Minister energii Miłosz Motyka przekonuje, że spadki cen paliw to efekt obniżek podatków i wprowadzenia ceny maksymalnej. Jak podkreśla, ceny na części stacji są niższe niż limit, a ich poziom wynika z danych rynkowych, a nie decyzji administracyjnych.
Minister energii Miłosz Motyka przekonuje, że spadki cen paliw to efekt działań rządu, w tym obniżek podatków i wprowadzenia ceny maksymalnej. Zaznaczył w programie WP Tłit, różnice są już widoczne na stacjach – zarówno w porównaniu z wcześniejszymi poziomami, jak i między poszczególnymi punktami sprzedaży.
- To jest efekt obniżki podatków i wprowadzenia ceny maksymalnej – podkreślił. Jednocześnie wskazał, że ceny na części stacji są niższe niż ustalone limity. - Na części stacji te ceny były też niższe niż wynikające z obwieszczenia – powiedział, wskazując na działanie mechanizmów konkurencyjnych.
Motyka zaznaczył, że w Polsce nie ma administracyjnego ustalania cen paliw. - Nie regulujemy w Polsce ceny. (…) To są ceny maksymalne – wyjaśnił. Jak dodał, poziom cen wynika z konkretnych wyliczeń opartych na danych rynkowych, a nie decyzji uznaniowych.
Według ministra cena maksymalna ustalana jest codziennie na podstawie średnich cen hurtowych pięciu największych dostawców w Polsce, powiększonych o podatki, w tym akcyzę i VAT. - Nie ma tutaj żadnego widzimisię, to jest dokładne odzwierciedlenie sytuacji rynkowej – zaznaczył.
Szef resortu energii podkreślił, że obecny mechanizm ma zapobiegać sytuacjom znanym z wcześniejszych lat, gdy obniżki podatków były w dużej mierze "zjadane" przez marże firm. Teraz – jak wskazuje – konkurencja między stacjami sprawia, że nie wszystkie ceny sięgają poziomu maksymalnego.
Motyka zwrócił też uwagę, że Polska pozostaje uzależniona od sytuacji rynkowej, w tym cen hurtowych. Dlatego – jak zaznaczył – konieczne jest zachowanie mechanizmów rynkowych, aby uniknąć problemów z dostępnością paliw, które pojawiają się już w niektórych krajach.