Do rzeszowskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad trafiło 10 nowych wniosków od podwykonawców. Firmy te domagają się zapłaty kwoty około 16 mln zł. Sprawa ma bezpośredni związek z inwestycją na odcinku drogi ekspresowej S19 między Domaradzem a Iskrzynią. Wcześniej o płatność bezpośrednią wystąpiły dwa inne podmioty, a ich roszczenia przekroczyły 1,3 mln zł.
Rzeczniczka prasowa rzeszowskiego oddziału GDDKiA Joanna Rarus przekazała w rozmowie z PAP, że wszystkie podmioty, które domagają się zapłaty, mają uregulowany status.
Wszyscy podwykonawcy, którzy dotychczas zwrócili się do nas o płatność bezpośrednią, byli podwykonawcami Mostostalu Warszawa – poinformowała Joanna Rarus.
Drogowcy zabezpieczyli pieniądze na uregulowanie tych należności. Wstrzymali oni płatności dla głównego wykonawcy po rozwiązaniu umowy i z tej puli planują pokryć roszczenia mniejszych firm. Przedstawicielka dyrekcji ocenia, że prawdopodobieństwo pojawienia się wielu kolejnych wniosków jest niewielkie. Taki wniosek płynie z inwentaryzacji placu budowy.
Stanowisko wykonawcy i zabezpieczenia finansowe
Firma Mostostal Warszawa odniosła się na piśmie do pierwszych roszczeń. Rzeczniczka GDDKiA zrelacjonowała stanowisko spółki.
– Wykonawca poinformował nas, że przekazał swoim podwykonawcom pisemne odstąpienia od umów podwykonawczych z uwagi na odstąpienie od kontraktu głównego. Mostostal Warszawa wskazał, że ustalenia co do ilości robót wykonanych do momentu odstąpienia, pomimo że zostały przejściowo potwierdzone w protokołach zaawansowania robót, wymagają weryfikacji w ramach inwentaryzacji końcowej – powiedziała Joanna Rarus.
Gwarancje i zwrot potężnej zaliczki
Inwestor podjął również kroki w celu odzyskania środków z gwarancji finansowych. Gwarant zwrócił już całą kwotę zaliczki, której wykonawca nie spłacił. Suma ta wyniosła ponad 30 mln zł. Sąd Okręgowy w Rzeszowie wstrzymał natomiast procedurę spieniężenia gwarancji należytego wykonania umowy.
WIDEOTrzeba mieć pieniądze, żeby oszczędzać? Nie zgadzam się
Współpraca przy budowie podkarpackiego odcinka S19 zakończyła się wzajemnymi oskarżeniami. Mostostal zrezygnował z realizacji inwestycji na początku kwietnia. Przedstawiciele firmy argumentowali, że winę za tę sytuację ponosi GDDKiA. Jako powody podali nieprzewidziane warunki gruntowe oraz konieczność przeprojektowania obiektów inżynieryjnych. Zmiany te wynikały z decyzji Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Według szacunków spółki obiekty trzeba było wydłużyć o ponad 700 metrów, a koszt dodatkowych prac miał wynieść około 550 mln zł.
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad odrzuciła te argumenty i uznała oświadczenie firmy za bezskuteczne. W połowie maja inwestor sam rozwiązał umowę. Urzędnicy zarzucili wykonawcy porzucenie placu budowy i uznali, że wina leży po jego stronie.
Miliardowy kontrakt i rażące opóźnienia
Wartość kontraktu na odcinek między Domaradzem a Iskrzynią przekraczała 1 mld zł. Strony podpisały umowę w listopadzie 2022 r. GDDKiA informuje, że w momencie zerwania współpracy zaawansowanie prac wynosiło zaledwie 13 proc. W tym samym czasie upłynęło już 96 proc. czasu, który przewidziano na realizację zadania. Opóźnienie w osiągnięciu pierwszego kluczowego etapu, czyli 15 proc. zaawansowania robót, sięgnęło 18 miesięcy.
Pierwotny harmonogram zakładał, że prace zakończą się w czerwcu 2026 r. Drogowcy planują ogłosić nowy przetarg na przełomie sierpnia i września tego roku. Droga ekspresowa S19 to ważny fragment międzynarodowej trasy Via Carpatia. Szlak ten w przyszłości połączy Kłajpedę na Litwie z greckimi Salonikami.
Źródło: PAP