"Kupiliśmy sobie trochę czasu". Na stacje paliw wrócił program CPN [OPINIA]
"Kupiliśmy sobie trochę czasu". Na stacje paliw wrócił program CPN [OPINIA]
CPN się nie zbilansuje i nie można go kontynuować w nieskończoność – pisze dla money.pl Dawid Czopek, ekspert rynku paliw, zarządzający Polaris FIZ. W czwartek wieczorem prezydent podpisał ustawę, która z nadmiarowych zysków koncernów paliwowych ma sfinansować "Ceny Paliwa Niżej". Obniżka VAT-u, akcyzy i ceny maksymalne wróciły od soboty.
Podpis prezydenta Karola Nawrockiego pod ustawą umożliwił rządowi Donalda Tuska przywrócenie pakietu CPN
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy
Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.
W czwartek nadeszły złe wieści. Na szczęście na razie dotyczą one przede wszystkim firm zajmujących się dokładaniem kolejnej cyfry do wyświetlaczy na pylonach stacji paliw. Tak naprawdę nie wiem, czy są na świecie takie firmy, ale jeżeli tak, to wygląda na to, że przez jakiś czas nie będą musiały spieszyć się ze swoją pracą.
"Dycha" na razie odwołana. Pytanie tylko: na jak długo? CPN obniża akcyzę na olej napędowy o 34 grosze brutto oraz stawkę VAT z 23 do 8 proc. Sama zmiana VAT oznacza spadek ceny brutto o około 12,2 proc. Efekt obu zmian jest oczywiście zależny od ceny paliwa, ale przy cenie diesla na poziomie 9,20 zł za litr daje to około 1,42 zł oszczędności na litrze
– pisze dla money.pl Dawid Czopek, ekspert rynku paliw, zarządzający Polaris FIZ.
Przeliczając to na baryłkę paliwa, otrzymujemy mniej więcej 60 dolarów. Innymi słowy, przy założeniu niezmienionego kursu złotego i pełnego przełożenia cen hurtowych na ceny detaliczne, olej napędowy musiałby podrożeć o około 60 dolarów na baryłce, żeby po wprowadzeniu programu wrócić do ceny sprzed programu.
Kolejne około 30 dolarów wzrostu notowań diesla oznaczałoby już cenę w okolicach 10 złotych za litr. Mamy zatem około 90 dolarów na baryłce zapasu do momentu, w którym diesel mógłby kosztować 10 złotych za litr. Nigdy nie mów nigdy, ale wydaje się, że podwojenie obecnych notowań ropy czy produktów naftowych jest mało prawdopodobne. Również marże rafineryjne są bardzo wysokie i z tych poziomów nie powinny już rosnąć.
Przy takich cenach najpewniej nastąpiłaby istotna destrukcja popytu albo poszczególne kraje zaczęłyby uwalniać obowiązkowe zapasy paliw. Być może Chiny wskazałyby Iranowi jego miejsce w szeregu. Nie wiem, co dokładnie musiałoby się wydarzyć, ale generalnie nie wierzę w taki scenariusz.
Na jak długo zostanie CPN? "Ten program jest kosztowny"
Pytanie oczywiście: jak długo CPN z nami pozostanie? Poprzednie edycje były zapowiadane na stosunkowo krótkie okresy i systematycznie przedłużane. Tak było wiosną, kiedy program obowiązywał od końca marca do końca czerwca. Druga, znacznie krótsza edycja została uruchomiona w sierpniu. Teraz od razu zapowiedziano program do końca roku.
Orlen będzie go finansował tylko w części. Według najnowszego komunikatu spółki podatek od nadzwyczajnych zysków za okres od marca do końca sierpnia wyniesie w jego przypadku około 2 mld zł. Pamiętajmy, że był to przecież okres bardzo wysokich marż i to głównie Orlen miał zapłacić ten podatek.
Jeżeli więc w ciągu sześciu miesięcy przypadających na okres obowiązywania podatku Orlen ma zapłacić około 2 mld zł, trudno oczekiwać, żeby z tego źródła udało się zebrać wielokrotnie więcej. Rząd zakłada, że wpływy z podatku w całym okresie wyniosą około 4 mld zł.
Na pewno rządowi trochę pomogły dochody z VAT od wyższych cen netto w trzecim kwartale. Przy stawce 23 proc. VAT od 5 złotych wynosi 1,15 zł. Jeżeli cena netto wynosi 7 złotych, podatek wynosi już 1,61 zł, czyli o 46 groszy więcej. Jeżeli w Polsce sprzedaje się rocznie ponad 30 mld litrów paliwa, to w ciągu trzech miesięcy teoretycznie wpływy z VAT mogłyby być wyższe o ponad 3 mld zł.
Ale po pierwsze, przez część sierpnia również obowiązywał jednak obniżony VAT w ramach CPN, a po drugie, przedsiębiorcy mogą odliczać VAT naliczony od zakupionego paliwa od własnego VAT należnego. Dlatego wyliczenie 3 mld zł należy traktować wyłącznie jako bardzo uproszczony górny szacunek, a nie rzeczywisty dodatkowy wpływ do budżetu.
Zatem tak czy inaczej CPN się nie zbilansuje i nie można go kontynuować w nieskończoność. Program ma się skończyć wraz z końcem roku. Dobra wiadomość jest taka, że będzie to po szczycie zapotrzebowania na diesla i na długo przed tzw. driving season, czyli okresem zwiększonego ruchu samochodowego na półkuli północnej, który jest szczególnie istotny dla popytu na benzynę.
Czy do tego czasu sytuacja na Bliskim Wschodzie ma szansę się uspokoić? Na to pytanie nie da się odpowiedzieć. Do tego czasu powinno jednak powstać trochę infrastruktury, która pozwoli na większe uniezależnienie się od transportu przez Cieśninę Ormuz. Być może uda się również naprawić zniszczenia w bliskowschodnich rafineriach. Zakładam oczywiście, że nie pojawią się nowe. Oczywiście ideałem byłoby, gdyby nastąpił trwały rozejm, choć mi bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz bez oficjalnego rozejmu, ale też bez robienia sobie nawzajem wielkich krzywd.
CPN-em kupiliśmy sobie trochę czasu. Cena jest wysoka, ale z drugiej strony chyba była konieczna do zapłacenia. Co zatem będzie dalej? Chyba warto w tym miejscu zacytować pewnego znanego twórcę muzyki popularnej: "Czas pokaże".