Notowania

Rogalski: Trump nie pomoże dolarowi?

Poniedziałkowy handel pokazuje jak na razie, że rynek nie kupuje zbytnio scenariusza w którym Trump pomoże dolarowi - o ile jeszcze otwarcie nie wyglądało źle, to kolejne godziny pokazały, że passa dolara zaczęła się odwracać. Bo im więcej będziemy spekulować o potencjalnych szczegółach, tym większe będą wątpliwości.

Podziel się
Dodaj komentarz

USA: W nocy z wtorku na środę zaplanowano wystąpienie Donalda Trumpa przed obiema izbami Kongresu, gdzie ma zaprezentować dotychczasowe działania administracji, oraz nakreślić plany na przyszłość. Rynek czeka na szczegóły reformy podatkowej.

Prezydent w wystąpieniu w piątek wieczorem powtórzył, że będzie dążył do wyraźnej redukcji podatków i deregulacji gospodarki. Dał też do zrozumienia, że będzie preferował bilateralne porozumienia handlowe.

Tymczasem Gary Cohn (doradca ekonomiczny Białego Domu) stwierdził, że Trump nie popiera wersji podatku granicznego (BAT) przygotowanego przez Republikanów w Izbie Reprezentantów. Przemawiający w niedzielę Sekretarz Skarbu dał do zrozumienia, że Biały Dom rozważa pewną formę ,,obustronnego podatku", który może poprawić wzajemne relacje handlowe. Mnuchin dał też do zrozumienia, że cięcia wydatków w ramach obecnych programów socjalnych nie będą znaczące.

Wielka Brytania: Na rynku pojawiły się spekulacje, że do referendum niepodległościowego w Szkocji mogłoby dojść znacznie szybciej, niż wcześniej sądzono. Niemniej późniejsze plotki mówiły o tym, że premier May miałaby zgodzić się na takie głosowanie dopiero po tym, jak Wielka Brytania opuści Unię Europejską. Tymczasem dzisiaj The Telegraph poinformował, że rząd planuje już w marcu zmienić przepisy dotyczące imigracji z krajów UE do Wielkiej Brytanii.

Australia: Dane nt. zysków przedsiębiorstw w IV kwartale pokazały ich wzrost aż o 20,1 proc. k/k i 26,2 proc. r/r (wyraźnie powyżej oczekiwań, co jednak jest przede wszystkim zasługą firm wydobywczych). Z kolei płace spadły o 0,5 proc. k/k, a w ujęciu rocznym rosły o jedyne 1,0 proc. Poznaliśmy też dane nt. zapasów, które rosły o 0,3 proc. k/k (szacowano 0,5 proc. k/k) - ten słabszy odczyt może odbić się na danych nt. PKB, które poznamy w środę.

Eurostrefa: Główny indeks nastrojów w gospodarce wzrósł w lutym do 108 pkt. z 107,9 pkt. (jak oczekiwano). Lepiej wypadły jednak subindeksy dotyczące klimatu w biznesie (0,82 pkt.), sentymentu w przemyśle (1,3 pkt.), czy też w usługach (13,8 pkt.).

Naszym zdaniem: Poniedziałkowy handel pokazuje jak na razie, że rynek nie kupuje zbytnio scenariusza w którym Trump pomoże dolarowi - o ile jeszcze otwarcie nie wyglądało źle, to kolejne godziny pokazały, że passa dolara zaczęła się odwracać. Bo im więcej będziemy spekulować o potencjalnych szczegółach, tym większe będą wątpliwości.

Dużym zarzutem jest tzw. megalomania - Trump to uwielbia, rzucając wiele populistycznych i ładnie brzmiących frazesów - w piątek było podobnie - uprościmy podatki, sprawimy, że nasze przedsiębiorstwa będą miały silniejszą pozycję (to dlatego Trump nie chce BAT w wersji proponowanej przez Izbę Reprezentantów?). Jedyny konkret, którego należy się spodziewać to zapowiedź wzrostu wydatków na obronność, reszta pozostanie nadal w fazie zapowiedzi.

Pytanie, w takim razie co pojawi się w tzw. nowym planie budżetowym, który według wcześniejszych zapowiedzi miał ukazać się 13-14 marca. Na razie pozostaje oczekiwać na nocne wystąpienie w nocy z 28 lutego na 1 marca.

Poza tym w kalendarzu na najbliższe dni mamy kluczowe odczyty ISM dla przemysłu (środa) i usług (piątek). Na dane Departamentu Pracy USA będziemy musieli zaczekać do 10 marca. Niemniej emocji możemy spodziewać się już dzisiaj - o godz. 14:30 poznamy odczyty dynamiki zamówień na dobra trwałego użytku za styczeń (szacunki mówią o 1,7 proc. m/m i 0,5 proc. m/m bez środków transportu). Z kolei jutro uwagę przykują dane nt. PKB za IV kwartał (rewizja), oraz indeksy Chicago PMI, oraz zaufania konsumentów Conference Board.

Układu technicznego na koszyku BOSSA USD nie można uznać za wzrostowy - dwie ostatnie spadkowe świece doji na wykresie tygodniowym tylko podkreślają znaczenie oporu w rejonie 85 pkt. Z kolei na dziennym układzie widzimy stabilizację, która może zakończyć się wybiciem w dół (sygnałem słabości były spadki z 22 i 23 lutego po odbiciu się od dawnej linii trendu wzrostowego rysowanej po dołkach z początku lutego, a która została złamana 16 lutego).

Temat szkockiego referendum powracający co pewien czas jak bumerang, zaszkodził notowaniom funta, chociaż tak naprawdę wiele się nie zmieniło - jest mało prawdopodobne, aby referendum odbyło się przed zakończeniem procesu negocjacji procesu Brexitu, gdyż Londyn nie będzie chciał pozwolić na dodatkowy chaos. Niemniej to poniekąd ,,przypomniało" inwestorom, że nadchodzą ,,trudne czasy", a oficjalny proces opuszczenia Unii Europejskiej zacznie się już w przyszłym miesiącu.

W krótkim terminie funt może jednak odrobić straty - kluczowe punkty kalendarza na najbliższe dni to indeksy PMI dla przemysłu (środa) i usług (piątek), liczone za luty. Warto będzie jednak uważnie przyglądać się reakcji rynków na te dane - zwłaszcza, gdyby po lepszych odczytach funt zaczął spadać - byłby to mocny sygnał, że obawy związane z procesem Brexitu zaczynają dominować.

Na wykresie GBP/USD widać, że nie doszło do naruszenia minimum z 15 lutego przy 1,2382 i odbiliśmy się w górę. Ewentualna słabość USD może dawać paliwa do dalszych zwyżek - w efekcie mamy szanse powrócić w rejon oporu 1,2505-55.

Wzrosty zapowiada też układ EUR/USD - ponownie znaleźliśmy się powyżej linii spadkowej trendu rysowanej po szczytach z lutego b.r., a rejon wsparcia przy 1,0525-68 zaczyna nabierać na znaczeniu. Teraz kluczową kwestią będzie złamanie piątkowego szczytu przy 1,0617.

Tagi: komentarz walutowy, komentarze walutowe, dziś w money, wiadomości, gospodarka, komentarz
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
27-02-2017

polakraczej bezzzzzład

Rozwiń komentarze (1)