Witczak: Eurozłoty - szczyt możliwości czy wstęp do nowej fazy?
Eurodolar schodził wczoraj niemal do 1,0350, ale dzisiejsza świeca jest biała, korekcyjna i sięga nawet 1,0430. Takie czasy nastały, że tego rodzaju poziomy trzeba określać jako "umocnienie euro" czy "wzrost kursu głównej pary". Faktycznym przełomem byłoby jednak przebicie rejonu 1,0520.
Eurodolar schodził wczoraj niemal do 1,0350, ale dzisiejsza świeca jest biała, korekcyjna i sięga nawet 1,0430. Takie czasy nastały, że tego rodzaju poziomy trzeba określać jako "umocnienie euro" czy "wzrost kursu głównej pary". Faktycznym przełomem byłoby jednak przebicie rejonu 1,0520.
Rankiem pisaliśmy o tym, że prawdopodobieństwo tego, iż Fed będzie kluczyć w roku 2017 i w końcu nie dokona tylu podwyżek stóp, ile zapowiedział - jest dużo niższe niż w roku 2016. Wtedy Fed miał sporo pretekstów - a to Chiny, a to niektóre (słabsze) dane z USA, a to ceny ropy i niska inflacja etc. Miał też więcej czasu.
Teraz ma go z natury rzeczy mniej, a przecież może się okazać, że w przyszłości będzie potrzebował wyższych stóp właśnie po to, by móc je znów obniżać w ramach cyklu koniunkturalnego. Wielu sądzi również, że wycena aktywów na amerykańskich giełdach jest nadnaturalna i oderwana od fundamentów dzięki luźnej polityce. Jeszcze inni mogliby wprost sugerować np., że zadziała cykl w wersji szkoły austriackiej - a więc, że łatwy pieniądz doprowadził do powstania błędnych inwestycji, nie mających uzasadnienia w potrzebach klientów firm, co zostanie zweryfikowane przez rynek.
Niektórzy zauważają jednak, że przejściu od mediany dwóch podwyżek do trzech ruchów (na rok 2017) towarzyszyły stosunkowo małe zmiany w kwestii prognoz gospodarczych. Na przykład mediana prognozy wzrostu gospodarczego na rok 2017 wzrosła tylko z 2 proc. do 2,1 proc. Oczekiwane bezrobocie na koniec roku 2017 spadło z 4,6 proc. do 4,5 proc., a inflacja, którą zakłada się w FOMC, pozostała na poziomie 1,9 proc. Taki obraz może trochę osłabiać naszą ogólną hipotezę, ale jednak nadal pozostaje ona w mocy - przy założeniu, że FOMC nie wybierze mało rozsądnej drogi.
Polska koniunktura
Wskaźniki koniunktury GUS, budowane w oparciu o badania nastrojów wśród konsumentów i przedsiębiorców, raczej nie wstrząsają złotym, ale i tak warto coś o nich wspomnieć.
Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej w listopadzie opiewał na -2,4 pkt, teraz to -3,7 pkt. Wyprzedzający osunął się z -5,4 pkt do -6,7 pkt. Wskaźnik koniunktury w budownictwie obniżył lot z -12,3 pkt do -17,4 pkt, aczkolwiek jasne jest, że grudzień generalnie nie sprzyja budownictwu. Problem w tym, że w grudniu 2015 notowano -16,1 pkt. W tej sytuacji można powiedzieć, że złamany został powolny trend wzrostu tego wskaźnika, obserwowany od końcówki roku 2012, a to już może niepokoić.
W handlu detalicznym wskaźnik spadł m/m z 4 pkt do 0,0 pkt (rok temu -0,8 pkt), w przemyśle z -1,8 pkt do -2,6 pkt. Rok temu w przemyśle (przetwórstwie przemysłowym, mówiąc ściślej), było -1,1 pkt - zatem mamy pogorszenie, podobnie jak w budowlance.
Są więc pewne powody do niepokoju, choć może niekoniecznie tyczy się to waluty naszego kraju, a przynajmniej nie bezpośrednio, gwałtownie czy krótkoterminowo. Tym niemniej wypada zauważyć, że EUR/PLN ma poważny problem z przejściem przez okolicę 4,40 - w istocie ten graniczny poziom nie był nawet dotykany w minionych dniach, choć notowania oscylowały niedaleko. Dzisiejsza świeca ma biały korpus (ale i relatywnie duże knoty), minima to ok. 4,4030, tyle że teraz jesteśmy grosz wyżej.
Złoty - tak jak to generalnie dopuszczaliśmy - faktycznie umocnił się w grudniu, w tym w drugiej jego połowie (która oczywiście nadal trwa), ale nie jest to jakiś wielki przełom. Oczywiście - powrót z 4,50 do 4,40 może cieszyć nabywców euro, pytanie tylko - co dalej?
Firma sondażowa TNS Polska podała, że bankowcy generalnie spodziewają się 4,43 na koniec grudnia 2016. Takie oszacowania zawsze są trochę zabawne, bo jasnym jest, że kurs może się zmienić w ciągu kilku dni czy godzin nawet o 2 - 4 grosze, ale zasadniczo można się z takim poglądem zgodzić. Będziemy pewnie oscylowali gdzieś pomiędzy 4,40 a 4,46.
Kierunek polityki Fed nie jest korzystny dla PLN (o ile - por. pierwsza sekcja raportu - Fed nie zacznie kluczyć, rozmywając przekaz i odkładając w czasie działania), nawet jeśli na EUR/PLN nie objawia się to tak ostentacyjnie jak na USD/PLN, który jest mocniej powiązany z eurodolarem.
Otóż dolar-złoty lokuje się przy 4,23. Przełomem byłoby dopiero zejście poniżej 4,2150 (no cóż - małym przełomem, "przełomkiem", ale jednak). Niestety (dla kupujących dolary), jak pisaliśmy rano - można połączyć minima z 8 i 14 grudnia, by dostać ostrą linię trendu zwyżkowego, który być może faktycznie się rodzi.