handel. Dino stawia na nowy biznes. Obok swoich marketów
Awaria BLIK-a. Problemy z przelewami od wielu godzin. Mamy wyjaśnienia
Awaria BLIK-a. Problemy z przelewami od wielu godzin. Mamy wyjaśnienia
"Będzie rosnąć najszybciej w UE". Oto najnowsza prognoza dla Polski
"Będzie rosnąć najszybciej w UE". Oto najnowsza prognoza dla Polski
Nie tylko odmowa wjazdu. MON szykuje kolejny zakaz dla chińskich aut
Nie tylko odmowa wjazdu. MON szykuje kolejny zakaz dla chińskich aut
Wielka Brytania zmienia zasady pobytu. Dotknie to też Polaków
Wielka Brytania zmienia zasady pobytu. Dotknie to też Polaków
"Zagraża Polsce". Nawrocki mówi o problemie w polskim prawie
"Zagraża Polsce". Nawrocki mówi o problemie w polskim prawie
Szantaż Trumpa ws. Grenlandii. Minister finansów: odpowiedź musi być jednoznaczna
Szantaż Trumpa ws. Grenlandii. Minister finansów: odpowiedź musi być jednoznaczna
Nocleg dla 12 tys. osób. To będzie największy plac budowy w Polsce
Nocleg dla 12 tys. osób. To będzie największy plac budowy w Polsce
Rekordowy wzrost rejestracji samochodów elektrycznych w Polsce
Rekordowy wzrost rejestracji samochodów elektrycznych w Polsce
Potęga miliarderów osłabia demokrację. Alarmujący raport
Potęga miliarderów osłabia demokrację. Alarmujący raport
Niemcy i Francja odpowiadają na groźby celne Donalda Trumpa
Niemcy i Francja odpowiadają na groźby celne Donalda Trumpa