Niemiec płaci mniej niż Polak. Ujawnia prawdę o cenach ogłoszeń

- Niemiec ma taniej niż Polak - tak o cenach ogłoszeń na rynku motoryzacyjnym mówi w programie "Biznes Klasa" Arkadiusz Zaremba, szef Automarket.pl. Jego firma chce rzucić rękawicę takim firmom jak Otomoto z Grupy OLX. Zdaniem Zaremby brak konkurencji podbija ceny ogłoszeń.

Łukasz Kijek

Automarket.pl, platforma sprzedaży aut należąca do największego polskiego banku - PKO BP, sprzedaje około tysiąca samochodów miesięcznie i chce w tym roku dojść do 11-12 tys. Konkuruje z OLX, który wraz z Otomoto ma w Polsce niemal 100 proc. rynku ogłoszeń motoryzacyjnych liczonego liczbą ofert. Arkadiusz Zaremba, szef Automarket.pl, był gościem kolejnego odcinka programu "Biznes Klasa" Łukasza Kijka.

Automarket sprzedaje około tysiąca aut miesięcznie i według Zaremby jest numerem jeden w sprzedaży w procesie zdalnym. Zakup nie odbywa się "na jedno kliknięcie": klient znajduje auto na platformie, składa formularz, a następnie rozmawia z doradcą. Cały proces trwa zwykle od jednego do trzech dni. Jednak jego zdaniem brak konkurencji podbija ceny ogłoszeń.

Rynek ogłoszeń: jeden dominujący gracz

OLX jest właścicielem Otomoto i według Zaremby łącznie odpowiada w praktyce za blisko 100 proc. rynku liczonego liczbą ogłoszeń. Otomoto notuje około 40 mln wizyt miesięcznie, kolejna platforma 2,5 mln, a Automarket około miliona. Na rynkach Francji, Hiszpanii, Włoch i Niemiec działają zwykle dwie duże platformy, a w Polsce, zdaniem gościa "Biznes Klasy", druga w kolejności jest "papierowa".

Według Zaremby brak konkurencji przekłada się na ceny ogłoszeń.

Na niemieckim mobile.de ogłoszenie jest relatywnie o kilkadziesiąt procent tańsze niż w Polsce, a klient indywidualny publikuje je bezpłatnie. Niemiec ma taniej niż Polak

- mówi szef Automarket.pl.

Podobnie jest we Francji, Holandii, Włoszech i Hiszpanii. Automarket chcąc zdobyć część tego rynku, wystawia ogłoszenia za 0 zł.

 Marże, czas sprzedaży i ceny

Średni czas sprzedaży auta to prawie 50 dni. Klienci indywidualni sprzedają szybciej, bo od nich odkupują auta profesjonalni handlarze. Na aucie używanym dealer zarabia zwykle 6-8 proc., w najlepszym przypadku 11-12 proc. Na nowych autach marża na samym pojeździe jest niższa, a dealerzy zarabiają na serwisie, który według Zaremby potrafi dawać prawie połowę przychodów.

Sprzedawcy dzielą auta na "koszyki" według czasu stania na placu (tzw. wiekowanie stoku) i sprzedają egzemplarz nawet ze stratą, by nie zamrażać kapitału. Średnia cena auta na Automarkecie to około 80 tys. zł (platforma sprzedaje pojazdy do pięciu lat), na całym rynku około 50 tys. zł. Średni wiek auta w Polsce to około 14 lat.

Najem, leasing i gotówka

Zaremba tłumaczy w "Biznes Klasie" różnice między formami finansowania. Firmy najmu kupują auta w dużej skali i uzyskują większe rabaty niż klient w salonie. Auto bierze się na trzy, maksymalnie cztery lata, z ograniczonym przebiegiem, a po zakończeniu kontraktu nie trzeba go odkupywać. Leasing to produkt finansowy z obowiązkiem wykupu. Według gościa pułapką bywa wartość wykupu: niska rata często oznacza wysoki wkład własny albo wysoki wykup na końcu. Radzi, by nie ulegać "magii niskich rat" i policzyć rzeczywisty koszt finansowania.

Jak chcesz pojeździć więcej niż 4 lata, nie bierz najmu

- mówi w programie.

 Awaryjność i cofanie liczników

Zaremba twierdzi, że cofanie liczników należy dziś w praktyce do przeszłości, bo przy kontrolach policyjnych stan licznika jest zapisywany i trafia do rejestru. - To już jest taki mit, to się praktycznie nie zdarza - dodaje

Gość wskazuje, że raport z historią pojazdu za kilkadziesiąt złotych ujawnia ewentualne cofnięcie. Zastrzegł, że około połowa aut ma jakąś negatywną historię, a państwowy rejestr nie obejmuje napraw sprzed 2020 r. ani szkód zagranicznych.

Zaleca wydanie 400-500 zł na przegląd przedzakupowy. W kwestii awaryjności wskazuje na dobrą reputację Toyoty i wysoką awaryjność Tesli, którą wiąże z tym, że to nowa marka budowana od zera. Prowadzący przywołał raport TÜV 2026 z wynikami poszczególnych modeli.

 Auta chińskie i elektryczne

Marki chińskie mają według Zaremby około 11 proc. rynku nowych samochodów. Kupują je często osoby po 55. i 65. roku życia, dla których nowe MG czy BYD to pierwsze nowe auto. Firmy się wstrzymują, bo nie znają jeszcze wartości takich aut po latach. Auta elektryczne nie przekroczyły 10 proc. rynku, a ich sprzedaż zależy od dotacji. Jako bariery Zaremba wymienia cenę, brak miejsca do ładowania w blokach, czas ładowania i ograniczony zasięg tańszych modeli.

 Specyfika polskiego rynku

W Polsce przypada około 600 aut na tysiąc mieszkańców wobec około 450 w Europie Zachodniej. Zaremba wskazuje w "Biznes Klasie" na wykluczenie komunikacyjne oraz na tanie, kilkunastoletnie auta, nazywane "chrupkami", których ceny w czasie pandemii potrafiły się podwoić. Mówi też o narastającym problemie porzuconych "samochodów widm".

Wybrane dla Ciebie